Korupcja medycyny opartej na dowodach – zabijanie dla zysku – dr Jason Fung

Korupcja medycyny opartej na dowodach – zabijanie dla zysku - dr Jason Fung

Dr Jason Fung

 

Idea medycyny opartej na dowodach [EBM] jest świetna. Jednak rzeczywistość nie aż tak bardzo. Ludzka percepcja jest często obarczona błędami, a założeniem EBM jest formalne studiowanie kuracji medycznych i z pewnością odniesiono pewne sukcesy.

[Medycyna oparta na faktach  – (Evidence Based Medicine EBM) – korzystanie w postępowaniu klinicznym z wiarygodnych dowodów naukowych dotyczących skuteczności i bezpieczeństwa terapii. Dowodów takich dostarczają wyniki badań eksperymentalnych oraz badań obserwacyjnych. – Wiki]

Rozważmy procedurę angioplastyki - Medycyna oparta na faktach

Rozważmy procedurę angioplastyki. Lekarze wprowadzają cewnik do naczyń krwionośnych serca i używają urządzenia podobnego do balonika by udrożnić tętnicę i przywrócić przepływ krwi. Badania dotyczące ostrych ataków serca potwierdzają, że jest to skuteczna procedura. W przewlekłej chorobie serca badanie COURAGE i ostatnio badanie  ORBITA wykazały, że angioplastyka jest w znacznej mierze bezużyteczna. EBM pomogło wyróżnić najlepsze wykorzystanie tej inwazyjnej procedury.

 

Korupcja medycyny opartej na dowodach – zabijanie dla zysku

Dlaczego wybitni lekarze nazywają medycynę opartą na dowodach jako najczęściej bezużyteczną? Dwa najbardziej prestiżowe czasopisma medyczne na świecie to The Lancet i The New England Journal of Medicine. Richard Horton, redaktor naczelny The Lancet stwierdził w 2015 roku:

„Sprawa przeciw nauce jest prosta: znaczna część naukowej literatury, być może nawet połowa może być po prostu nieprawdziwa.” – The Lancet, Volume 385, No. 9976, p1380, 11 April 2015 http://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736%2815%2960696-1/fulltext

Dr Marcia Angell, była redaktor naczelna  NEJM napisała w 2009 roku:

„Po prostu nie można już wierzyć wielu badaniom klinicznym, które zostały opublikowane, ani też polegać na ocenie zaufanych lekarzy czy autorytatywnych medycznych wytycznych. Nie sprawia mi przyjemności wniosek do którego powoli i niechętnie dojrzewałam przez ponad dwadzieścia lat jako redaktor.” – Drug Companies & Doctors: A Story of Corruption http://www.nybooks.com/articles/2009/01/15/drug-companies-doctorsa-story-of-corruption/

Ma to ogromne implikacje. Medycyna oparta na dowodach jest całkowicie bezwartościowa jeśli baza dowodów jest fałszywa lub powstała w wyniku korupcji. To jak budowanie drewnianego domu wiedząc, że drewniany budulec jest zaatakowany przez termity. Co jest przyczyną tego żałosnego stanu rzeczy? No cóż, dr Relman – inny były redaktor naczelny NEJM (The New England Journal of Medicine) powiedział to w 2002 roku:

„Medyczna profesja jest kupowana przez przemysł farmaceutyczny, nie tylko w zakresie praktyki medycznej, ale także w zakresie edukacji i badań. Instytucje akademickie w tym kraju pozwalają sobie na bycie płatnymi przedstawicielami branży farmaceutycznej. Uważam że to haniebne.” – America’s other drug problem: how the drug industry distorts medicine and politics. New Repub. 2002 Dec 16;227(25):27-41. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12561803

Ludzie odpowiedzialni za ten system – redaktorzy najważniejszych czasopism medycznych na świecie, stopniowo uczą się na przestrzeni ostatnich kilku dekad, że ich życiowa praca jest powoli i stale korumpowana. Lekarze i uniwersytety pozwolili się przekupywać.

Przykłady w medycynie są wszędzie. Badania [kliniczne] są prawie zawsze opłacane przez firmy farmaceutyczne.  Badania przeprowadzane przez ten przemysł są znacznie częściej znane z pozytywnych rezultatów. Badania kliniczne prowadzane przez przemysł farmaceutyczny cechują się o 70% większym prawdopodobieństwem wykazania pozytywnych wyników, niż badania przeprowadzane przez instytucje rządowe. Pomyśl o tym przez chwilę. Jeśli Medycyna Oparta na Dowodach [EBM] twierdzi że 2+2 =5  jest poprawne w 70% przypadków to czy zaufałbyś takiej „nauce”?

Wybiórcza publikacja – badania kliniczne zakończone wynikiem negatywnym (te które nie wykazały żadnych korzyści z przyjmowania medykamentów) są prawdopodobnie tłumione [pomijane]. Na przykład w przypadku środków antydepresyjnych opublikowano 36 z 37 badań, które były korzystne dla badanych leków.

Ale z badań które nie były sprzyjające dla leków opublikowano zaledwie marne 3 z 36. Selektywna publikacja wyników pozytywnych (korzystne dla firmy farmaceutycznej) oznacza, że przegląd literatury sugerowałby, że 94% badań faworyzuje leki, gdzie w rzeczywistości tylko 51% świadczyło o korzystnych rezultatach. Załóżmy, że wiesz, że twój makler ogłasza wszystkie swoje zakończone sukcesem transakcje, ale nie ujawnia wszystkich swoich nieudanych transakcji. Czy powierzyłbyś mu swoje pieniądze? Jednak zawierzamy EBM w sprawach naszego życia, mimo że ta sama sytuacja ma miejsce.

Spójrzmy na poniższy wykres liczby ukończonych badań klinicznych w porównaniu z tymi które zostały opublikowane. W 2008 roku firma Sanofi ukończyła 92 badania, ale zaledwie śmieszna ilość 14 została opublikowana. Kto może decydować o tym co zostanie opublikowane a co  nie? Racja. Sanofi. Które z tych badań według ciebie zostaną opublikowane? Te które świadczą na korzyść badanego leku korzystnie, czy te które świadczą że te leki nie działają?

Korupcja medycyny opartej na dowodach – zabijanie dla zysku

W porządku, należy pamiętać że jest to jedyny racjonalny sposób postępowania dla Sanofi lub jakiejkolwiek innej firmy do jakiego dąży. Idiotycznym byłoby publikowanie danych, które by im szkodziły. Byłoby to finansowym samobójstwem. Tak więc tego rodzaju racjonalne zachowanie ma miejsce i będzie miało w przyszłości. Jednak wiedząc o tym, dlaczego wciąż wierzymy w medycynę opartą na dowodach, kiedy owa baza dowodów jest kompletnie stronnicza? Zewnętrzny obserwator, patrząc jedynie na wszystkie opublikowane dane wyciągnie wniosek, że medykamenty te są o wiele bardziej skuteczne niż w rzeczywistości. Jeśli jednak zaczniesz to podkreślać w akademickich kręgach, to ludzie nazwą cię znachorem który „nie wierzy w dowody”.

Wybiórcza publikacja - Korupcja medycyny opartej na dowodach

Fałszowanie wyników – lub rozważmy przykład rejestracji wyników podstawowych. Przed rokiem 2000 firmy przeprowadzające badania kliniczne nie musiały deklarować jakie punkty końcowe będą sprawdzały. Badano wiele punktów końcowych, a następnie wybierano te które najlepiej się prezentowały, po czym ogłaszano iż badanie zakończyło się sukcesem. To trochę jak z rzucaniem monetą, najpierw sprawdzić która strona wypadała częściej, a następnie mówić, że się popiera tę stronę która wypadała częściej. Jeśli zmierzy się wystarczająco dużo wyników, to pozytywny wynik kiedyś nadejdzie.

W 2000 roku rząd podjął próbę zatrzymania tego krętactwa. Zaczęto wymagać od firm rejestracji tego co będzie badane/mierzone przed rozpoczęciem badań. Przed 2000 rokiem 57% badań klinicznych wykazywało pozytywny wynik. Po 2000 roku dobre wyniki miało zaledwie marne 8%. Kolejny przykład na to, że baza dowodów jest całkowicie skorumpowana przez komercyjny interes, a akademiccy lekarze którzy się na tym wzbogacili milcząco zezwalają na tę korupcję, bo wiedzą iż nie gryzie się ręki która cię karmi.

Fałszowanie wyników - Korupcja medycyny opartej na dowodach

„Reklamy” – lub ten przykład artykułu przeglądowego w NEJM, że częstość złamań w następstwie stosowania dochodowych leków bisfosfonianowych jest „bardzo rzadka”. Firmy farmaceutyczne nie tylko wiele płacą doktorom za konsultacje, to trzech z autorów tego artykułu było ich pełnoetatowymi pracownikami! Umożliwienie opublikowania kryptoreklamy [artykułu sponsorowanego] jako naukowego faktu jest skandaliczne. Lekarze ufając NEJM, że publikują wysokiej jakości, bezstronne porady nie mają pojęcia, że ten artykuł jest czystą reklamą. Jednak wciąż uważamy, że NEJM jest szczytem medycyny opartym na dowodach. Zamiast tego, jak smutno przyznają redaktorzy pism medycznych, stało się ono opartą na zysku działalnością publikacyjną. Więcej szmalu = lepsze wyniki.

Pieniądze z przedrukówprzyczyny tego problemu są oczywiste dla wszystkich – dla czasopism medycznych jest szalenie opłacalnym branie pieniędzy od Wielkiej Farmacji. Czasopisma chcą być czytane. Wszyscy starają się uzyskać wysoki współczynnik wpływu [Wskaźnik cytowań]. By to osiągnąć musisz być cytowany przez innych autorów. A nic nie zwiększa ocen tak jak rozgłos wytwarzany przez Wielką Farmację. Mają oni kontakty i handlowców by uczynić każde badanie przełomowym. Mniej oczywistą korzyścią są opłaty generowane przez Wielką Farmację za zakup artykułów do przedruku. Jeśli jakaś firma publikuje artykuł w The New England Journal of Medicine [NEJM] to może zamówić kilka tysięcy egzemplarzy tego artykułu, aby go wszędzie rozprowadzić wśród nieświadomych lekarzy. Opłaty te nie są banalne. Wydawca NEJM – Massachusetts Medical Society (Stowarzyszenie Medyczne Stanu Massachusetts) otrzymuje 23% dochodu pochodzącego z przedruków. The Lancet — 41%. The American Medical Association (Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne) — aż 53%. Nic dziwnego, że te czasopisma są gotowe spuścić w kanał swoich czytelników (tj. zwykłych lekarzy). Opłaca się. Komu jest potrzebna dziennikarska etyka gdy na jego podjeździe stoi mercedes? Więcej szmalu, dziecino. Więcej szmalu.

Przekupstwo redaktorów czasopism – ostatnie badanie przeprowadzone przez Liu i współpracowników opublikowane w British Medical Journal [BMJ] rzuca więcej światła na problem nieuczciwych czasopism. Nieuczciwych redaktorów czasopism. Redaktorzy odgrywają kluczową rolę w określaniu dialogu naukowego decydując, które manuskrypty są publikowane. Określają kim są recenzenci. Korzystając z bazy danych Open Payments przeanalizowali ile pieniędzy redaktorzy najbardziej wpływowych czasopism medycznych na świecie czerpali ze źródeł związanych z przemysłem. Obejmowało to płatności „badawcze” które są w dużym stopniu nieuregulowane. Część takich „badań” polega na wyjeżdżaniu na spotkania w egzotyczne miejsca. To zabawne jak wiele konferencji odbywa się w pięknych europejskich miastach jak Barcelona i jak mało odbywa się w brutalnie zimnym Quebec City w Kanadzie.

Spośród wszystkich redaktorów czasopism których można było ocenić, 50,6% brało w łapę. Średnia płatność w roku 2014 wynosiła 27 564 dolarów. Dla każdego. Nie obejmuje to średnio 37 330 dolarów na płatności „badawcze”. Inne szczególnie skorumpowane czasopisma to:

Płatności przemysłu farmaceutycznego dla redaktorów czasopism medycznych

To trochę przerażające. Każdy redaktor Czasopisma Amerykańskiego Kolegium Kardiologicznego [Journal of the American College of Cardiology] otrzymał, średnio 475 072 dolarów osobiście i kolejne 119 407 dolarów na “badania”. Łącznie dla 35 redaktorów wychodzi to około 15 milionów dolarów w łapówkach dla lekarzy. Nic dziwnego, że Journal of the American College of Cardiology tak bardzo uwielbia medykamenty i sprzęt techniczny. To pozwala opłacać rachunki za prywatną szkołę. Więcej szmalu = opublikujemy dla ciebie twoje nieuczciwe badania. Więcej szmalu, dziecino. Więcej szmalu.

Stronnicze publikacje – dowody na których opiera się Medycyna Oparta na Dowodach [EBM] są całkowicie stronnicze. Niektórzy uważają, że jestem całkowicie przeciw Farmacji, ale to nie jest prawda. Firmy będące częścią Wielkie Farmacji mają obowiązek zarabiać pieniądze dla swoich akcjonariuszy. Nie mają żadnego obowiązku wobec pacjentów. Z drugiej strony to lekarze mają obowiązek wobec pacjentów. Zaś uniwersytety mają obowiązek zachować obiektywizm.

To właśnie porażka lekarzy i uniwersytetów, wyciągających swe chciwe łapy po pieniądze od skorumpowanego wpływu Wielkiej Farmacji jest problemem. Jeśli Wielka Farmacja może wydawać mnóstwo pieniędzy płacąc lekarzom, uniwersytetom i profesorom to powinna to robić by zmaksymalizować zyski. Taka jest ich misja. Lekarze uwielbiają obwiniać koncerny farmaceutyczne, bo odciąga to ludzi od prawdziwego problemu – wielu lekarzy bierze mnóstwo pieniędzy od każdego kto im zapłaci. Sam przemysł farmaceutyczny nie stanowi problemu. Problemem jest przekupstwo lekarzy uniwersyteckich – które można łatwo wykorzenić, jeśli zaistnieje taka wola polityczna.

Zastanów się nad tym badaniem. Discontinuation and non‐publication of neurodegenerative disease trials: a cross‐sectional analysis 
http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/ene.13336/pdf

Analizując badania z zakresu chorób neurodegradacyjnych, badacze przeanalizowali wszystkie badania które zostały rozpoczęte, ale nigdy nie ukończone lub nie opublikowane. Około 28% badań nigdy nie zakończono. To jest problem. Jeśli wszystkie badania, które nie wyglądają obiecująco dla preparatów mających zostać lekami nie są publikowane, to będzie się wydawać iż owe leki są skuteczniejsze niż są w rzeczywistości. Jednak opublikowana „baza dowodów” będzie fałszywie wspierać dany lek. W istocie sponsorowane przez Farmację badania kliniczne były 5 razy bardziej narażone na nieopublikowanie.

Wyobraź sobie, że uczestniczysz w konkursie rzucania monetą. Przypuśćmy, że gracz nazywany „Wielka Farmacja” wybiera reszkę, a także opłaca rzucającego monetą. Za każdym razem gdy moneta upada orłem do góry to wynik się nie liczy. Jak spada reszką do góry to wynik jest liczony. Dzieje się tak w 28% przypadków. W rezultacie zamiast wyników około 50 na 50 dla reszki i orła jest wynik 66 na 34. Tak więc miłośnik „medycyny opartej na dowodach” twierdzi, że reszki znacznie częściej wypadają niż orły i karci ludzi którzy nie wierzą w wyniki „anty-nauki”.

Medycyna oparta na dowodach zależy całkowicie od posiadania rzetelnej bazy dowodów (badań). Jeśli ta baza dowodów jest zmanipulowana i opłacona, wtedy Medycyna Oparta na Dowodach [EBM] jako nauka [dane empiryczne] jest kompletnie bezużyteczna. Rzeczywiście, wielu redaktorów których kariera była związana z Medycyną Opartą na Dowodach [EBM] odkryło, że jest ona bezwartościowa. Czy Phillip Morris – dyrektor generalny [producenta papierosów Marlboro] sam pali? To wszystko mówi ci co powinieneś wiedzieć o zagrożeniach dla zdrowia. Czy redaktorzy NEJM i The Lancet uważają EBM za wiarygodne? Ani trochę. Więc my też nie powinniśmy. Nie możemy wierzyć medycynie opartej na dowodach dopóki dowody nie zostaną oczyszczone z korupcyjnego wpływu interesów handlowych.

Finansowy konflikt interesów, znany także jako prezenty dla lekarzy jest powszechnie akceptowaną praktyką. Ankieta krajowa  opublikowana w New England Journal of Medicine w 2007 roku pokazuje, że 94% lekarzy miało powiązania z przemysłem farmaceutycznym.

A National Survey of Physician–Industry Relationships
https://www.nejm.org/doi/pdf/10.1056/NEJMsa064508

Ten pociąg łatwych zarobków zmierza tylko w jednym kierunku. Od Wielkiej Farmacji do portfeli lekarzy. Z pewnością Wielka Farmacja mogłaby po prostu płacić lekarzom bezpośrednio i robi to na wielką skalę. Nic dziwnego, że studenci medycyny, którzy mają większą styczność z przedstawicielami branży farmaceutycznej mają do nich bardziej pozytywny stosunek.

Medical student exposure to and attitudes about pharmaceutical companies.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20672554

Wiele uczelni medycznych w odpowiedzi, ograniczyło styczność studentów z przedstawicielami branży farmaceutycznej, ale odmówiło opuszczenia tego pociągu łatwych zarobków.  Istnieje prosty związek pomiędzy tym jak prominentny jest lekarz (więcej opublikowanych artykułów – to prawie zawsze lekarze akademiccy i profesorowie) a tym jak dużo pieniędzy pobiera od Wielkiej Farmacji. Bardziej prominentny = więcej kasy. Ponadto istnieje „wyraźny i mocny związek”

Association between industry affiliation and position on cardiovascular risk with rosiglitazone: cross sectional systematic review.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20299696

pomiędzy pobieraniem pieniędzy ze źródeł związanych z przemysłem a minimalizowaniem ryzyka skutków ubocznych medykamentów. Jak myślisz, dlaczego ludzie uczą w tak prestiżowych instytucjach jak uniwersytety, dla dobra ludzkości? Być może dlatego się tam wybrali, ale nie dlatego tam zostają. Przyszli dla nauki. Zostali dla pieniędzy.

Oto obciążająca lista wszystkich problemów w Medycynie Opartej na Dowodach [EBM]:

  1. Wybiórcza publikacja.
  2. Fałszowanie wyników.
  3. Reklamy.
  4. Dochody z przedruków.
  5. Przekupstwo redaktorów czasopism.
  6. Stronniczość w publikacji.
  7. Finansowe konflikty interesów.

Kiedy Medycyna Oparta na Dowodach jest przekupywana i opłacana, ludzie umierają. To właśnie w ten sposób lekarze doprowadzili do kryzysu z opioidami, które zabijają tysiące ludzi. Firmy farmaceutyczne chcą opłacać lekarzy tak jak baron narkotykowy chce opłacać sędziów i policjantów. Lekarze będąc ludźmi, powinni stosować ochronę przed tą pokusą. Niestety lekarze i uniwersytety są chętnymi uczestnikami w tej grze zabijania dla zysku. Musimy to zakończyć teraz. Zakończyć korupcję uniwersytetów. Skończyć z łapówkarstwem lekarzy.

Dr Jason Fung – nefrolog. Szczególne zainteresowany odwracaniem cukrzycy typu 2 i przerywanym poszczeniem. Założyciel Intensive Dietary Management (IDM Program)

Źródło: The Corruption of Evidence Based Medicine — Killing for Profit
Zobacz na: O stronniczości badań i publikacji finansowanych przez przemysł farmaceutyczny
Dlaczego trucie jest opłacalne – Uzasadnienie trucia przemysłowego – Jim West
Ratujmy się: Elementarz Medycyny Ekologicznej – Dr Józef Krop
Czy na pewno szczepionki to najlepiej przebadane produkty firm farmaceutycznych? Sprawdźmy.

Fundacja Gatesów kupuje integralność Cochrane Collaboration za 1,15 miliona dolarów – Vera Sharav

 

Big Food and Big Pharma: Killing for Profit?

 

 

 

 

 

 

%d bloggers like this: