Wyleczeni z autyzmu

Dieta w Zespole Psychologiczno – Jelitowym (GAPS) w leczeniu Autyzmu i Zespołu Aspergera – dr Natasha Campbell-McBride
Niebezpieczeństwa nadmiernych szczepień w trakcie rozwoju mózgu – dr Russell L. Blaylock

Czy autyzm to choroba genetyczna, czy raczej symptom zatrucia organizmu czynnikami środowiskowymi? Zdania są podzielone. Jedną grupę stanowią lekarze, którzy twierdzą, że to choroba genetyczna i nieuleczalna oraz rodzice dzieci autystycznych, którzy podzielają zdanie lekarzy bo kto wie lepiej jak nie lekarz, prawda? Tacy rodzice tak naprawdę nic nie robią, bo po co skoro autyzm jest nieuleczalny to trzeba dalej z nim żyć i iść tą wyboistą drogą całe życie. Jednak wśród rodziców autystycznych dzieci zdarzają się wyjątki, zresztą jest ich coraz więcej, gdzie rodzice nie chcą spocząć na laurach i próbują wyciągnąć swoje dziecko z tego jego wyizolowanego świata. Niejednokrotnie podejmują ciężką walkę ponad swoje siły, przewracają dotychczasowe życie całej rodziny do góry nogami, zmieniają nawyki żywieniowe, rezygnują z produktów zawierających gluten, kazeinę i co ważne rezygnują z cukru. Szukają dla swojego dziecka najlepszych rozwiązań, terapii, kuracji przeciwgrzybiczych, przeciwbakteryjnych, przeciwpasożytniczych, usuwają metale ciężkie z organizmu.

To wszystko wymaga dużo czasu, zaangażowania, pieniędzy, a co najważniejsze – ten cały trud wniesiony w walkę o dziecko pokazuje jak ten maluch jest dla rodzica największym skarbem skoro rodzic potrafi podjąć tę trudną walkę nie wiedząc jaki będzie rezultat. Jednak z czasem dziecko które miało stwierdzoną przez specjalistów diagnozę „autyzm” lub głęboki autyzm, żyło w swoim świecie, nie reagowało na bodźce zewnętrzne, nie było z nim kontaktu wzrokowego, towarzyszyły mu liczne biegunki i szereg innych objawów, nagle z czasem zaczyna opuszczać swój świat i stawać się normalnym, radosnym, bystrym i kontaktowym dzieckiem. Szczęśliwi rodzice widzą, że teoria o chorobie genetycznej pęka jak bańka mydlana, a „choroba” która opanowała ich dziecko była zwykłym, ale ciężkim zatruciem organizmu różnymi związkami i tutaj co do czego nie ma wątpliwości, związkami pochodzącymi ze szczepionek.
Często można spotkać jednak matki dzieci autystycznych, które usilnie wierzą w to co świat medyczny ogłasza i wierzą, że autyzm to wyrok, a jak matka wyleczonego dziecka próbuje pochwalić się w jaki sposób doszło do wyleczenia to wręcz napada się na nią i zaszczuwa, jak w ogóle śmiała mówić, że dzięki diecie czy innym „dziwnym” terapiom wyleczyła dziecko. Cieszmy się, że jest coraz więcej rodziców, którzy biorą sprawy w swoje ręce, podejmują się tego wyzwania, bo „powrót” dziecka z tamtego świata rekompensuje całe ten trud, z którym musieli się zmierzyć.

Z czasem będziemy przedstawiać Wam kolejne historie wyleczonych dzieci, aby w końcu raz na zawsze obalić ten mit o nieuleczalności autyzmu i obarczaniu rodziców za ich złe geny!
Więc z jednej strony będzie można się przekonać, że coraz więcej dzieci wychodzi z autyzmu, a z drugiej strony dać rodzicom dzieci autystycznych motywację do podjęcia tej prawdziwej walki o swoje dziecko, ale nie za pomocą chemicznych trutek w formie tabletek w tym i psychotropów, ale za pomocą naturalnych odtrutek, które oczyszczają i regenerują uszkodzony organizm z nazwijmy to po imieniu… z brudów poszczepiennych!

 

Dogłębnie wzruszająca historia dziecka z autyzmem poszczepiennym, które straciło swoich rodziców, ale dzięki wytrwałości ciotki, odzyskało zdrowie, chociaż częściowo. To kolejny dowód na to, że autyzm jest ULECZALNY, jeśli traktuje się go jako uszkodzenie poszczepienne, a nie chorobę genetyczną, jak nam wpierają alopaci. Historia jak prosto z filmu dramatycznego, tylko opartego na faktach. To bardziej porusza serca ludzkie, niż suche statystyki.

%d bloggers like this: