Prawda o raku – epizod 3 – RIGVIR, rakowe komórki macierzyste, wyciskane soki

Prawda o raku – epizod 1 – Prawdziwa historia chemioterapii & Farmaceutyczny monopol

Ty Bollinger
Ty: Witajcie ponownie w programie Prawda o Raku: Globalne Śledztwo. Bardzo się cieszę, że znów z nami jesteście. Dla tych z was, którzy nie oglądali poprzedniego odcinka, przygotowaliśmy szybkie streszczenie.

Jak widzicie, ostatni odcinek był pełen informacji niezbędnych dla zachowania zdrowia. Fakty, które przekażemy dzisiaj, będą równie ważne. Oglądajcie więc uważnie dzisiejszy odcinek, w którym wybierzemy się do słabo znanego kraju Łotwy, poznamy niebezpieczeństwa związane z genetycznie zmodyfikowanymi organizmami oraz dowiemy się o wirusie, który można stosować w leczeniu raka i który potencjalnie może wyleczyć z tej choroby.

W poprzednim odcinku niezbędnym krokiem numer jeden przedstawionym przez dr V było “niech żywność będzie lekarstwem”.  Dzisiejszy odcinek będzie pełen informacji na temat żywności i żywienia. Jednak zanim się tym zajmiemy, poznamy nowe odkrycia dotyczące krążących nowotworowych komórek macierzystych – lub, jak się je teraz nazywa, krążących komórek macierzystych guza nowotworowego.

Rakowe komórki macierzyste

Dr Nalini Chilkov: Komórki macierzyste podlegają obecnie najwyższej jakości badaniom, ponieważ uważa się, że komórki macierzyste, zwane komórkami pluripotencjalnymi, mogą się zmienić we wszystko. Pływają w krwiobiegu pacjentów chorych na raka, a chemia i naświetlanie na nie nie działają. Nie dotykają ich nawet.

Dr Russell Blaylock: Problem z chemioterapią i konwencjonalnymi metodami leczenia polega na tym, że nie działają na nowotworowe komórki macierzyste. Zabijają jedynie komórki-córki, czyli komórki produkowane przez komórki macierzyste. Guz się zmniejsza, lekarze uznają, że leczenie się powiodło, ale nie zabili komórek macierzystych. Tak więc rak najzwyczajniej w świecie powraca i to w nieskończenie bardziej agresywnej postaci niż wcześniej.

Mike Adams: I znowu, chemioterapia jest środkiem chemicznym, którego jedynym celem jest zabijanie – zabijanie komórek. Sposób myślenia, uzasadnienie medyczne jest takie, że o co chodzi, my tylko zabijamy komórki rakowe. Ale nawet to nie działa. Jeżeli zmniejszysz niektóre komórki guza, nadal masz komórki macierzyste guza nowotworowego, które odnawiają ten sam nowotwór. Jednocześnie zatruwasz zdrowe komórki organizmu. W rezultacie osłabiasz zdolność organizmu do zwalczania nowotworów, które mogą rozwinąć się w przyszłości, a także przyszłych zagrożeń i wyzwań dla systemu odpornościowego.

Dr Bita Badakshan: Jeden z problemów, jakie niesie za sobą chemia polega na tym, że kiedy pacjent przechodzi chemioterapię, krążące komórki nowotworowe, komórki rakowe, które powstają, kiedy pojawia się pierwszy guz, mogą mutować i stać się bardziej odporne na inne metody leczenia. Krążące komórki nowotworowe powstają z pierwszego guza, podobnie jak krążące komórki macierzyste guza nowotworowego. Te mogą stać się złymi komórkami, czyli komórkami rakowymi, ale niekoniecznie. Krążąca komórka nowotworowa również, obie będą pływać w organizmie.

To z tego powodu, kiedy przechodzisz operację, chemię czy naświetlanie, atakując jeden obszar, nie pozbywasz się raka. Co się dzieje? W twoim organizmie pływają krążące komórki nowotworowe. Tych komórek wciąż przybywa. I co takiego robią? Wywołują przerzuty, nawroty i odległe przerzuty. To dlatego tak się dzieje. To dlatego pacjentka mówi, “Usunęłam obie piersi. Usunęłam je całe. Dlaczego rak pojawił się w innym miejscu?” Przyczyną są krążące komórki nowotworowe (CTC).

Sayer Ji: Chodzi o to, że ze względu na sposób, w jaki praktyka leczenia nowotworów oraz branża faktycznie patrzą na pięcioletni wskaźnik przeżywalności, mogą “leczyć” człowieka, poddawać go chemii, naświetlaniu, obserwować, jak guz się cofa, jak następuje remisja. A po pięciu latach i dwóch miesiącach, kiedy zdiagnozowany zostanie nowy rak, mogą go po prostu określić jako nowy rak i nie zastanawiać się nad jego źródłem. Czyli że tylko te pozostałe komórki – ta subpopulacja macierzystych komórek nowotworowych – nie tylko nie były odporne na chemię i naświetlanie, ale zostały wzmocnione. To powoli, z czasem rozwinęło się na nowo. Ponieważ, jak wiesz, mogą minąć dziesięciolecia zanim będzie można monitorować guz.

Problem stanowi tu oczywiście mikrośrodowisko komórki “rakowej”. Musimy uregulować i zmienić swoje podejście, stosować detoksykację, dostarczać organizmowi wartościowych składników odżywczych, nawadniać się, dotleniać. Wszystkie te czynniki na nowo wyedukują komórkę, żeby mogła powiedzieć, “Zaraz, chwileczkę, powinnam spełniać tę konkretną funkcję jako komórka włosów, tę konkretną funkcję jako komórka serca. Nie stanę się rakiem i nie będę próbowała podporządkować sobie całego organizmu”.

Jenny Hrbacek, dyplomowana pielęgniarka: Pobraliśmy więc krew i on wysłał ją do Ośrodka Badań Genetycznych nad Rakiem w Grecji w celu przeliczenia CTC, czyli krążących komórek nowotworowych. Teraz wiem dlaczego te wszystkie kobiety miały raka piersi, kiedy ich piersi zostały odcięte – ta tkanka zniknęła, została wrzucona do kosza na śmieci – miały raka piersi, który powrócił w wątrobie, płucach czy kościach. To dlatego, że każdy guz większy niż dwa milimetry ma perfuzję krwi, a te komórki krążyły i zadomowiły się w innym miejscu. Nie wiedziałam o tym, a jestem dyplomowaną pielęgniarką. Szkoliłam się.

Ty: Ale operacja nie zaradziła nic w kwestii krążących komórek nowotworowych?

Jenny Hrbacek, dyplomowana pielęgniarka: Zagwarantowała jedynie, że te kobiety nie dostaną raka w tkance, która została wyrzucona na śmietnik.

Sayer Ji: Kurkuma jest prawdopodobnie najdokładniej zbadanym produktem działającym antynowotworowo i mającym zdolność wybiórczego atakowania źródła raka, czyli znowu nowotworowych komórek macierzystych. Pozostawia zdrową tkankę nietkniętą. Są też inne substancje, takie jak resweratrol, zielona herbata, kwercetyna, które znajdują się w cebuli i ziołach,a  także sulforan w warzywach krzyżowych – zwłaszcza w pędach brokułów. To najskuteczniejsze substancje, o których na pewno dużo wiesz. Niesamowite jest to, że wiele z nich należy do kategorii polifenoli. Tak więc katechina i zielona herbata, resweratrol z ciemnych winogron, a nawet orzeszki ziemne i kurkumina z kurkumy – tę kategorię substancji produkują rośliny, kiedy znajdują się w warunkach zagrożenia.

Okazało się, że  jedynie rośliny organiczne produkują te substancje w znacznych ilościach, ponieważ zasadniczo w ich uprawie nie stosuje się pestycydów do zwalczania szkodników ani też nawozu uzyskiwanego z benzyny do pobudzania wzrostu. Muszą sobie radzić z tymi samymi czynnikami, co my. Wytworzyły więc silne substancje chemiczne, które mają je chronić. Kiedy spożywamy te składniki, aktywują one ścieżki długowieczności w naszym organizmie, podobnie jak w przypadku ograniczenia kalorii w czasie głodówki. Poza tym aktywują też mechanizmy antyrakowe w komórce.

Dr Nalini Chilkov: Moją pierwszą miłością jest medycyna botaniczna, ponieważ w roślinach jest tak wiele tego, co nazywamy roślinnymi substancjami chemicznymi lub substancjami chemicznymi zwalczającymi raka, zaś cząsteczki z natury wiążą się z wieloma różnymi komórkami i receptorami. Odnosimy zatem liczne korzyści ze stosowania zaledwie kilku składników. Wiele osób wie, że kurkumina z kurkumy oddziałuje na ponad 100 genów. Gdyby była lekiem, to byłby hit. Nie tylko z tego powodu, o którym mówiłam, ale także dlatego, że można ją przyjmować bezpiecznie przez długi czas. Nie mamy takich lekarstw. Istnieją roślinne środki chemiczne, które działają na komórki macierzyste. Wracamy więc do niektórych naszych istotnych “dźwigni”, czyli resveratrolu, kurkuminy i berberyny. Ta ostatnia to kolejna z bardzo lubianych przeze mnie roślinnych substancji chemicznych.

Spośród znanych chińskich ziół można wyróżnić Huang Qin, czyli tarczycę bajkalską. Obecnie w Chinach – we współczesnym chińskim ziołolecznictwie – tarczyca bajkalska znajduje się w niemal każdej recepturze antynowotworowej. Zawiera bardzo wiele fitochemikaliów, a jednym z nich jest berberyna. Berberyna jest bardzo gorzka, a to stymuluje detoksykację. Może również kontrolować insulinę. Ponieważ napędza komórki nowotworowe i ze względu na to, że w Stanach Zjednoczonych ponad 40 procent ludzi choruje na cukrzycę lub ma stan przedcukrzycowy, insulina jest jedną z największych sił napędzających raka we współczesnej Ameryce. Poszukujemy zatem roślin i substancji chemicznych również o takim działaniu. Tarczyca bajkalska zawiera także bajkalinę, a bajkalina oraz wogonina, należące do grupy substancji chemicznych zwanych flawonolami, wyłączają rozwój rak i zapalenie, a włączają apoptozę i działają na komórki macierzyste. Widać zatem, że rośliny działają wielozadaniowo. Możemy dużo zdziałać  dysponując zaledwie kilkoma gatunkami roślin. Rakowe komórki macierzyste.

Dr Russell Blaylock: Widać to na przykład w badaniach nad białaczką. Wykazały one bez cienia wątpliwości, że szanse wyleczenie z białaczki są znacznie wyższe przy zastosowaniu kwercetyny. Większość przypadków białaczki jest na nią bardzo wrażliwa. Chłoniaki, wszystkie te substancje – kurkumina, kwercetyna, kwas elagowy, resveratrol – one wszystkie powstrzymują nowotworowe komórki macierzyste. I to jest właśnie interesujące na przykład w kurkuminie. Ona faktycznie zabija komórkę macierzystą – nowotworową komórkę macierzystą. Nie działa na normalne komórki macierzyste, a tylko na nowotworowe.

Ty: Kurkumina?

Dr Russell Blaylock: Kurkumina. Jest jeszcze jedna istotna rzecz dotycząca flawonoidów w tych ekstraktach roślinnych – działają bardzo wybiórczo. Uszkadzają, powstrzymują i zabijają wyłącznie komórki rakowe. Na normalne komórki nie działają w żaden inny sposób jak tylko ten, że je wzmacniają.

Ty: O rany. Czyli wybierają miejsce, w których mają zadziałać toksycznie. To bardzo ważne, bo przecież nie chcemy zabijać dobrych komórek, tylko rakotwórcze.

Dr Russell Blaylock: Faktycznie, no i tych właśnie te flawanoidy poszukują. Nazywamy to magiczną kulą, czymś, co zabija komórkę rakową, ale nie szkodzi normalnej komórce. Kurkumina robi jeszcze więcej. Zabija komórkę rakową i wzmacnia normalną. Zbadano, że na przykład w leczeniu naświetlaniem – w przypadku raka piersi, raka jelita grubego i raka płuc – kurkumina znacznie zwiększa skuteczność tej metody leczenia oraz chroni poddawaną naświetlaniu normalną tkankę, która otacza raka.

Ty: Naprawdę? I one wszystkie – kwas elagowy, resveratrol, kurkumina…

Dr Russell Blaylock: Lista jest długa: auranofina, kwas elagowy i resveratrol.

Ty: One wszystkie działają na komórki macierzyste?

Dr Russell Blaylock: Zabijają komórki macierzyste, hamują wzrost komórek macierzystych, zabijają rakowe komórki-córki, pomagają zamykać raka i powstrzymywać te enzymy inwazyjne, zmniejszają ryzyko przerzutów, a także chronią tkankę – normalną tkankę – przed poddaniem się temu samemu procesowi. Ponieważ to, co widzisz, kiedy przeprowadzili to badanie… Jeżeli zapalenie jest przyczyną raka, większość osób chorych na raka powinno mieć chroniczny stan zapalny. Przeprowadzono więc badanie na szeroką skalę i dokładnie to zostało ustalone. Na przykład w przypadku niektórych osób, 70 procent z nich miało możliwy do stwierdzenia stan zapalny – zapalenie stawów, gruczolistość stwardniającą lub jakąś chroniczną infekcję. I to właśnie spowodowało raka. Jeśli powstrzymamy zapalenie, rak w ogóle się nie rozwinie.

Ty: Więc te substancje, o których pan mówi, flawonoidy, czy one mają wpływ na stan zapalny?

Dr Russell Blaylock: Mają silne działanie przeciwzapalne.

Ty: Czyli działają nie tylko antynowotworowo, ale i przeciwzapalnie.

Dr Russell Blaylock: W ten sposób zapobiegają powstaniu raka. Mają też inne mechanizmy wpływające na sygnalizację komórkową, która zabija raka – włączają rakowy gen samobójstwa, jak B21 i B53, i ten gen sprawia, że komórka rakowa popełnia samobójstwo. Nazywamy to apoptozą.

Ty: A więc, doktorze Blaylock, w świetle faktu, że te flawonoidy wykazują tak korzystne działanie, dlaczego nie są stosowane przez wszystkich onkologów w leczeniu raka?

Dr Russell Blaylock: Ponieważ onkolodzy nie czytają artykułów. Nie wiedzą czym są flawonoidy, bo nie znają się na chemii. Dlatego nigdy o nich nie słyszeli. Idą na konferencję, a tematem konferencji są zawsze wytyczne dotyczące postępowania albo najnowszego leku chemoterapeutycznego. A kto sponsoruje takie spotkania? Producent tego właśnie leku chemoterapeutycznego.

Ty: Rany. Czyli konferencje sponsorują firmy farmaceutyczne? Jak sądzicie, jaki rodzaj szkolenia otrzymują na tych konferencjach lekarze? Oczywiście taki, który forsuje leki. I znowu wracamy do przesłanki z pierwszego odcinka. Lekarze nie są złymi ludźmi. Brak im po prostu edukacji na temat naturalnych metod leczenia nowotworów.

Autentycznie popularną naturalną metodą leczenia raka, która wiąże się z dietą i żywnością, jest wyciskanie soków. Konkretnie chodzi o perz. Ludzie go uwielbiają. Dowiemy się teraz  trochę więcej o perzu od hollywoodzkiej aktorki Lourdes Colon, która stosowała go w leczeniu i z jego pomocą wyleczyła się z nowotworu. Posłuchajmy co ma do powiedzenia.

Lourdes Colon: Stosowanie perzu było jedną z najistotniejszych rzeczy, jakie robiłam w swojej walce z rakiem. Dowiedziałam się, że zawiera chlorofil bardzo podobny do krwi, że od krwi różni się tylko jednym składnikiem. My mamy żelazo, a perz magnez. Magnez pomaga tworzyć żelazo. Czyli wszyscy wygrywają. Dowiedziałam się również, że zawiera witaminę B17. Wiedziałam, że ta witamina pomaga zwalczać raka, zmniejszać guzy. Choć bardzo nie lubię tego smaku –

Ty: No tak. Jest gorzki.

Lourdes Colon: Właśnie. A spotkałam tyle osób, które uwielbiają ten smak. To jakieś wariactwo. Zaczęłam przyjmować duże ilości perzu, od 112 do 224 gram dziennie. Codziennie stosowałam płukanie jelita grubego. Stosowałam również lewatywę kawą, żeby oczyścić wątrobę, co było bardzo – to było ogromnie pomocne we wszystkim co robiłam. Brałam papkę z perzu i zanurzałam w soku z perzu. Następnie umocowywałam ją na guzach taśmą i zostawiałam na godzinę. Dzięki temu mogłam zobaczyć, jak guzy się zmniejszają. Robiłam to przez kilka dni i był czas, kiedy nie mogłam leżeć na jednym boku z powodu ucisku. Po jakimś czasie byłam w końcu w stanie położyć się na prawym boku bez odczuwania ucisku. W taki właśnie sposób stosowałam perz. To był surowy sok. Stosowałam surowy sok przez równo trzy tygodnie, kiedy zaczęło ze mnie wychodzić mnóstwo rzeczy. Wyszedł ze mnie długi pasożyt. Nie potrafię powiedzieć jak był długi, w każdym razie bardzo. Tylko dzięki codziennym dawkom perzu i płukaniu jelita grubego byłam w stanie zobaczyć tego pasożyta i zapytać, “Jak to możliwe, że coś takiego było w moim brzuchu?” No ale wyszedł ze mnie ten bardzo długi pasożyt. Widziałam też mnóstwo wychodzących martwych komórek rakowych. Wyglądały jak sieć. Wszystko to wychodziło ze mnie zabarwione perzem. To interesujące, perz to wszystko ze mnie usunął.

Ty: Rany. To zadziwiające. Lourdes podzieliła się z nami opowieścią o tym, jak dzięki stosowaniu soku udało jej się usunąć z organizmu długiego na 30 cm pasożyta. Dla mnie to absolutnie niezwykłe. Większość ludzi sądzi, że jedynym sposobem pozbycia się guza jest jego chirurgiczne wycięcie. Ale co, gdybym wam powiedział, że możecie usunąć guzy stosując soki? Cherie Calbom jest znana jako Sokowa Dama. W kolejnym materiale filmowym opowie nam jak dzięki sokom pozbyła się guza.

Cherie Calbom: Najlepsza dieta, zapewnienie organizmowi tych wszystkich wspaniałych składników odżywczych, które odżywiają nasze komórki i przywracają je do życia – to właśnie takie składniki należy wprowadzać do naszego organizmu. Żywe jedzenie.

Ty: Jednym ze sposobów, które można zastosować w tym celu, jest wyciskanie soków.

Cherie Calbom: To właśnie dlatego jestem znana jako Sokowa Dama.

Ty: Sokowa Dama.

Cherie Calbom: Tak.

Ty: Porozmawiajmy zatem o sokach.

Cherie Calbom: Wyciskanie soków to moja pasja, ponieważ bierzemy piękne owoce i warzywa, choć przeważnie polecam warzywa i czasem tylko odrobinę owoców dla smaku…

Ty: Tu muszę przeprosić. Jako pomoce mamy tylko trochę owoców [śmiech].

Cherie Calbom: Ale wyobraźmy sobie, że mamy tu piękne liściaste zielone warzywa, a może też trochę marchewek, ogórków, selera, imbir i małą cytrynę. To właśnie prawie chodziennie zjadam na śniadanie. Z tych wszystkich składników robimy sok. Wszystko trzeba podzielić na tak małe kawałki, żeby organizm natychmiast zaczął wchłaniać składniki odżywcze. Wszystko musi być podzielone na włókna, włókna, włókna. Te wszystkie włókna muszą się znaleźć w soku. Jednak jeśli chodzi o sok jako suplement, coś w rodzaju witaminy w płynie, minerał, enzym, biofoton, jeśli mowa o szklance pełnej fantastycznych, niezbędnych składników odżywczych, to ściśle mówiąc jest lepiej, jeżeli w soku nie ma włókien. Nie mówię o włóknach rozpuszczalnych – te może mieć. Chodzi mi o włókna nierozpuszczalne. Sok przedostaje się prosto do organizmu. Szacuje się – zgaduje się – że zaczyna działać w organizmie po około 20-30 minutach. Przywraca życie organizmowi i jest źródłem tych wszystkich antyoksydantów, które wiążą toksyny i usuwają je z organizmu.

Kiedy chorujemy na raka, tego rodzaju czynności – służące wyleczeniu organizmu – są jeszcze istotniejsze. W moim przekonaniu istnieją dwa główne powody, dla których ludzie chorują – jednym z nich jest toksyczność, a drugim niewłaściwy sposób odżywiania się w naszym kraju. Ludzie nie zapewniają sobie niezbędnych składników odżywczych, których potrzebuje ich organizm. Ale wracając do soku. Dzięki małym kawałeczkom, otrzymujemy duży koncentrat składników odżywczych, jak w wielkiej misce, której zjedzenie mogłoby nam zająć całe godziny. Taki sok można przygotować bardzo szybko. Przedostaje się prosto do organizmu.

Ty: A jaki jest dobry.

Cherie Calbom: Jest pyszny.

Ty: Proszę opowiedzieć o pierwszych pięciu dniach przygotowywania soków kilkadziesiąt lat temu – tę historię, którą mi pani opowiadała.

Cherie Calbom: Przed trzydziestką byłam naprawdę chora i zdecydowałam, że powinnam coś z tym zrobić. To było więcej niż kilka dekad temu. Zdecydowałam, że powinnam coś zrobić, ponieważ żaden lekarz nie wiedział jak zaradzić chronicznemu zmęczeniu i fibromialgii – i nadal tego nie wiedzą. Kupiłam więc dawno wydaną książkę Normana Walkera, a jeżeli widział pan jego stare książki o sokach, to wie pan, że nie ma w nich przepisów. Książka uwzględniała dwadzieścia-kilka warzyw i zawierała wykazy, które z nich należy wyciskać w przypadku konkretnej choroby. Musiałam więc opracować własne przepisy. Mój pierwszy sok smakował i wyglądał jak olej silnikowy [śmiech]. Jeśli dobrze zmiksujesz, ale weźmiesz za dużo zielonych warzyw, otrzymasz mocno brązowy, obrzydliwie wyglądający sok. Ale nie obchodziło mnie to. Byłam zdesperowana, a dodatkowo jestem bardzo zdecydowaną osobą. Jeżeli mam coś zrobić, rzucę się na głęboką wodę i zrobię co postanowiłam. Zdecydowałam więc, że zastosuję pięciodniową głodówkę, w czasie której będę się odżywiać tylko sokami. Piątego dnia – mówię najprawdziwszą prawdę – z mojego organizmu wydostał się guz wielkości mniej więcej piłeczki do golfa, z przyczepionymi niebieskimi naczyniami krwionośnymi. Wyglądały, jakby ktoś je przed chwilą odrąbał. To zwróciło moją uwagę.

Ty: Założę się.

Cherie Calbom: Jak nic innego.

Ty: Więc pięć dni?

Cherie Calbom: Pięć dni, to się stało piątego dnia. Pomyślałam, “OK. Teraz powinnam wyzdrowieć. Najprawdopodobniej pozbyłam się przyczyny swojej choroby, cokolwiek nią było, więc powinnam wyzdrowieć”. Ale nie. Mój organizm po prostu się oczyszczał. Miałam dobre i złe dni. Wspinałam się pod górę, choć wydawało mi się, że robię kilka kroków do przodu, a potem kilka wstecz, podczas gdy mój organizm pozbywał się mnóstwa toksyn. Ale nadszedł dzień, kiedy obudziłam się rano i pomyślałam, “Och! Ktoś w nocy dał mi nowe ciało”. Czułam się jak nowonarodzona.

Ty: Wspaniale!

Cherie Calbom: Tak. Ale nie wróciłam do zdrowia w ciągu tej jednej nocy. Wracałam do zdrowia przez długi czas. Mój organizm stopniowo zdrowiał i zmierzał we właściwym kierunku. Ja po prostu nie widziałam na to dowodów. Dlatego właśnie zawsze powtarzam każdemu, kto leczy się z raka, “Jest nadzieja. Daję ci nadzieję. Dopóki oddychasz, istnieje nadzieja. Można się wyleczyć, można tak wiele zrobić. Nie poddawaj się”. Prawdopodobnie w tej samej chwili, w której pomyślisz, że leczenie nie działa, okaże się, że jest przełom. I tobie też może się przydarzyć taki poranek, jak mnie, kiedy się obudzisz i pomyślisz, “O rany. Czuję się dzisiaj jak nowa osoba”.

Ty: To naprawdę zadziwiające. Cherie pozbyła się guza wyłącznie dzięki sokom. To pokazuje nam, że istnieją alternatywne sposoby usuwania guzów. Zapytałem Cherie, jak wspomnieliśmy Sokową Damę, jaka sokowirówka jest najlepsza, ponieważ to pytanie często się powtarza. Bardzo mi się spodobała jej odpowiedź.

Cherie Calbom: Wie pan jaka jest najlepsza sokowirówka na świecie?

Ty: Ta, której używasz w swojej kuchni.

Cherie Calbom: Ta, której będziesz używać codziennie. Jeżeli za trudno się ją czyści, jeżeli sprawia ci za dużo kłopotu, to może być najdoskonalsza, ale schowasz ją w szafce i nie będziesz używać. Kup taką, z której będziesz korzystać.

Henry McElligot: Usłyszałem, że mam guzy na podstawie języka, które rozprzestrzeniły się na węzły chłonne w szyi. Lekarze martwili się, że zdążyły się już rozprzestrzenić na resztę organizmu. Zamknęli mnie więc w sali w dużym szpitalu wraz z 34 onkologami i wprowadzili sondę przez nos, żeby zobaczyć guzy na podstawie języka. Guzy można było zobaczyć na monitorze umieszczonym za mną. Moja żona je zobaczyła. Powiedziała, że wyglądają przerażająco. Podszedł do nas główny onkolog i oznajmił, “Musi pan natychmiast rozpocząć naświetlanie i chemię”. Martwili się, że guzy się rozprzestrzeniły. Mówili, że nie przeżyję bez naświetlania i chemii.

Byliśmy z żoną w totalnym szoku. Brakowało nam słów i tylko na siebie patrzyliśmy. Kilka dni później udałem się na spotkanie z inną grupą 11 onkologów w innym szpitalu niedaleko mojego domu. Usłyszałem to samo. Powiedzieli, “Natychmiastowe naświetlanie i chemia, inaczej nie pożyje pan długo. To bardzo niebezpieczny rodzaj raka. Rozprzestrzenił się już na węzły chłonne. Dopiero po dalszych procedurach, takich jak pozytonowa tomografia emisyjna i obrazowanie metodą rezonansu magnetycznego będziemy mogli stwierdzić gdzie się znajduje na tym etapie”. Wróciłem do domu z Joy (żoną). Przez kilka dni byliśmy całkowicie zdezorientowani, pozbawieni nadziei, zrozpaczeni. Nie wiedzieliśmy co robić.

Postanowiłem poszukać informacji w internecie. Jakie są efekty uboczne naświetlania i chemii i co to dokładnie jest chemia i naświetlanie? Dowiedziałem się tego z program Ty’a Bollingera W Poszukiwaniu Leków na Raka. Wysłuchałem wszystkich wywiadów przeprowadzonych przez niego z wieloma specjalistami w leczeniu raka w całej Ameryce. Niektóre z nich szczególnie mnie zaintrygowały. Tak wiele się nauczyłem.

Jeśli miałbym się poddać chemii i naświetlaniu – mając takie guzy, jakie miałem – potrzebowałbym rurki do oddychania i drugiej, którą chcieli umieścić w moim żołądku, żeby mnie w ten sposób karmić. Skontaktowałem się telefonicznie i mailowo z oboma szpitalami, żeby powiadomić lekarzy, że odmawiam poddania się chemii i naświetlaniu. Dodałem, że sam zdobędę wiedzę i poszukam naturalnej alternatywy dla chemii i naświetlania. Przez kilka dni nic się nie działo, ale potem zaczęli do mnie dzwonić i tworzyć atmosferę strachu wypowiadając słowa takie, jak “Długo pan nie pożyje”.

Przeszedłem na dietę ściśle wegetariańską. Jadłem dużo owoców i orzechów. Poddałem się trzytygodniowej głodówce – piłem tylko wodę i przyjmowałem witaminy. Po trzecim tygodniu głodówki, straciłem 10 lub 15 kilo, ale czułem się dobrze. Zauważyłem, że po tym, jak przyjmowałem tylko wodę i witaminy przez jakieś sześć tygodni, opuchlizna po lewej stronie szyi zaczęła się zmniejszać. Podobnie opuchlizna po prawej stronie. Dużo łatwiej mi się przełykało. Język nie był już tak spuchnięty. To była dla mnie wielka zachęta, ponieważ nie znajdowałem się pod opieką żadnego lekarza.

Kontynuowałem tę metodę leczenia do marca. Wtedy zacząłem się zastanawiać, “Czy guzy się zmniejszają, czy też rak już się rozprzestrzenił?” To było moje główne zmartwienie. Mój test krwi został wysłany do Niemiec pod koniec kwietnia. 8 maja odebrałem telefon od sekretarki lekarza. “Przyszły wyniki z Niemiec,” – powiedziała. – “Chciałby pan przyjść i je zobaczyć?” “Oczywiście, że tak,” odpowiedziałem. Byłem naprawdę podekscytowany. Kiedy tam przyjechałem, musiałem poczekać około 20 minut zanim lekarz mnie przyjął. Zdawało mi się, że to najdłuższe 20 minut w moim życiu. Nic tylko kręciłem młynka kciukami. Wreszcie zawołał mnie na górę do swojego gabinetu, otworzył kopertę i popatrzył na mnie oniemiały. Zapytałem, “Panie doktorze, jaki jest wynik? Cały się pocę. Jaki wynik?”  A on mi na to odpowiedział, “Henry, to cud. Jestem lekarzem od 1979 roku. Jesteś pierwszym pacjentem chorym na raka w tej klinice, który nie stosował chemioterapii, naświetlania ani operacji”. “Naprawdę?” zapytałem. “Masz fantastyczne wyniki. Te wyniki to cud. Tu jest napisane, ‘Liczne fragmenty martwych guzów nowotworowych pływające we krwi’”. Dodał jeszcze, “Taki sam efekt osiągnąłbyś po sześciu miesiącach chemii i naświetlania”. Byłem w totalnym szoku.

Ty: Rany. Cóż za inspirująca historia Henry’ego. Nie wiem jak wam, ale mnie osobiście bardzo się spodobał materiał filmowy z kangurami. Henry naprawdę bardzo się stara, aby z pomocą suplementów i odpowiedniej diety prowadzić antynowotworowy styl życia. Na swojej drodze do zdrowia nie musiał cierpieć. Posłuchajmy co na ten temat mówi strażnik zdrowia Mike Adams.

Mike Adams: Można prowadzić bardzo przyjazny i przyjemny antynowotworowy styl życia, jeść pyszne rzeczy. Ciemne winogrona, cytrusy – te owoce wykazują działanie antyrakowe. Jest wiele wspaniałych produktów działających antynowotworowo. Owoce, warzywa, a nawet orzechy i nasiona, tak wiele rzeczy, przyprawy. Przyprawy mają działanie antyrakowe. Można więc jednocześnie żyć przyjemnie i prowadzić antyrakowy styl życia. Nie trzeba się męczyć. Kolorowe, charakteryzujące się różnorodnymi smakami potrawy są nie tylko najsmaczniejsze, ale też wykazują najsilniejsze działanie antynowotworowe, ponieważ zawierają trośliny o właściwościach antyrakowych. Na najlepszej drodze do cukrzycy, raka lub choroby serca jest osoba, która  stosuje bezbarwną, mdłą dietę. Proszę się przyjrzeć diecie składającej się z przetworzonej żywności. Znajdują się w niej zawierający mnóstwo fruktozy olej kukurydziany, olej sojowy…

Ty: Cukier i sól.

Mike Adams: Tak. Cukier i sól to po prostu bezwartościowe, przetworzone składniki. Taka dieta sprzyja rakowi i smakuje okropnie. Jednak ludzi nauczono, by myśleli, że jest w porządku. Wiadomo jakie metody stosują producenci żywności, żeby te produkty dobrze smakowały – dodają do nich toksyczne substancje chemiczne, jak glutaminian sodu, wzmacniacze smaku itd. Tak więc jeśli jesz prawdziwe jedzenie, to po prostu automatycznie stosujesz dietę antyrakową.

Cherie Calbom: Wszystkie twoje warzywa będą wspaniałe.

Ty: Trudno znaleźć warzywo, które nie działa przeciwzapalnie i antyrakowo.

Cherie Calbom: Rzeczywiście. To dlatego, że Bóg opakował je we właściwy sposób. Są najważniejszym rodzajem żywności w naszej walce przeciwko rakowi. Wszystkie jaskrawo zabarwione warzywa, a przecież innych jest niewiele, tylko kilka, a i te są dla nas dobre.

Ty: Jedzmy tęczę, tak?

Cherie Calbom: Zgadza się. Zdecydowanie.

Ocean Robbins: Według mnie w zdrowej diecie najważniejsze są dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest unikanie szkodliwych składników, drugą – wykorzystywanie dobrych składników. Szkodliwe składniki to pestycydy, hormony, substancje chemiczne, antybiotyki, wszystkie tego rodzaju rzeczy, żywność przetworzona, dodatki, środki zapachowe, barwniki… Lista nie ma końca. Z kolei wykorzystywanie dobrych składników oznacza przyjmowanie wszystkich niezbędnych składników odżywczych, wszystkich flawanoidów, wszystkich cudownych rzeczy, które dają nam owoce i warzywa oraz zbilansowana, urozmaicona dieta. Musimy je dzielić na włókna, aby pomóc oczyścić nasze jelito grube. Potrzebujemy niezbędnych składników odżywczych, bo one dają nam witalność, energię i zdolność pokonania raka.

To niebywałe co może się stać, kiedy dokonasz w swojej diecie znaczącej zmiany na lepsze. Kiedy za pomocą żywności wyrażasz to co kochasz, twój organizm staje się bardziej witalny i żywotny, masz lepszy nastrój, jaśniejszy umysł. Uwielbiam widzieć coś takiego w mojej pracy. Codziennie mam do czynienia z ludźmi, których życie się przeobraża. Mogę obserwować jak ich uśmiech staje się jaśniejszy, a praca bardziej efektywna. Nabierają energii i z każdym rokiem ich życie wydłuża się na przekór rokowaniom lekarzy. To ekscytujące.

Ty: My odczuwamy ten sam entuzjazm, kiedy widzimy, jak dzięki wartościowej diecie i poprawie zdrowia zmienia się ludzkie życie. Osobą bliską mojemu sercu, która również uwielbiała na to patrzeć, była moja babcia Helen. Nawiasem mówiąc, ona też jadła kolory tęczy, o których przed chwilą wspomniała Cherie Calbom. U babci Helen, którą nazywam mamą Helen, zdiagnozowano raka pod koniec lat 80-tych. Przez ponad dekadę piła herbatę Essiac. Do końca jej życia herbata ta trzymała raka z dala od niej. Niestety kilka lat przed śmiercią przestała ją pić. W kolejnym materiale filmowym dowiecie się czegoś więcej na temat korzystnego działania herbaty Essiac od dr. Steve’a Klaymana.

Dr Steve Klayman: Jednym z produktów, ku których zwróciłem się lata temu była herbata Essiac. Czytałem o aktywnej w latach 20-tych pielęgniarce z Kanady nazwiskiem Renee Caisse. Wielu spośród kierowanych do niej chorych na raka pacjentów usłyszało już wyrok śmierci. Ona podawała im herbatę o nazwie Essiac. E-S-S-I-A-C, herbata Essiac. Była to mieszanka ziół, którą otrzymała od hinduskiego medyka. Renee wyleczyła nią wiele osób. Pewnego dnia, jakieś 15, może 18 lat temu, moja sekretarka powiedziała, “Doktorze Klayman, moja ciotka ma raka śledziony. Co by pan zrobił, gdyby pan miał raka śledziony?” Odpowiedziałem jej, że zacząłbym pić herbatę Essiac. “Gdzie mogę ją dostać?” zapytała. W “Whole Foods,” odpowiedziałem. Jakiś miesiąc później powiedziała, że jej ciotka pije te herbatę i niedawno miała wizytę u lekarza. Lekarz powiedział, “Nie mogę znaleźć raka w pani organizmie. Sądzę, że nastąpiło wyleczenie”. A ona na to, “No cóż, piję herbatę Essiac”. “Och, to nie ma z tym nic wspólnego,” odparł lekarz. “Przechodzi pani spontaniczną remisję”. [chichot] Słyszał pan już ten zwrot, prawda?

Ty: Wiele razy.

Dr Steve Klayman: To oznacza, “Nie wiem dlaczego nastąpiło polepszenie”. Nazywamy to spontaniczną remisją. Za kilka miesięcy ciotka mojej sekretarki miała następną wizytę u tego samego lekarza. Tym razem powiedział, “Przykro mi, nastąpił nawrót raka. Sądzę, że pozostało pani od sześciu do dziewięciu miesięcy życia”. Kiedy wróciła do domu, Angie zapytała ją czy nadal pije tę herbatę. “Nie,” odpowiedziała ciotka. “Lekarz powiedział, że to nie ona spowodowała zniknięcie raka”. Angie na to, “Zacznij znowu ją pić”. I ciotka powróciła do picia herbaty. Rozmawiałem z Angie kilka lat temu, czyli około 15 lat po tym wydarzeniu, i powiedziała, że jej ciotka prosiła, żeby następnym razem, kiedy będzie rozmawiać z dr. Klaymanem, powiedziała, “Dziękuję. Nadal piję herbatę Essiac i nadal nie mam raka”.

Dr Murray Susser: Miałem pacjenta z niedrożnością jelit. Otworzyli je, a miał raka jelita prostego, tam gdzie jest wyrostek robaczkowy. Wycięli je, ale on miał… Rak zdążył się już rozprzestrzenić na wątrobę. Tak więc konwencjonalne metody leczenia nie mogły mu pomóc. Zamiast poddać się chemioterapii, zaczął pić herbatę Essiac. Zajmowałem się nim później przez lata. Nigdy nie nastąpił nawrót nowotworu.

Ty: Usłyszeliśmy historię dwóch osób, które wyleczyły się z raka stosując herbatę Essiac, plus moja babcia Helen, to razem trzy. Ale są dosłownie tysiące ludzi, którzy dzięki tej herbacie utrzymali raka z dala od siebie, a nawet całkowicie go odwrócili. Jednak według medycyny konwencjonalnej, herbata Essiac oznacza znachorstwo. Według głównego nurtu medycyny, żaden z tych naturalnych środków nie ma podstawy naukowej.  To nic więcej jak tylko panaceum. Ale czy tak jest rzeczywiście?

Dr Jonathan Wright: W czasopismach naukowych mamy prawie sto tysięcy wzmianek, które mówią nam o diecie, witaminach, minerałach, ziołach, naturalnej energii itd., i o ich wpływie na zdrowie. Nie dajcie sobie wmówić, że to nie jest poparte nauką. W tym są tony nauki, tylko że nikt nie poświęca temu uwagi. Dlaczego? Ponieważ – przykro mi kochani – ale tego się nie da opatentować. Skoro nie można opatentować, to nie da się na tym zbić kasy, a jak sądzę wszyscy wiemy, że obecny trend w medycynie, nazwijmy ją, zwyczajowej, jest taki, żeby najnowsze opatentowane leki były coraz droższe i droższe. Co to jest, 73.000 dolarów rocznie, 1.000 dolarów za tabletkę, kiedy się leczy zapalenie wątroby, tego typu rzeczy? Można tyle liczyć, jeśli się ma patent i monopol.

Ty: Zgadza się.

Dr Jonathan Wright: A w przypadku nieopatentowanych rzeczy nie można. To dlatego większość lekarzy najzwyczajniej w świecie nigdy o nich nie słyszała. Nie chodzi o to, że oni mają niewłaściwe podejście, że nienawidzą przyrody. Chodzi o to, że po prostu nie wiedzą, że w tym jest nauka.

Ty: To naprawdę zadziwiające. Ponad sto tysięcy odniesień do medycyny naturalnej w literaturze naukowej, a lekarze nic o tym nie wiedzą, bo nie czytają artykułów. Są zbyt zajęci. Uzyskują wiedzę jedynie na seminariach sponsorowanych przez wielkie firmy farmaceutyczne lub z czasopism medycznych, w których 90 procent reklam to reklamy tych właśnie firm farmaceutycznych. To dla lekarzy naprawdę niesprawiedliwa sytuacja. Jednak każda skuteczna metoda leczenia raka musi się skupiać wokół odpowiedniej diety i suplementów. Ale co by było, gdyby istniały globalne dążenia, by ograniczyć nasz dostęp do właściwej diety i suplementów? Posłuchajmy co mówi na ten temat dr Rob Verkerk z Anglii.

Dr Rob Verkerk: Rządy nie chcą, by ludzie wiedzieli o suplementach. Traktują je w dużej mierze tak, jak chcieliby traktować lekarstwa, więc jak tylko pojawia się jakiś suplement o działaniu leczniczym, zwłaszcza w Europie, natychmiast staje się nielegalny. Ponieważ, z definicji, zgodnie z Europejskim Kodeksem Medycznym, który opracowano w 1965 roku, aby chronić ludzi przed talidomidem, więc kodeks ten zasadniczo stanowił, że każdy środek o działaniu farmokologicznym należy określać jako lek. W myśl tego zapisu żywność pozostaje produktem, który konsumujemy, aby dostarczyć organizmowi energii, ale nie czymś, czego można używać w celach leczniczych.

A zatem żywność nie może być lekarstwem, co oczywiście pozostaje w sprzeczności z tym, co wiele setek lat temu mówił, przypuszczalnie mówił, nasz drogi przyjaciel Hipokrates. A więc tak, stoimy przed poważnymi wyzwaniami związanymi z dostawami żywności, jak również przyjmowaniem skoncentrowanych źródeł składników odżywczych. Obecnie, jeśli się spojrzy na dziewięć niezbędnych aminokwasów, nie istnieje jeden zatwierdzony plan ochrony zdrowia. Jeżeli sprzedajemy aminokwasy, choć są niezbędne do życia, nie wolno nam powiedzieć…

Ty: Nie można o tym mówić.

Dr Rob Verkerk:… nie można powiedzieć o nich nic pozytywnego. Nie można powiedzieć nic pozytywnego o glukozaminie, a to znowu z powodu naukowych soczewek wbudowanych w Kodeks.

Ty: A zatem co dokładnie Kodeks ma wspólnego z naszym dostępem do witamin i suplementów?

Dr Matthias Rath: W pierwszej połowie XX wieku aż dziewięć Nagród Nobla zostało przyznanych za badania nad witaminami mające udowodnić ich korzystny wpływ na zdrowie człowieka. W 1963 roku rząd niemiecki, pod naciskiem Bayer, utworzył Komitet w sprawie Kodeksu Żywności, którego celem było zagwarantowanie, że witaminy i korzyści z witamin dla zdrowia człowieka są eliminowane na całym świecie. Widzi więc pan, że to nie jest tak, że tylko pan i my rozmawiamy o raku. Tradycja zbrodni przeciw ludzkiemu zdrowiu liczy już sto lat. Jeżeli widzowie oglądający ten wywiad wezmą pod uwagę minione wydarzenia, łatwiej im będzie zrozumieć wiele spraw, o których będziemy dziś mówić.

Ty: Nie wiem jak wy, ale ja, gdy pierwszy raz usłyszałem tę informację od dr. Rath, byłem dosłownie w szoku. Przez kilka sekund nie wiedziałem co odpowiedzieć. Dr Rath powiedział, że Komitet w sprawie Kodeksu Żywności został utworzony specjalnie po to, żeby ograniczyć dostęp do korzyści płynących z odżywczych suplementów diety na całym świecie. Że tradycja zbrodni przeciw ludzkiemu zdrowiu sięga sto lat wstecz. Chciałbym, żeby na tym się skończyło, ale niestety sprawy posunęły się dalej.

A co jeśli nie tylko ogranicza się nasz dostęp do odżywczych suplementów diety, które mogą nas wyleczyć, ale też zmusza się nas do spożywania żywności, przez którą chorujemy i nawet o tym nie wiemy? Tutaj wchodzimy na grunt GMO, czyli organizmów zmodyfikowanych genetycznie. W tej części programu dowiemy się o nich więcej.

Jeffrey Smith: Organizmy zmodyfikowane genetycznie – bierzesz geny z jednego gatunku i wprowadzasz je do DNA innego gatunku. Zmodyfikowanych genetycznie roślin uprawnych  jest na rynku dziewięć, a ich najważniejsze cechy to odporność na herbicydy albo produkcja pestycydów.

Tak więc jeśli chodzi o odporność na herbicydy, soja Roundup Ready jest najpopularniejsza. Soja Roundup Ready, bawełna, rzepak, buraki cukrowe i lucerna. Wprowadza się do nich geny bakterii i fragmentów wirusa i tak dalej po to, żeby nie umarły – roślina nie umiera, kiedy się ją spryska herbicydami Roundup, które normalnie powodują śmierć roślin. Dzięki temu odchwaszczanie jest dla rolników łatwiejsze. Mogą po prostu spryskać rośliny uprawne i zabić wszystkie chwasty, ale nie rośliny uprawne Roundup Ready.

Inną popularną cechą uzyskaną na drodze modyfikacji genetycznej jest produkcja pestycydów. Bierze się gen z bakterii w glebie o nazwie Bacillus thuringiensis lub w skrócie Bt. Bierze się ten gen, który produkuje znany środek owadobójczy, i umieszcza w kukurydzy i bawełnie. Kiedy więc owad – określony gatunek owadów – próbuje ugryźć roślinę, uwalnia się toksyna, która rozrywa małe otworki w ściankach jego żołądka i owad umiera. A zatem spożywamy dziś środek owadobójczy, jak również rośliny uprawne Roundup. Spożywamy dwa rodzaje trucizn w tych genetycznie zmodyfikowanych roślinach uprawnych.

Dr Ivars Kalvins: Co my robimy nadmiernie zmieniając geny w roślinach, aby były bardzie odporne na bakterie? Co trawi żywność w naszym żołądku i jelitach? Bakterie – dwa kilogramy bakterii w żołądku i jelitach. I teraz podajesz im pożywienie, którego nie mogą normalnie wykorzystać, ponieważ przed tym zniszczeniem chroni je podłoże genetyczne. Nowe kombinacje peptydów pozostają w naszym żołądku i jelitach i są wchłaniane przez naszą krew. Nie wiemy w jaki sposób oddziałują na systemy w naszym organizmie.

Dr Nalini Chilkov: Kiedy tworzymy rośliny, które są jak Frankenstein, które nie są naturalne, wtedy prosimy się o kłopoty, ponieważ bawimy się w Boga z przyrodą. Nie wiemy jakiego rodzaju potwory faktycznie stworzymy, czy nasz organizm będzie w stanie je zmetabolizować ani czy te kombinacje genów nie włączą innych procesów chorobowych. Jest w tym zbyt wiele niewiadomych.

Ocean Robbins: Wszyscy jesteśmy uczestnikami zbiorowego eksperymentu. Jeżeli nie mieszkasz w jaskini albo sam nie uprawiasz całej zjadanej przez siebie żywności, z całą pewnością w którymś momencie spożyłeś pewną ilość organizmów zmodyfikowanych genetycznie. Znajdują się one tylko w pięciu podstawowych roślinach uprawnych, ale te rośliny są nadzwyczaj rozpowszechnione. Mówimy tu o kukurydzy, soi, rzepaku, burakach cukrowych, no i oczywiście o bawełnie, z nasion której produkuje się olej. Ale wśród składników używanych przez dosłownie wszystkie restauracje znajdują się produkty GMO. Tak więc prawdopodobnie każdy miał z nimi styczność, chyba że ktoś nigdy nie jada w restauracjach.

Wiemy z całą pewnością, że organizmy zmodyfikowane genetycznie prowadzą do ogromnego zwiększenia użycia Roundup zawierającego glifosat, który Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła właśnie jako prawdopodobny środek rakotwórczy. Wiemy na pewno, że GMO prowadzą do ogromnego zwiększenia użycia 2,4-D, czyli jednego z dwóch składników Czynnika Pomarańczowego, prawda? A ten z kolei powiązany jest z mnóstwem metabolicznych, zdrowotnych i neurologicznych dysfunkcji – bardzo licznymi wadami okołoporodowymi. Wiemy na pewno, że jeżeli spryskamy rośliny uprawne tymi środkami chemicznymi, będziemy później spożywać żywność, która dosłownie wchłonęła herbicydy, co nie ma precedensu w historii ludzkości. Ponieważ wcześniej było tak, że kiedy spryskiwało się nimi rośliny uprawne, rośliny te zawsze umierały.

Ty: Ale teraz mamy rośliny uprawne odporne na herbicydy.

Ocean Robbins: Zgadza się. Mamy odporne rośliny, które wchłaniają herbicydy. A zatem my spożywamy te herbicydy. Jaki wpływ na organizm człowieka wywiera spożywanie dużych ilości glifosatu, 2,4-D i innych toksycznych herbicydów? Moim zdaniem to bardzo niepokojące.

Ty: Ocean wspomniał właśnie, że glifosat został niedawno ogłoszony przez Światową Organizację Zdrowia jako prawdopodobny środek rakotwórczy. Glifosat jest głównym składnikiem Roundup. W kolejnym materiale filmowym, Jeffrey Smith, znany badacz GMO, wyjaśnia w jaki sposób glifosat wywołuje raka.

Synergiczne, toksyczne działanie glifosatu i aluminium – Dr Stephanie Seneff

Glifosat w szczepionkach – Anthony Samsel

Jeffrey Smith: Roundup może sprzyjać rakowi na bardzo wiele sposobów. Po pierwsze jest to antybiotyk, który zabija korzystnie działające na organizm bakterie jelitowe powodując nadmierny rozwój złych bakterii jelitowych. Ten rozwój negatywnych bakterii jelitowych jest powiązany z niektórymi rodzajami raka, na przykład z rakiem jelita grubego. Nadmierny rozwój negatywnych bakterii jelitowych może prowadzić do produkcji zonuliny, a ta z kolei do przeciekającego jelita. Zonulina otwiera szczeliny w ściankach komórek jelit. Przeciekające jelito jest związane z rakiem. Ponadto Roundup niszczy zespół enzymów znanych jako enzymy CYP, które uczestniczą w procesie detoksykacji. Enzymy CYP są związane z rakiem. Jednym z problemów, które powoduje Roundup jest to, że może zablokować niektóre enzymy biorące udział w detoksykacji. Tak więc każdy toksyczny wpływ ze środowiska może stać się dużo bardziej toksyczny, jeśli mamy styczność z Roundup lub jego aktywnym składnikiem glifosatem. Poprzez nadmierny wzrost bakterii jelitowych Roundup może przyczyniać się do zapalenia jelit. A zapalenie również wiąże się z rakiem. Zatem Roundup działa na wiele różnych sposobów, niczym doskonała burza.

Jeffrey Jaxen: Inną rzeczą, o której nikt tak naprawdę nie mówi jest to, że glifosat został opatentowany w 1964 roku przez Stauffer Chemical Company. Miał służyć jako chelator minerałów śladowych, zwłaszcza magnezu. Podczas badania okazało się, że przez każdą badaną osobę standardowo przepływa pewna ilość glifosatu, w zależności od stosowanej diety. Jednak większość ludzi go ma, łącznie z matkami, łącznie  z noworodkami. Glifosat jest jak gąbka, która wyciąga minerały z twojego organizmu, wyciąga magnez z twojego organizmu. To samo dzieje się w glebie, glifosat wchłaniania magnez.

Obecnie wywiera się na ludziach dużą presję, żeby uzupełniali niedobory magnezu i to jest jeden z powodów, dla których coś takiego się dzieje. To ma również wpływ na krążenie. Badania wykazały, że magnez – na chwilę zatrzymam się przy tym temacie – badania wykazały, że niski poziom magnezu prawdopodobnie również działa rakotwórczo, sam niski poziom magnezu. Dostarczanie guzom magnezu wpływa na ich zmniejszenie. To ogromnie ważne odkrycie, jeśli chodzi o raka, a nikt tego nie robi.

Dr Ivars Kalvins: Podrażniają nasze komórki i niszczą ich membrany. To kolejna przyczyna raka żoładka i jelit, w tym jelita grubego.

Ty: To zadziwiające. Wiemy, że glifosat powoduje raka, a mimo to nadal stosujemy Roundup – którego glifosat jest głównym składnikiem –  do spryskiwania zmodyfikowanej genetycznie kukurydzy i soi. Jednak Agencja Żywności i Leków nie wymaga przeprowadzenia ani jednego badania, aby ustalić czy GMO są bezpieczne. To rezultat polityki nadzorowanej w 1992 roku przez Michaela Taylora, jednej z najważniejszych osób w Agencji Żywności i Leków. Przeszedł później do Monsanto, koncernu produkującego genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne, i był ich głównym lobbystą oraz prawnikiem. Teraz wrócił do Agencji Żywności i Leków, by pełnić rolę wyroczni w dziedzinie bezpieczeństwa żywności. To Michael Taylor, kiedy był w Agencji Żywności i Leków, sprawił, że GMO zostały uznane za równoznaczne z żywnością i że żadne testy wobec nich nie są wymagane. Ale czy GMO są faktycznie równoznaczne z żywnością?

Jeffrey Smith: Mamy sytuację, w której twierdzenia dotyczące polityki akceptowania GMO jako nieszkodliwych, twierdzenia wskazujące, że nie byli świadomi zagrożeń związanych z GMO okazały się absolutnym kłamstwem. Zostały totalnie sfabrykowane. W czasie procesu sądowego ujawnionych zostało 44.000 tajnych notatek Agencji Żywności i Leków. Udowodniły, że naukowcy pracujący w Agencji Żywności i Leków zgodzili się, że należy postąpić dokładnie odwrotnie. Stwierdzili, że GMO mogą być odpowiedzialne za alergeny, toksyny, nowe choroby oraz problemy żywieniowe. Próbowali skłonić swoich przełożonych do nałożenia wymogu przeprowadzenia testów, skarżyli się na projekt tej polityki, ale ich uwagi ignorowano lub po prostu odrzucano. Test, który przeprowadzają, mistyfikacja naukowa po to, aby uniknąć rozpoznania problemów, złapania ich na gorącym uczynku.

Ty: Mistyfikacja naukowa. Jeffrey Smith właśnie użył tego zwrotu. Innym przykładem mistyfikacji naukowej jest badanie Seraliniego z 2012 r.

Dr Howard Fisher: Profesor Seralini przeprowadził takie samo badanie, co Monsanto. Wyniki badania Monstanto niedawno się ukazały. Miało ono trwać sześć miesięcy, ale w rzeczywistości trwało tylko trzy. Co takiego odkrył profesor Seralini prowadząc przez dwa lata badania na tych samych gryzoniach? Otóż odkrył uszkodzenie wątroby i nerek wyższe niż w grupie kontrolnej. Ustalił, że samce żyją o 50, a samice o 70 procent krócej w porównaniu z grupą kontrolną. To genetycznie zmodyfikowana kukurydza. Odkrył też wzrost liczby nowotworów o 200 do 300 procent.

Ty: Jedną z popularnych teorii jest to, że zmodyfikowane genetycznie rośliny uprawne są konieczne, aby nakarmić świat. Nieustannie o tym słyszymy. Ale czy tak jest w rzeczywistości?

Jeffrey Smith: Organizmy zmodyfikowane genetycznie są tak nie na miejscu, jeżeli chodzi o nakarmienie świata, że w największej rozprawie na świecie – największym badaniu, które przeprowadziło ponad 400 naukowców, sponsorowanym przez ONZ i podpisanym przez ponad 58 państw – zawarto konkluzję, że obecna generacja organizmów zmodyfikowanych genetycznie w żaden sposób nie przyczynia się do nakarmienia głodnego świata, wyeliminowania ubóstwa czy stworzenia rolnictwa zrównoważonego.

Dr Rob Verkerk: GMO były obiektem licznych badań naukowych. Bardzo niewiele z nich wskazuje na istnienie jakichkolwiek dowodów na to, by organizmy te mogły odegrać rzeczywistą rolę w rozwiązaniu problemu głodu na świecie. A jednak rządy i przemysł biotechniczny twierdzą, że to jest właśnie nasz zbawca.

Dr Robert Scott Bell: Czy potrzebujemy GMO, aby nakarmić świat? Absolutnie nie. De facto kilka lat temu była taka sprawa, którą my komentowaliśmy w radiu w Indiach, kiedy tamtejsi rolnicy pokazali, jak w cudowny sposób – stosując metody naturalne – mogą podwoić, potroić, a nawet czterokrotnie zwiększyć swoją produkcję, swoje plony, w porównaniu z genetycznie zmodyfikowanymi roślinami uprawnymi. Mieliśmy pewność, że to nie będzie możliwe. Pewna rodzina, na dwóch i pół hektarach – tak powiedzieli, dwa i pół hektara – 22,4 tony ryżu.

Ty: Na dwóch i pół hektarach? Rany.

Dr Robert Scott Bell: Tak i to wszystko wyłącznie przy użyciu metod naturalnych. Coś takiego nie powinno być możliwe.

Ty: 22,4 tony ryżu?

Dr Robert Scott Bell: Tak. Myślicie, że nie moglibyśmy nakarmić świata stosując metody naturalne? Inny aspekt to uprawa własnej żywności. Każdy powinien mieć ogród. W kwestii nakarmienia świata nie powinniśmy polegać na masowej produkcji rolnej, ale dążyć do uzdrowienia gleby. Istnieje wiele dowodów na to, że jeśli wiesz jak postępować w sposób naturalny, to możesz uzdrowić glebę i uzyskać mnóstwo bogatych w składniki odżywcze produktów bez uciekania się do GMO.

Joel Salatin: W żadnym momencie w historii ludzkości nie została wyrzucona połowa całej nadającej się do spożycia przez człowieka żywności. Coś takiego nigdy się nie zdarzyło. Największym kłamstwem naszych czasów jest to, że brakuje jedzenia. Jak nakarmimy tych wszystkich ludzi? W tej chwili wyrzucamy wystarczająco dużo żywności, żeby nakarmić dwukrotnie całą planetę.

Ty: O rany.

Joel Salatin: Coś takiego nigdy nie miało miejsca w historii ludzkości. A obecnie dzieje się z powodu niewydolności przemysłowej produkcji żywności i światowej produkcji żywności, gdzie jest tak wiele marnotrawstwa i działań powodujących psucie się żywności, dat przydatności do spożycia, wklęśnięć, wygięć, rozkruszeń, tego typu rzeczy.

Ty: To dla mnie naprawdę przerażające, że 50 procent zasobów żywności na świecie faktycznie się wyrzuca. A słyszymy, że ludzie głodują, ponieważ brakuje jedzenia. Okazuje się, że to nieprawda. Głodują, ale nie z powodu braku żywności. To odbiera nieco wiarygodności zwolennikom GMO, którzy mówią nam, że potrzebujemy tych organizmów, aby nakarmić świat. Żywności nie brakuje. Jeśli mowa o GMO, posłuchajmy co na bardzo gorący temat oznaczania produktów zawierających takie organizmy ma do powiedzenia dr Steven Klayman.

Dr Steve Klayman: W 1996 roku ubiegałem się o urząd – startowałem w wyborach do kongresu tu w Teksasie, a moim kontrkandydatem był wieloletni kongresmen Lloyd Dogget. Jednym z postulatów programu politycznego było oznaczanie produktów GMO. Nawet Obama prowadził na ten temat kampanię w 2007 roku. Mówił, że ludzie mają prawo wiedzieć co znajduje się w spożywanych przez nich produktach. Oczywiście później zmienił zdanie i podpisał Ustawę o Ochronie Monsanto – tak jakby Monsanto potrzebował ochrony przed tobą czy mną, prawda? Zajmuję się tym zagadnieniem od dawna, a w latach 90-tych, kiedy temat stał się gorący, zdałem sobie sprawę, że naukowcy naprawdę bawią się w Boga i nie mają pojęcia co robią. A teraz oczywiście pojawił się cały przemysł o nazwie “bezglutenowy”. Tak bardzo przeinaczyli skład chemiczny pszenicy, że ludzie nie mogą jej przetrawić lub powoduje ona choroby.

Ty: Jasne. To dlatego, że pszenica była kiedyś, jak to nazywamy, starożytnym ziarnem. Ale teraz już nie jest. Teraz i ona została zmodyfikowana.

Dr Steve Klayman: Zgadza się. Chodzi o to, że nie wolno ingerować w przyrodę. Człowiek, próbując ulepszyć naturę, zmierza ku katastrofie. Katastrofa ta jest obecnie zakazana w wielu krajach na świecie, które rozpoznały zagrożenie. Niestety w Ameryce politycy są opłacani, więc jej nie zakazują. Nawet jeśli 90 procent ludności chce żywności wolnej od GMO. Chcą, żeby żywność była oznaczana “nie zawiera GMO”. Jednak przepis nakazujący oznaczanie jeszcze nie wszedł w życie.

Jefferey Jaxen: A zatem zasadniczo walczymy po prostu o prawo do wiedzy. Nawet nie o to, żeby te produkty nie dostawały się do naszego organizmu. My tylko chcemy wiedzieć. Obecnie działają firmy, które – zawsze mówię, napisałem artykuł, żywność GMO to najlepszy produkt według producentów żywności GMO, ale nikt nie wie gdzie ją kupić i nikt nie wie jak ją znaleźć. To sprzeczne z podstawowymi zasadami biznesu. Jeśli jesteś firmą, która wytwarza jakiś produkt, chcesz, żeby ludzie wiedzieli gdzie on jest. A oni wydają miliony walcząc legalnie w sądach o to, żeby zataić przed ludźmi tę informację.

Ty: Jefferey Jaxen powiedział coś bardzo ważnego. Jeśli GMO są dla nas tak dobre, to dlaczego przedsiębiorstwa wielonarodowe wydają miliony dolarów, żebyśmy się nie dowiedzieli czy znajdują się w spożywanej przez nas żywności? Być może o tym nie wiecie, ale w Stanach Zjednoczonych obowiązuje obecnie przepis prawny, znany jako CIEMNA Ustawa, według którego żadnej firmy nie można zmusić do oznaczania genetycznie zmodyfikowanej żywności. CIEMNA Ustawa i inne tego rodzaju przepisy prawne najzwyczajniej w świecie legalizują zatruwanie spożywanej przez nas żywności toksycznymi środkami. Sprawiają, że w zapasach żywności znajdują się toksyczne, trujące produkty zawierające GMO. Zmuszeni jesteśmy, by je stale spożywać i nawet nie mamy tego świadomości, ponieważ te produkty nie są oznaczone.

Dr Connealy: No i odżywianie. Nie chodzi tylko o to, żebyś połykał żywność bogatą w składniki odżywcze, dającą siłę i potencjał, ale o to, byś ją faktycznie wchłaniał. Ok, wielu z nas cierpi na upośledzenie czynności jelit.

Ty: Dlaczego?

Dr Connealy: Nasze jelita nie działają dobrze, ponieważ spożywana przez nas żywność jest pełna środków chemicznych, pełna GMO. Obecnie w pszenicy znajduje się fosforan glicerolu. Cała nasza żywność jest dziś zniekształcona, skażona dodatkiem szkodliwych substancji. Poza tym wszyscy żyjemy w stresie, więc zawartość kwasu chlorowodorowego, który jest w naturalny sposób obecny w naszym żołądku, aby unieszkodliwiać wszystkie robaki – czy to wirusy czy pasożyty – jest niewystarczająca. I wreszcie, cała spożywana przez nas żywność jest przepełniona toksynami. Jemy martwą żywność i chcemy żyć. Jak to możliwe? To nie jest możliwe.

Ocean Robbins: Mamy ogromną różnorodność smaków, struktur, zapachów, kuchni i możliwości – zadziwiających możliwości. Ale z moralnego punktu widzenia, to jest upadek. Mamy system żywności pełen środków zapachowych, dodatków, środków chemicznych, barwników, GMO, pestycydów, hormonów i antybiotyków. Wszystkie te składniki razem tworzą toksyczną zupę. Tragedia, Ty, polega na tym, że ta toksyczna zupa nas zabija. Zabija nasze dzieci. Prowadzi do tego, że dwie trzecie populacji cierpi na otyłość, jedna trzecia naszych dzieci prawodopodobnie w którymś momencie życia zachoruje na cukrzycę, no i wywołuje masową epidemię raka, o czym dobrze wiesz. A tak wielu z tych zjawisk można zapobiec. Nie jest przesadą stwierdzenie, że w społeczeństwie, w którym toksyczna żywność jest normalna i w którym choroby, cierpienie i złe samopoczucie są coraz powszechniej uznawane za normalne, nadszedł czas na poważne zmiany.

Zmierzamy więc ku rewolucji. Przeprowadzamy ją poprzez edukację, organizując Konferencję na Szczycie w Sprawie Rewolucji Żywnościowej, a także mobilizując zasoby, informacje i wiedzę. Chcemy dać ludziom siłę, aby mogli wprowadzić w życie rewolucję żywnościową. Piękną rzeczą związaną z rewolucją żywnościową jest to, że nie trzeba czekać aż Monsanto, McDonald’s, Coca Cola czy rząd Stanów Zjednoczonych będą w stanie wprowadzić zmiany. Można być codziennym żywieniowym rewolucjonistą w swoim własnym życiu. Kiedy postępujesz w ten sposób, faktycznie zmieniasz system.

Tworzymy zapotrzebowanie na zupełnie nową ekonomię żywności. Nawet tak duże firmy jak McDonald’s i Coca Cola odczuwają skutki tej tendencji i zdają sobie sprawę, że to, co uczyniło je gigantami żywieniowymi w XX wieku uczyni je dinozaurami żywieniowymi w XXI wieku, jeżeli nie wprowadzą poważnych zmian. Bo konsumenci są chorzy na myśl o tym, że chorują. Męczy nas to, że jesteśmy zmęczeni. Toksyczna żywność nam się przejadła. Jesteśmy głodni zmian. I zmian żądamy. Dlatego właśnie obserwujemy wielki przełom w sprzedaży żywności organicznej, certyfikowanej żywności nie zawierającej GMO, żywności naturalnej i lokalnej. Liczba targowisk dla rolników potroiła się w ostatnim dziesięcioleciu.

Ty: To jest prawdziwe jedzenie.

Ocean Robbins: Tak, to prawdziwe jedzenie.

Dr Joseph Mercola: Dobra wiadomość jest taka, że GMO można uniknąć jedząc prawdziwą żywność. Nie trzeba się tym martwić. Oni liczą na to, że nie będziesz się martwił, że będziesz przeciętnym Amerykaninem, u którego 95 procent kalorii – 95 procent spożywanych przez niego kalorii stanowi żywność przetworzona.

Ty: O rety.

Dr Joseph Mercola: 95 procent.

Ty: Niesłychane. Nie wiedziałem, że aż tyle. 95 procent kalorii to żywność przetworzona.

Dr Joseph Mercola: Mowa o przeciętnym Amerykaninie, czyli nie o panu czy o mnie. Jednak 95 procent kalorii przeciętnego Amerykanina stanowi żywność przetworzona.

Ty: Rany!

Dr Joseph Mercola: Mają więc długą drogę do profilaktyki – ale czy całe 100 procent musi stanowić prawdziwa żywność? Nie. Można spożywać od pięciu do dziesięciu procent żywności przetworzonej – tyle prawdopodobnie byłoby w porządku, ale oczywiście im mniej, tym lepiej. Jednak najlepszą strategią jest jedzenie możliwie najzdrowszej żywności.

Ty: Myślę, że to świetne przesłanie, któe można wynieść z tego wywiadu. Jedz prawdziwą żywność.

Dr Joseph Mercola: Jedz prawdziwą żywność.

Ty: Bardzo mi się to podoba.

Dr Joseph Mercola: Proste przesłanie jest najlepsze.

Ty: Jak najbardziej.

Dr Joseph Mercola: Nasz organizm nie został zaprojektowany do tego, by mieć styczność z tego rodzaju żywnością. Trzeba zatem zachować ostrożność, a to łatwe – każdy dziś może to robić bez problemu. Jak uniknąć zagrożenia? Po prostu trzeba się trzymać z dala od żywności przetworzonej. Mocno polecam trzy słowa. Te trzy słowa łatwo zapamiętać, a brzmią one: jedz prawdziwą żywność.

Ty: Dla mnie to świetny przekaz. Jedz prawdziwą żywność.

Dr Joseph Mercola: Jedz prawdziwą żywność. Czy wiesz co w ten sposób osiągasz? Unikasz sztucznych składników, które zawiera żywność przetworzona. Większość ludzi nie ma świadomości, że istnieje ponad 10.000 substancji chemicznych oznaczonych skrótem GRAS (Ogólnie Uznany za Bezpieczny) przez sam przemysł spożywczy. Oznaczając je jako GRAS, mogą wykorzystać kruczki prawne, które pozwalają na to, by te produkty nie były testowane pod kątem bezpieczeństwa dla człowieka. Nie tylko pojedynczo, ale w połączeniu z wszystkimi pozostałymi, istnieje więc synergiczna toksyczność. A zatem jeśli spożywasz prawdziwą żywność, unikasz środków chemicznych. Unikasz styczności z nieprzetestowanymi środkami chemicznymi, które zmieniają ludzi w króliki doświadczalne. Ponieważ nie mamy pojęcia jakie będą skutki permanentnej ekspozycji na wiele spośród tych kombinacji środków chemicznych.

Ty: Ze względu na fakt, że wiele spośród tych środków chemicznych zostało ogólnie uznanych za bezpieczne, nie są one testowane.

Dr Joseph Mercola: Zgadza się. Nigdy nie były testowane. To dlatego, że zostały oznaczone przez przemysł spożywczy.

Ty: A więc ma pan rację. Rzeczywiście jesteśmy królikami doświadczalnymi.

Dr Joseph Mercola: Tak jest. Można powiedzieć, “Ok, po prostu przeczytam etykietę”. Cóż, jeśli masz na tyle dobry wzrok lub okulary, żeby odczytać czcionkę dwójkę i na tyle dużą wiedzę chemiczną, żeby zrozumieć ten tekst – bo są tam skomplikowane terminy chemiczne – zauważysz, że informacji o GMO nie ma. Kruczek prawny mówi, że ponieważ substancja jest GRAS, nie trzeba podawać tej informacji na etykiecie na produkcie.

Ty: Poważnie?

Dr Joseph Mercola: Tak.

Ty: Rany!

Dr Joseph Mercola: No właśnie. Nie ma więc możliwości, żeby skrupulatny konsument mógł wybrać odpowiedni produkt spośród żywności pakowanej. Bądź więc ostrożny i nie ryzykuj. Jedz prawdziwą żywność. To oznacza, że ty lub ktoś, kogo znasz albo kochasz albo opłacasz przygotowuje jedzenie. Czy to oznacza, że trzeba w ten sposób przygotowywać 100 procent posiłków? Coś takiego jest niemal fizycznie niemożliwe, bo oczywiście jadamy w restauracjach i składamy tę odpowiedzialność na kogoś innego. Jednak ogólny wzorzec powinien być taki, że od 80 do 90 procent posiłków powinno być przyrządzanych z prawdziwych produktów przez nas samych lub kogoś, kogo znamy.

Ty: Bardzo mi się to podoba – prawdziwa żywność. Prawdziwe jedzenie, które stworzył Bóg. To właśnie taką żywność powinniśmy spożywać, by odżywiać nasz organizm. Nigdy nie jest za późno na wprowadzenie zdrowej żywności do naszej diety. Nie zniechęcajcie się, jeśli do tej pory odżywialiście się nieodpowiednio. Możecie zacząć teraz. Znajdziemy na to dowody w kolejnym materiale filmowym, w którym Robert Scott Bell opowie o badaniu przeprowadzonym w Szwecji.

Dr Robert Scott Bell: W Szwecji przeprowadzono niedawno ciekawe badanie. Trwało bardzo krótko, zaledwie dwa tygodnie, ale wyniki są bardzo wyczerpujące. Rodzina, która jadła żywność uprawianą konwencjonalnie, nieorganiczną, pełną pestycydów, rodzina, która uważała, że organiczne odżywianie się jest zbyt kosztowne, przeprowadziła test.

Powiedzieli, w porządku, pobierzemy próbki moczu teraz, gdy jemy nasze zwykłe jedzenie. Potem cała rodzina – dzieci, rodzice, wszyscy – przejdzie na dietę organiczną.

Początkowo poziom pestycydów w moczu tych osób był niebywale wysoki, jednak każdego dnia obniżał się tak, że po dwóch tygodniach stał się niemal niewykrywalny. To pokazuje jak szybko organizm potrafi się przystosować, kiedy przestaniesz go atakować, innymi słowymi, kiedy przestaniesz dostarczać mu rzeczy, które skłaniają go do przyjęcia postawy obronnej.

Nie twierdzę, że po dwóch tygodniach organizm będzie w takim stanie, jakby zawsze się jadło żywność organiczną. Jednak rzeczywistość jest taka, że kiedy organizm odzyskuje siły, które wykorzystywał do obrony przed pestycydami i do ich detoksykacji, to musi je teraz wykorzystać do walki z syntetykami, które zostały w nim bioakumulowane. To długofalowy proces uzdrawiania, który nie zawsze jest przyjemny. Eksperyment ten posłużył jednak jako niezbity dowód, dzięki któremu ludzie mogli się przekonać jak szybko można poprawić stan zdrowia, zwłaszcza dzieci, zatrzymując po prostu napływ substancji, przez które organizm przyjmuje postawę obronną zamiast się rozwijać i wracać do zdrowia.

Ty: Szwecja. Ten kraj leży dokładnie na wprost małego państwa o nazwie Łotwa, po przeciwnej stronie Morza Bałtyckiego. Łotwa znajduje się na zachód od Rosji i jest to kraj, o którym nigdy nie uczyłem się na lekcjach geografii w szkole średniej. Musiałem go szukać na mapie. Wraz z całym zespołem audiowizualnym Prawdy o Raku pojechaliśmy do Rygi, niewielkiego miasta na Łotwie, stolicy tego kraju. Kilka rzeczy zrobiło tam na nas duże wrażenie. Po pierwsze, to piękne miasto – w Rydze znajduje się wiele zabytków, starych budowli, katedr, zamków i baszt.

Drugą rzeczą, która zwróciła naszą uwagę było to, że uwzględniając liczbę mieszkańców, jest tam bardzo, bardzo czysto. Jednak największe wrażenie wywarł na nas fakt, że cała żywność jest tam czysta. Prosto z pola trafia na stół. Ludzie jedzą czystą lub prawdziwą żywność, jak to ujął Ocean Robbins. W prawie każdej restauracji właśnie z taką żywnością się zetknęliśmy. Ludzie na Łotwie są niezwykle zdrowi, a otyłość prawie w ogóle tam nie występuje. Jeśli pamiętacie, w odcinku pierwszym dowiedzieliśmy się o wojnie z rakiem. Ale co gdybym wam powiedział, że istnieje wirus, który walczy z tą chorobą? W Rydze dowiedzieliśmy się więcej na ten interesujący temat.

Dr Kaspars Losans: RIGVIR® to żywy wirus – żywy i zamrożony po to, żeby pozostał żywy. Funkcjonuje jak żywy wirus, który odszukuje w ludzkim organizmie komórki rakowe i niszczy je.

Ty: Zatem można o nim myśleć jako o dobrym lub zdrowym wirusie?

Dr Kaspars Losans: Jest to nadzwyczajny, naprawdę dobry wirus. Przyzwyczailiśmy się, że słowo “wirus” oznacza coś złego. Tutaj mówimy o odwrotnej sytuacji. Znamy przynajmniej jeden naprawdę dobry wirus, który pomaga pacjentom pozbyć się komórek nowotworowych.

Dr Ivars Kalvins: Jest tylko jeden lek na świecie, na rynku, żywy wirus RIGVIR – “RIG” od Rygi, RIGVIR. Został stworzony czy też odkryty przez profesor Ainę Muceniece i ustanowiony lub zatwierdzony przez łotewski odpowiedni amerykańskiej Agencji Żywności i Leków. Jest niezwykle skuteczny w leczeniu czerniaka, ale nie tylko. To ludzki wirus – wrodzony, niezmodyfikowany wirus. Głównym problemem w przypadku wszystkich wirusów jest mutacja. To jest wirus niemutujący.

Ty: Dr Kalvins był jednym z trzech kandydatów do Europejskiej Nagrody w Dziedzinie Medycyny w 2015 roku. Jest również wybitnym członkiem Europejskiej Akademii Nauk I posiadaczem 215 patentów. Opublikował ponad 650 prac. Powróćmy teraz do naszej lekcji historii dotyczącej wirusa RIGVIR. Jedne z pierwszych eksperymentów przeprowadzono na myszach.

Dr Peteris Alberts: Badacze odkryli, że jeśli usunie się guza z organizmu pacjenta i umieści w chomiku, wówczas guz zacznie rosnąć. Jednak jeśli się go umieści na wirusie, po prostu zaniknie. Wie pan kto pierwszy to zaobserwował? Pani Garklava, którą spotkał pan rano.

Ty: Naprawdę?

Dr Peteris Alberts: Tak. To właśnie ona.

Dr Jimenez: RIGVIR ma tę szczególną właściwość, że selektywnie atakuje komórki rakowe, pozostawiając normalne komórki nietknięte. To się nazywa tropizm komórek nowotworowych.

Dr Peteris Alberts: A wie pan kto pierwszy zastosował wirus w leczeniu człowieka? Ponownie pani Garklava. RIGVIR to wirus onkolityczny. Jest to więc jak film rysunkowy, ale pokazuje w jaki sposób animator by go zobrazował. Wirus infekuje komórkę nowotworową. Replikuje się w komórce nowotworowej i po prostu ją niszczy, rozsadza ją.

Dr Antonio Jimenez: To się nazywa rozpad komórek nowotworowych. Kiedy komórka rakowa pęka, wówczas te wirusy, które się podwoiły i zreplikowały w jej wnętrzu, przedostają się do innych komórek rakowych. Jedną z ciekawych rzeczy, Ty, dotyczących wiroterapii za pomocą wirusa RIGVIR jest to, że RIGVIR atakuje także nowotworowe komórki macierzyste. Wiemy, że nawet jeśli niektórzy widzowie tej serii filmów dokumentalnych przeszli chemioterapię bądź naświetlanie i lekarze stwierdzili, że są w remisji lub że zostali wyleczeni, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że może nastąpić u nich nawrót. A zatem dzięki wiroterapii z wykorzystaniem wirusa RIGVIR możemy zaatakować te komórki macierzyste, które nie poddają się chemii ani naświetlaniu, a nawet mogą stać się bardziej agresywne w wyniku zastosowania chemii i naświetlania.

Ty: Bardzo się cieszę, że dzisiejszego poranka jestem tu w Rydze i siedzę naprzeciw pani Khrystyny. Dziękuję, że jest pani dzisiaj z nami. Pani Khrystyna opowie nam jak pokonała czerniaka.

Khrystyna Yakovenko: Wszystko zaczęło się pod koniec 2012 roku. Kiedy skontaktowałam się ze swoim lekarzem, zdiagnozował czerniaka w czwartym stadium  z przerzutami na wątrobę. Lekarze opracowali plan chemioterapii, ale w tamtym czasie w ogóle się w tym nie orientowałam. Całkowicie ufałam naszym ukraińskim lekarzom i stosowanym przez nich metodom. Wierzyłam w ten plan chemioterapii. Po prostu zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, nie zdawałam sobie do końca sprawy ze skutków tej diagnozy.

Ty: W porządku. Zatem zdiagnozowano u pani czerniaka złośliwego, który dał przerzuty na wątrobę. Zapewne nie robili pani wielkich nadziei, jeśli chodzi o pokonanie raka za pomocą chemioterapii. Według przewidywań lekarzy, ile zostało pani miesięcy lub lat?

Khrystyba Yakovenko: Maksymalnie kilka lat.

Ty: Wczoraj widziałem panią z córką, jak mi się zdaje. Proszę opowiedzieć jak się pani czuła ze świadomością, że być może będzie pani musiała zostawić córki. Proszę się nie śpieszyć.

Khrystyna Yakovenko: Nie bałam się. Nie wpadłam w panikę. Wiedziałam po prostu, że nie mogę tego tak zostawić. Musiałam walczyć. Kiedy po raz pierwszy przyszłam do swojego ośrodka zdrowia, lekarze nie powiedzieli, “Uda nam się”. Powiedzieli, “Spróbujemy”. Ponieważ to było późne stadium. Sądzę, że czasami we wcześniejszym stadium, w początkowym stadium, ludzie, którzy słyszą tę przerażającą diagnozę, są niekiedy sami. Tracą nadzieję. Przestają walczyć. I po prostu zostawiają to tak jak jest. Ale czasem zdarzają się tacy, którzy nawet w późnym stadium nadal walczą i próbują znaleźć wyjście z sytuacji. Ale świadomość, że jest się chorym na raka jest bardzo przytłaczająca.

Ty: Brawo. Jedną z najważniejszych rzeczy w skutecznym leczenia raka jest wiara w jego powodzenie i gotowość do walki o własne życie. Takie właśnie było pani podejście. Zdecydowała pani, że będzie żyć i wierzyła w leczenie. Sądzę, że w dużej mierze z tego powodu jest pani dzisiaj zdrowa.

Ty: Wspomniał pan o czerniaku, ale czy może pan wymienić iinne rodzaje raka [w leczeniu których można stosować RIGVIR]?

Dr Ivars Kalvins: Jest co najmniej dziesięć takich rodzajów nowotworu, lokalizacji raka, w tym rak nerki, rak piersi, żołądka, płuc i wiele innych rodzajów, również rak prostaty, niezwykle powszechny u mężczyzn. Jednak w tej chwili RIGVIR jest oficjalnie zatwierdzony jedynie do leczenia czerniaka. Pomimo to widzimy, że ludzie, którzy mają inne rodzaje nowotworu, a leczą się z raka za pomocą tego wirusa, również mogą wrócić do zdrowia. To olbrzymi sukces.

Dr Elita Shapovalova: W przypadku pacjentów we wczesnym stadium czerniaka, którym podawany jest RIGVIR, wskaźnik przeżywalności wynosi 92 procent. W późniejszym stadium, jeżeli podaje się RIGVIR – 60 procent. Jeśli nie otrzymują wirsua RIGVIR, wskaźnik wynosi już tylko 9 procent. Nie istnieje chemioterapia, którą można stosować do leczenia czerniaka, a przynajmniej nie wynaleziono takiej. Na początku stosowaliśmy radioterapię. Później jednak została odrzucona. Nie mogliśmy jej stosować z tego względu, że niszczy system odpornościowy i bardzo trudno ją zwalczyć. Wracamy do chemioterapii – nic nam nie wiadomo o tym, żeby medycyna w dziedzinie chemioterapii leczyła czerniaka. Drugą negatywną właściwością chemioterapii jest to, że powoduje efekty uboczne, które po prostu niszczą system odpornościowy, obniżają jakość życia pacjenta i najzwyczajniej w świecie zmieniają całe jego życie.

Dr Peteris Alberts: RIGVIR jest pierwszą prawdziwą metodą leczenia raka, w której wirus   onkolityczny wykazuje także działanie immunomodulacyjne. Charakteryzuje go więc podwójne działanie.

Dr Kaspars Losans: RIGVIR ma jeszcze jeden mechanizm. Ilekroć komórki rakowe przyciągają wirusy RIGVIR, stają się one niewidoczne dla ludzkiego systemu odpornościowego. Do tego czasu są niewidzialne, mają naturalną zdolność ukrywania się przed systemem odpornościowym. Dzięki przewodnictwu wirusa RIGVIR, ponieważ RIGVIR jest przyłączony do raka i RIGVIR znajduje się też wewnątrz komórki rakowej, a więc dzięki wirusowi RIGVIR system odpornościowy rozpoznaje raka i zaczyna działać przeciwko niemu.

Dr Antonio Jimenez: W praktyce klinicznej skupiamy się często na optymalizacji układu odpornościowego – na tym, by system odpornościowy był tak wydajny jak to tylko możliwe. To bardzo dobrze, ale jednak komórki rakowe mają obecnie zdolność uniknięcia rozpoznania immunologicznego. Badacze w łotewskim Międzynarodowym Centrum Wiroterapii przeprowadzili badania nad RIGVIR, dzięki którym ustalili, że RIGVIR przyłącza się do miejsca receptorowego na powierzchni komórki rakowej o nazwie CD55. Gdy to nastąpi, komórki NK, a konkretnie limfocyty T i komórki B, rozpoznają komórki rakowe i aktywują określoną odpowiedź immunologiczną.

Ruslan Isayev: W naszym kraju, w Rosji, jedynym zaleceniem po operacji jest chemioterapia. Lekarze zostawili mnie w domu ze świadomością, że zostało mi siedem miesięcy życia.

Ty: Siedem miesięcy. Naprawdę nie dawali panu żadnej nadziei?

Ruslan Isayev: Powiedzieli, “Nie. To beznadziejny przypadek. Niech się pan przygotuje na ostatnie miesiące swojego życia”. Przepisali mi chemioterapię i rzeczywiście się jej poddałem. Już po pierwszym cyklu bardzo źle się czułem. Byłem w bardzo kiepskim stanie. Odmówiłem kontynuowania chemioterapii, choć byłem bardzo ciężko chory. Jakimś cudem przeżyłem rok bez chemii. Później zdecydowałem, że zmienię, że poszukam innej metody leczenia. I to właśnie ta metoda mnie uratowała.

Ty: Proszę nam opowiedzieć o swoim synu, którego narodziny były cudem, a wszystko dzięki wirusowi RIGVIR. Ja już słyszałem tę historię, ale proszę opowiedzieć ją nam wszystkim.

Ruslan Isayev: To bardzo trudny temat. Bardzo się wzruszam, gdy o tym mówię.

Ty: Powiedz mu, żeby się nie śpieszył.

Ruslan Isayev: Pewnego wieczoru jedliśmy w domu kolację i moja żona oznajmiła, że jest w ciąży. Wcześniej lekarze powiedzieli, że ze względu na moją chorobę, będzie nam bardzo ciężko mieć dzieci. Każdy lekarz to mówił, nawet nie to, że będzie ciężko, ale że w ogóle będzie niemożliwe, żeby moja żona zaszła w ciążę. Tego dnia, kiedy żona powiedziała, że spodziewa się dziecka, po tym bardzo trudnym, ciężkim dla mnie okresie dziękowałem Bogu i dałem słowo, że jeśli to będzie dziewczynka, córka, nazwę ją na cześć Ainy Muceniece, profesor Ainy Muceniece, która była wynalazcą, wspaniałą osobą – no więc będzie Aina. A jeśli urodzi się chłopiec, dam mu na imię Jurgis po dyrektorze centrum, który jest wnukiem profesor Ainy Muceniece.

Ty: A zatem, Ruslan, nazwałeś swojego syna Jurgis na cześć wnuka wynalazczyni RIGVIR. Czy masz przy sobie zdjęcie syna, które mógłbyś nam pokazać?

Ruslan Isayev: Jasne. Pokażę je wam. Zobaczcie co potrafi RIGVIR. [podnosi zdjęcie syna]

Dr Kaspars Losans: Przed zarejestrowaniem RIGVIR przeprowadzono liczne badania. Udowodniły, że jest zarówno skuteczny, jak i bezpieczny. W rzeczywistości mowa jest tylko o skuteczności. Jednak profil bezpieczeństwa jest nadzwyczajny w porównaniu ze wszystkimi innymi metodami leczenia stosowanymi w onkologii. W dziedzinie onkologii wszystkie metody są zwykle określane jako agresywne i powodujące mnóstwo szkód. Metoda leczenia za pomocą RIGVIR w większości przypadków nie daje efektów ubocznych. Od momentu zarejestrowania wirusa RIGVIR, nie zanotowano żadnych niekorzystnych przypadków.

Ty: RIGVIR nie powoduje skutków ubocznych?

Dr Ingrida Chema: Nie. W całej swojej praktyce jako onkolog, od 1989 roku, nigdy nie zaobserwowałam skutków ubocznych. Być może nigdy ich nie zaobserwuję. Nie. Co może być lepsze niż lek, który nie wywołuje skutków ubocznych? Pomaga i nigdy nie szkodzi.

Dr Kaspars Losans: Znamy wspaniałą zdolność RIGVIR do niszczenia komórek rakowych. Opieramy się więc na tym działaniu, przepisujemy naszym pacjentom wiroterapię i dzięki RIGVIR ich szanse na dłuższe życie znacznie wzrastają. Badania kliniczne udowodniły skuteczność tego wirusa. Jesteśmy jednak dużo bardziej wdzięczni, kiedy widzimy pacjentów, których poznaliśmy, gdy mieli raka w zaawansowanym stadium i którym postawiliśmy bardzo złą diagnozę, a potem widzimy ich żywych po pięciu, dziesięciu, piętnastu latach. Są wyleczeni.

Ty: Czy RIGVIR jest zarejestrowany na Łotwie jako oficjalny lek na raka?

Dr Kaspars Losans: Tak. RIGVIR jest zarejestrowany na Łotwie, w Agencji Leków, jako oficjalny, zatwierdzony lek stosowany w leczeniu raka skóry. Ściśle mówiąc, na Łotwie pacjencie są w o tyle korzystnej sytuacji, że RIGVIR refunduje państwo, więc chorzy nie powinni go kupować. Jest dla nich bezpłatny. Leczenie więc polega na tym, żeby wyleczyć się z raka w najlepszy możliwy sposób. Nie dawniej niż dzisiaj przyjmowałem pacjentów z Ukrainy, Litwy, Rosji, oczywiście z Łotwy, a także z Czeczenii, która jest częścią Rosji. Przyjmowałem pacjentów z tych wszystkich krajów.

Ty: Czy centrum staje się miejscem, do którego ludzie zjeżdżają zewsząd, by poddać się leczeniu wirusem RIGVIR?

Dr Kaspars Losans: Faktycznie rzecz biorąc, tu w Międzynarodowym Centrum Wiroterapii posiadamy największe doświadczenie w leczeniu wirusem RIGVIR, więc dziś pacjenci z ponad 40 krajów przyjeżdżają do Rygi, aby poddać się tej metodzie leczenia i pokonać raka.

Ty: Jedną z osób, które żyją dzięki RIGVIR jest kobieta o imieniu Zoya. Pochodzi z St. Petersburga w Rosji. Lekarze dali jej dosłownie dwa tygodnie życia. Jej rodzina wyniosła ją ze szpitala do samochodu i zawiozła z St. Petersburga aż do Rygi. Posłuchajmy jej historii.

Zoya Sokolova: To było – diagnoza była dla mnie bardzo niespodziewana. Przedtem przeżywałam bardzo silny stres, a półtora miesiąca później zdiagnozowano u mnie raka w trzecim stadium. Zaraz po operacji miałam chemioterapię, później lekarze przepisali kolejne sześć zabiegów i pełen cykl radioterapii. Mój stan pozwalał wyłącznie na chemioterapię. Po czwartym zabiegu nie byłam w stanie podnieść się z łóżka. Stałam się pacjentką leżącą. Zanim zaczęłam chemioterapię, słyszałam o raku, o tym jak się go leczy, ale pokładałam wiarę w naszych lekarzy i ich metody leczenia. Postanowiłam więc pójść tą drogą.

Ty: Czy lekarze w Rosji dali pani nadzieję, że chemioterapia wyleczy panią z raka i będzie pani mogła znowu chodzić?

Zoya Sokolova: Wydawało się, że chcieli, aby tak się stało, ale nie mogli dać gwarancji, nie mogli powiedzieć na pewno, że pokonam tę chorobę. Nadszedł moment, kiedy byłam tak słaba, że nie mogłam sama wstać z łóżka. Moi krewni przyjechali furgonetką, przygotowali tam dla mnie łóżko i po prostu zawieźli mnie do Rygi, do centrum. Przed przyjazdem do Rygi przeprowadziłam badanie krwi oraz kompleksowe badania, żeby tutejsi lekarze mieli pełny obraz stanu mojego zdrowia. Gdy lekarka zobaczyła wyniki mojego testu krwi, była autentycznie zdumiona, ponieważ wszystkie dane były niższe niż dla żywego człowieka. Była zdumiona, że udało mi się dotrzeć do centrum żywej.

Ty: Chciałbym panią dobrze zrozumieć. Praca pani krwi była niemal równa pracy krwi martwego człowieka. Byli zdziwieni, że jeszcze pani żyje.

Zoya Sokolova: Lekarka powiedziała dokładnie, “Nie pytam jak pani tutaj przyjechała, pytam jak to możliwe, że jeszcze pani żyje z takimi wynikami?” W tamtej chwili uświadomiłam sobie, że nie przeżyję. Czułam, jak z dnia na dzień moje ciało umiera. Lekarze zalecili mi podjęcie pewnych kroków, wprowadzenie w życie pewnych wskazówek jeszcze zanim zaczęłam przyjmować RIGVIR – po prostu po to, by wzmocnić, naprawić mój system odpornościowy i mój organizm, żebym była gotowa na terapię wirusem RIGVIR. Po kilku tygodniach zaczęłam przyjmować RIGVIR. Tak naprawdę to moja rodzina podjęła tę decyzję, bo ja byłam zbyt słaba, zbyt wycieńczona. Byłam gotowa po prostu pożegnać się z tym życiem, więc rodzina zadecydowała za mnie. Ja zaakceptowałam ich decyzję, myśląc, że co ma być to będzie. Posłuchałam ich. Stosując się do zaleceń lekarzy dotyczących wzmocnienia mojego organizmu i systemu odpornościowego, po dwóch tygodniach mogłam stanąć o własnych siłach i chodzić. Wstałam z łóżka, chodziłam po domu, poruszłam się, czułam się lepiej. Po miesiącu stosowania terapii wirusem RIGVIR, mój stan zupełnie się zmienił. Wcześniej nie byłam w stanie podnieść się z łóżka, nie mogłam chodzić, a po jakimś czasie dałam nawet radę sama pojechać samochodem do Rygi na leczenie.

Ty: Kiedy przekonała się pani o skuteczności leczenia wirusem RIGVIR, czy skontaktowała się pani z pacjentami, których poznała pani w Rosji? (Jestem pewien, że kiedy przechodziła pani chemioterapię, miała pani kontakt z innymi pacjentami chorymi na raka.) Czy kiedykolwiek skontaktowała się pani z nimi ponownie, żeby opowiedzieć o tym miejscu?

Zoya Sokolova: Po rozpoczęciu leczenia wirusem RIGVIR bardzo szybko wróciłam do zdrowia. Zaczęłam podróżować, znów miałam energię. Dzwoniłam do nich i polecałam im tę metodę leczenia, ale z jakiegoś powodu odmówili, a teraz wszyscy nie żyją. Żałuję, że ci wszyscy wspaniali ludzie odeszli.

Ty: Czy utrzymuje pani z nimi kontakt, dowiaduje się jak się czują?

Zoya Sokolova: Ale jestem szczęśliwa, jestem zdrowa. Nie mogę powiedzieć, że na początku nie wierzyłam w tę metodę, po prostu nie miałam wiedzy. Byłam taka słaba, ale teraz w końcu nie mam już grupy inwalidzkiej. Powróciłam do pełni sił i zdrowia i jestem niezwykle wdzięczna ludziom, którzy pomogli mi tu w centrum.

Ty: O rety, nie wyobrażam sobie, żeby te świadectwa nie przemówiły do waszych serc. Trudno w to uwierzyć, ale zbliżamy się do końca dzisiejszego odcinka. Jeżeli przegapiliście któryś fragment, oto krótkie streszczenie tego, czego się dzisiaj dowiedzieliśmy.

Rany! Mieliśmy dziś możliwość dowiedzieć się od ekspertów o naprawdę niezwykłych odkryciach. Realizujemy nasz cel, by przekazywać wiedzę, ujawniać fakty i eliminować raka opowiadając wam o tych istotnych obszarach odkryć. Rozpoznaliśmy wirusy zabijające nowotwory, dowiedzieliśmy się o znaczeniu nowotworowych komórek macierzystych, o niebezpieczeństwach, jakie niesie za sobą żywność zawierająca GMO, o skuteczności soków wyciskanych w domu oraz o tym, jak ważne jest jedzenie tęczy.

Czy słyszeliście wcześniej o wiroterapii? Czy widzieliście udokumentowane dowody na jej skuteczność? Świadomość, że istnieje wirus, który selektywnie atakuje komórki rakowe bez krzywdy dla organizmu jest na pewno bardzo pokrzepiająca. Mogliście przekonać się, że eksperci wciąż robią postępy w nauce, a chorzy na całym świecie wygrywają wojnę z rakiem.

Wiem, że wzrosła wasza świadomość dotycząca raka dzięki temu, że dowiedzieliście się o nowotworowych komórkach macierzystych i o tym, że do tej kwestii po prostu trzeba się odnieść w rzeczywistym leczeniu raka oraz w profilaktyce. Być może przeżyliście szok uświadamiając sobie, że konwencjonalne metody leczenia w ogóle nie biorą pod uwagę tego istotnego źródła nowotworów. W efekcie, ofiary niewłaściwego leczenia przeżywają nawrót raka, a zarówno lekarze, jak i pacjenci drapią się w głowę i czują się uwięzieni w labiryncie nowotworu.

Misją Prawdy o Raku jest rozpoznanie i wyeliminowanie przyczyn źródeł raka. Dowiedzieliście się o tym, jak zasoby podstawowej żywności są zatruwane organizmami zmodyfikowanymi genetycznie oraz o tym jak istotnie szkodliwe dla naszego organizmu są to “frankenprodukty”. Ale dowiedzieliście się również co zrobić, by jeść żywność pozbawioną GMO i zapobiegać przedostawaniu się szkodliwych toksyn do organizmu.

Przekonaliście się, że zdrowa dieta ma leczniczą moc i że jedzenie tęczy jest nie tylko kolorową metaforą, ale też inspirującym przypomnieniem, że należy zaspokajać różnorodne potrzeby naszego organizmu.

Wreszcie, dowiedzieliście się, że wyciskanie soków może stanowić integralną część planu leczenia mającego na celu pokonanie raka i zapobieganie tej chorobie. Wysłuchaliście inspirujących historii osób, które uwierzyły, że medycyna płynąca z natury może im pomóc wrócić do zdrowia.

Jestem bardzo wdzięczny, że byliśmy w stanie przekazać wam te kluczowe prawdy dotyczące istotnych zagadnień związanych z rakiem. Dzięki zastosowaniu w praktyce wiedzy, którą zdobyliście, możecie żyć wolni od strachu, ze świadomością, że możecie zapobiec rakowi i go pokonać, podobnie jak wasi przyjaciele i rodzina.

Mam nadzieję, że dużo się nauczyliście z dzisiejszego odcinka. Naszym celem jest przekazywanie wiedzy i naprawdę sądzę, że dzisiejszy odcinek był wypełniony informacjami, które są niesłychanie istotne dla zachowania zdrowia i zapobiegania rakowi.

W jutrzejszym odcinku polecimy do Tijuany w Meksyku. Odwiedzimy centrum leczenia nowotworów, które zajmuje się pacjentami chorymi na raka piersi, prostaty, jajnika, tarczycy, chłoniaka i na wiele innych rodzajów raka, od stadium 1 do stadium 4. A to wszystko z wykorzystaniem nietoksycznych metod. Poznamy także rolę, jaką w odżywianiu komórek rakowych pełni glutaminian. Wszyscy wiemy, że cukier jest głównym żywicielem raka, ale prawie nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że rak ma dwie siły napędowe i że drugą z nich jest glutaminian. Jutro wieczorem dowiecie się znacznie więcej na ten temat.

Poza tym przejdziemy się po ogrodzie pewnego wybitnego lekarza, który sam uprawia większość spożywanych przez siebie produktów. Zapoznamy się z medycznymi właściwościami tych zadziwiających, pełnych wartościowych składników odżywczych “superproduktów”. Ponadto poznamy inicjatora Konferencji na Szczycie w Sprawie Rewolucji Żywnościowej. Podzieli się on z nami swoim spojrzeniem na kwestię odżywiania, szczególnie w kontekście raka.

Jestem bardzo podekscytowany tym, że dziś wieczorem mogliśmy przekazać wam te wszystkie informacje. Mam nadzieję, że wywarły na was wrażenie. Jeżeli tak, proszę podzielcie się nimi ze swoimi przyjaciółmi i rodziną oraz namówcie ich, żeby oglądali jutrzejszy odcinek, ponieważ będzie zawierał informacje, które mogą zmienić wasze życie. Do tego czasu życzę wam udanego wieczou. Niech was wszystkich Bóg błogosławi.

 

Zobacz na: Mechanizm powstawania i wzrostu nowotworów złośliwych – dr Alexis Carrel
Długotrwały wpływ na zdrowie szczepień wieloma antygenami – Odtajniony Raport armii USA
Rak na ratunek? – Dr Stephanie Seneff – Jak komórki nowotworowe nadliczbowo pracują aby przywrócić sprawność naczyń krwionośnych
Dlaczego trucie jest opłacalne – Uzasadnienie trucia przemysłowego – Jim West

Pin It on Pinterest

Share This

Share this post with your friends!

%d bloggers like this: