Mikrobiom

Mikrobiom ludzki – około 80% naszej odporności znajduje się w jelitach, a jelitowe mikroorganizmy mają zdolność metaboliczną wątroby i dlatego tak bardzo ważne jest utrzymanie flory jelitowej w stanie równowagi. Prawidłowa równowaga to ok. 85% dobrych bakterii i 15% tych, które nazywane są „złymi” bakteriami, choć one również odgrywają swoją rolę, więc nie chcemy się ich całkowicie pozbyć. Fermentowanie warzyw jest naprawdę bardzo zdrowym rozwiązaniem i powinniśmy nadal to praktykować, a nie traktować, jako przemijającą historię. Mikrobiom, czyli ten system mikrobów, które dosłownie żyją wszędzie w waszym ciele, jest wysoce zależny od tego, co wkładacie do ust. Zwłaszcza jeśli bierzecie jakiekolwiek leki przeciwbólowe, Ibuprofen, czy wiele innych, które choć nie są oznaczone, jako antybiotyki, mają takie same skutki i naprawdę zmieniają waszą florę bakteryjną w kierunku złego stanu, co może wpłynąć na wasz układ odpornościowy, oraz nastrój.

Możecie udać się do sklepu ze zdrową żywnością i kupić sobie probiotyki w tabletkach, ale niezależni badacze odkryli, że ok.30% z nich może nie zawierać żadnych żywych probiotyków, więc to całkowita strata pieniędzy. A inni niezależni badacze zauważyli, że w 1-2 łyżeczkach SOKU z fermentacji można uzyskać więcej mikrobów i ich rodzai, niż w całym słoiku tabletek z probiotykami ze sklepu. Zawsze wolę używanie POŻYWIENIA zamiast SUPLEMENTÓW, jeśli to możliwe, oraz zawsze wolę używanie POŻYWIENIA i SUPLEMENTÓW, zamiast LEKÓW – jeśli to możliwe. Wszystko ma swoje miejsce i czasem jest też potrzeba użycia leków farmaceutycznych, ale to bardzo rzadkie, jeśli ludzie prowadzą ogólnie zdrowy styl życia, który wspiera ich komórki i układ odpornościowy.

A druga sprawa, należy dokarmiać te korzystne bakterie, jak już je umieścicie w swoim ciele. A to oznacza, że nie powinno się żyć na lodach, przetworzonym białym pieczywie i tego typu rzeczach, gdyż one nie tylko dadzą przewagę konkurentom, ale również nie dokarmią probiotyków. To, co ich karmi, to naturalne zdrowe pożywienie, warzywa, owoce i dobrej jakości mięso.

Próbowaliście kiedyś kiszonych rzodkiewek, papryki, czy kalafiora? Nie tylko ogórki i kapusta nadają się do kiszenia  Chcę jedynie zachęcić ludzi do eksperymentowania z fermentowaniem w domu – możecie użyć jakichkolwiek warzyw, które lubicie… Mikrobiom ludzki.

Dobre bakterieKilka fragmentów z książki Robynne Chutkan pod tytułem Dobre bakterie:

Jesteś tak zdrowy jak twoje bakterie w jelitach

Zauważyłeś kiedyś, że niektórzy ludzie nigdy nie chorują, mimo że wszyscy naokoło kichają i prychają? Prawdopodobnie i oni zetknęli się z grasującym zjadliwym wirusem, ale ponieważ mają zdrowszy mikrobiom, zasiedlony przez pożyteczniejsze drobnoustroje, są w stanie wyprzeć zarazki i nie poddać się chorobie. Ponadto antybiotyki mogą sprawić, że człowiek staje się podatniejszy na infekcje, ponieważ te leki dziesiątkują ważne gatunki bakterii, które mogą przeciwstawić się wirusom i niebezpiecznym bakteriom. W niedawno przeprowadzanym eksperymencie pewne białko bakteryjne zostało wstrzyknięte myszom zarażonym rotawirusem, przez co skutecznie powstrzymano infekcję. To samo białko bakteryjne okazało się pożyteczne w walce z innymi wirusami (w tym grypy), ukazując, jak ważną rolę odgrywają bakterie w zabezpieczaniu przed infekcjami wirusowymi.

Lactobacillus rhamnosus jest bardzo wytrzymały i odporny na kwas żołądkowy oraz żółć. Jest obecny w jamie ustnej i przewodzie pokarmowym oraz w pochwie i drogach moczowych u kobiet, gdzie może zapobiegać zagnieżdżaniu się patogenów. Stosowano go z powodzeniem w leczeniu biegunki rotawirusowej, a także niektórych postaci atopowego zapalenia skóry. Mimo wielu zastosowań probiotycznych wiązano go też z infekcjami u osób z osłabieniem układu odpornościowego.

Pomyśl o swoim organizmie jak o fabryce. Narządy takie jak płuca, nerki i wątroba to park maszynowy, który pozwala na utrzymanie ciągłości produkcji: pozyskiwanie tlenu, filtrowanie krwi, usuwanie nieczystości, syntetyzowanie hormonów i wyko­nywanie wszelkich innych złożonych czynności, które utrzymują nas przy życiu. Niektóre z tych procesów są zautomatyzowane, jednak większość linii produkcyjnych wymaga nadzoru, konserwacji i regulacji.

Mamy w sobie ten park maszynowy, ale kto go obsługuje? W jaki sposób zachodzą skomplikowane procesy, na przykład trawienie? Kto pomaga rozłożyć pożywienie na cząsteczki i zdecydować, co ma zostać wchłonięte, a co wydalone? Jak odróżniamy prawdziwą infekcję od skolonizowania jakiegoś obszaru przez nieszkodliwe bakterie? Kto mówi układowi odpornościowemu, kiedy ma wzywać oddziały szturmowe, a kiedy zignorować niewinnych intruzów, którzy nie stanowią zagrożenia?

Robią to nasze mikroby! Nasz mikrobiom ludzki Przez miliony lat ewolucji wykształ­ciliśmy w sobie niewiarygodną armię bakterii, które jak pracowite pszczółki radośnie pomagają nam we wszelkich funkcjach fizjolo­gicznych. Wytwarzają potrzebne nam substancje, których organizm sam nie potrafi produkować. Toczą za nas większość bitew, na jakie jesteśmy narażeni. Nawet włączają i wyłączają geny w naszych ko­mórkach, aktywując te, których akurat potrzeba, a hamując inne. W zamian za to dostają od nas wikt i dach na głową.

Ponieważ jesteśmy ich gospodarzami i od nas zależy ich prze­życie, większość zamieszkujących nas drobnoustrojów przykłada się do zapewnienia nam zdrowia, choć w pewnych okolicznościach mogą się obrócić przeciw nam, powodując zaburzenia, takie jak infekcja czy nawet nowotwór. Naszych mikroskopowych lokatorów można podzielić na trzy główne grupy:

  1. Bakterie komensalne, współżyjące z nami na warunkach po­kojowych.
  2. Organizmy symbiotyczne (zwane czasem mutualistami), które dobrze wpływają na nasze zdrowie.
  3. Patogeny (zwane też florą oportunistyczną), które mogą po­wodować szkody.

To istna dżungla

Większość bakterii ludzkich zalicza się do czterech wielkich typów: Actinobacteria, Firmicutes, Proteobacteria i Bacteroidetes, z których każdy ma wiele rozmaitych gatunków. Poszczególne części ciała są kolonizowane przez odmienne społeczności drobnoustrojów sto­sownie do różnic pod takimi względami jak dostępność tlenu, wil­gotność czy ukrwienie. Gatunki beztlenowe – jak wskazuje nazwa – nie potrzebują tlenu; zamieszkują przede wszystkim jelita. Gronkowce dobrze czują się na skórze, a paciorkowce (te same, które wytwarzają ser szwajcarski) zamieszkują usta i górne drogi oddechowe. Istnieją patogeniczne (tj. szkodliwe) odmiany wszyst­kich tych bakterii, jednak te, które mieszkają w nas na co dzień, są w większości niegroźne, zwłaszcza jeśli są utrzymywane w szachu przez odpowiednio dużą populację swych symbiotycznych kuzynów.

Tabela 2-1. Dominujące u ludzi typy bakterii

Rejon                                       Bakteria

Skóra                                        Gronkowce, maczugowce

Nos                                           Gronkowce, maczugowce

Usta                                          Paciorkowce, Lactobacillus

Gardło                                       Paciorkowce, dwoinki Neisseria

Żołądek                                     Helicobacter pylori

Jelito cienkie                              Bifidobakterie, enterokoki

Jelito grube                               Bacteroides, enterokoki, pałeczki

Drogi moczowe                          Gronkowce, maczugowce

Pochwa                                     Bakterie mlekowe

Enterotyp to klasyfikacja oparta na ekosystemie jelitowym, pozwalająca podzielić ludzi na grupy pod względem przeważa­jących u nich gatunków. W 2011 roku Peer Bork wyróżnił trzy enterotypy ludzkie: wysoki poziom Bacteroides cechuje typ 1; typ 2 ma niewiele Bacteroides, za to dużo Prevotella; w typie 3 występuje przewaga Ruminococcus. Wydaje się, że na różnice w enterotypach nie wpływają wiek, płeć ani narodowość, lecz przede wszystkim długofalowy sposób żywienia. Zachodnia dieta, bogata w białko i tłuszcze zwierzęce, łączy się z Bacteroides (typ 1), natomiast Prevo­tella (typ 2) dominuje u tych, którzy spożywają więcej węglowoda­nów, szczególnie błonnika. Poszczególne enterotypy są powiązane z predyspozycją do określonych stanów chorobowych, takich jak otyłość czy różne zapalenia, potwierdzając, że nasz sposób odży­wiania ma ogromny wpływ na zdrowie. W przyszłości być może będziemy mogli przepisywać osobne diety dostosowane do danego enterotypu oraz dobierać maksymalnie skuteczne probiotyki pod względem wzajemnej liczebności różnych gatunków.

Nosimy w sobie około dwudziestu trzech tysięcy ludzkich genów oraz osiem milionów genów drobnoustrojów. Wyniki zakrojonych na szeroką skalę badań nad ludzkim mikrobiomem sugerują, że geny z bakterii jelitowych odgrywają istotną rolę. Zawierają instrukcje przebiegu ważnych procesów – na przykład metabolizmu węglowodanów i detoksykacji enzymatycznej – których brakuje w naszym własnym genomie. Bakterie mają również wpływ na to, jakie choroby się ujawniają; włączając i wyłączając różne geny ludzkie w reakcji na wewnętrzne środowisko organizmu, mogą ważyć na tym, czy choroba, do której ktoś ma predyspozycję genetyczną, rzeczywiście się rozwinie. Być może właśnie modulacja naszych genów przez bakterie wyjaśnia, dlaczego choroby dziedziczne nie zawsze dotykają wszystkich członków rodziny w jednakowym stopniu – dotyczy to nawet bliźniąt jednojajowych, które mają identyczne geny, ale inne mikroby.

Choć nie wiemy jeszcze dokładnie, jak wygląda „mikrobiom szczupłości”, coraz więcej dowiadujemy się o gatunkach drobnoustrojów powiązanych ze szczupłością oraz dietach, które mogą im sprzyjać. Uczeni zidentyfikowali bakterie Christensenellaceae, które prawdopodobnie przyczyniają się do zachowania szczupłości. Myszom, którym się je wszczepia, przybywa mniej na wadze niż grupie kontrolnej na tej samej diecie. Christensenellaceae to tylko jeden przykład spośród setek różnych drobnoustrojów – zarówno opisanych, jak i wciąż czekających na odkrycie – których obecność może wpływać na wagę naszego ciała.
Bakterie jelitowe mogą wywoływać także niedożywienie. W badaniu przeprowadzonym w Malawi przeanalizowano bakterie jelitowe bliźniąt jednojajowych, z których jedno było prawidłowo odżywione, a drugie niedożywione. Okazało się, że ci identyczni pod względem genetycznym ludzie mieli inne mikrobiomy. Niedożywione dzieci nie były w stanie syntetyzować pewnych witamin lub poprawnie trawić złożonych węglowodanów. Przeszczep mikrobów od niedożywionego dziecka do zdrowych myszy powodował te same niedobory, potwierdzając, że bakterie mogą wywoływać niedożywienie nawet pomimo właściwej diety. Zatem podobnie jak pewne drobnoustroje mogą pozyskiwać z jedzenia więcej kalorii i środków odżywczych, tak inne pozyskują ich mniej.

Uświadomienie sobie, że infekcja jest często rezultatem za-burzenia równowagi bakteryjnej, a nie prostym zarażeniem się jakimś zarazkiem, pomaga nam w bardziej rozważnym wyborze leczenia. Wszyscy nosimy w sobie mikroorganizmy, których roz-mnażanie, jeśli wymknie się spod kontroli, może stać się źródłem problemów. Rozwiązaniem nie jest wyruszenie z antybakteryjną misją eksterminacyjną, której ofiarami obok czarnych charakterów padną też potrzebne nam bakterie, lecz odnowa populacji i przywrócenie równowagi; dodanie dobrych bakterii przez zmiany dietetyczne, przyjazne dla drobnoustrojów zachowania oraz zjadanie prebiotyków i zażywanie właściwie dobranych preparatów probiotycznych.

Przejście antybiotykoterapii w pierwszym roku życia wiąże się z trzykrotnym podniesieniem ryzyka nieswoistego zapalenia jelita (NZJ) w porównaniu z sytuacją dzieci, które nie dostawały antybiotyków, i ryzyko to zdaje się wzrastać proporcjonalnie do ilości przyjętych antybiotyków. W takich krajach jak Kanada i Finlandia, gdzie antybiotyki są powszechnie dostępne, zachorowalność na NZJ u dzieci konsekwentnie wzrasta o 5-8 procent rocznie.

Od roku 2000 do 2010 globalne zużycie antybiotyków wzrosło o 35 procent. Choć najwięcej antybiotyków na świecie wykorzystuje się w Indiach, Stany Zjednoczone zajmują pierwsze miejsce pod względem ich stosowania na osobę, ze stu milionami recept rocznie wypisywanymi w samych ośrodkach zdrowia dla dorosłych. Mikrobiom ludzki. Przeciętne dziecko w USA otrzymuje około siedemnastu serii antybiotyków przed ukończeniem osiemnastu lat, głównie na choroby, które nie wymagają żadnego leczenia. Znakomitym przykładem nadużywania antybiotyków są infekcje ucha. W większości mają tło wirusowe, lecz leczy się je antybiotykami „na wszelki wypadek”, gdyby był tam też komponent bakteryjny – strategia, która w niczym nie przyczynia się do szybszego wyzdrowienia, a może wywoływać skutki uboczne w postaci bólów brzucha i biegunki, przez które dziecko czuje się w rzeczywistości gorzej. W harwardzkim badaniu na temat leczenia zapalenia gardła u ponad czterech tysięcy dzieci ustalono, że odsetek antybiotykoterapii znacznie przekraczał odsetek pozytywnych rezultatów posiewu, a badania na paciorkowce i inne patogeny wykonywano mniej niż u połowy dzieci leczonych antybiotykami.
Istnieją takie infekcje, które bezwarunkowo wymagają antybiotykoterapii, ale częściej konieczność zastosowania antybiotyków jest dyskusyjna. W toku badania relacjonowanego w piśmie „Pediatrics” ustalono, że pediatrzy przepisywali antybiotyki w 62 procentach przypadków, gdy uznawali, że rodzice tego od nich oczekują, i tylko w 7 procentach, gdy uważali, że rodzice są innego zdania, co sugeruje, że ocena potrzeby stosowania antybiotyków jest niemal zawsze subiektywna.

Od ponad półwiecza stosujemy antybiotyki w tuczu zwierząt hodowlanych, to jest od czasu, kiedy się zorientowaliśmy, że dodatek antybiotyków do paszy powoduje u trzody szybsze przybieranie na wadze. Podobny efekt może spotkać tych z nas, którzy jedzą mięso tuczonych w ten sposób zwierząt, gdyż antybiotyki mogą selektywnie zwiększyć populację drobnoustrojów, które uzyskują więcej energii z pożywienia. Badania eksperymentalne wykazały, że podawanie niskich dawek antybiotyków młodym myszkom zaledwie przez parę tygodni może doprowadzić do powstania u nich otyłości w późniejszym życiu (nie wspominając już o przyczynianiu się do różnych chorób), tymczasem plaga otyłości i innych współczesnych epidemii w Stanach Zjednoczonych rozwija się równolegle z praktyką powszechnego stosowania antybiotyków w tuczu przemysłowym.

Osoby cierpiące na przewlekłe zapalenie zatok mają średnio dziewięćset szczepów bakteryjnych w przewodach nosowych, podczas gdy pozostałe mają ich blisko tysiąc dwieście. Właśnie obecność tych dodatkowych szczepów działa ochronnie na zdrowych ludzi. Częste zażywanie antybiotyków przez chorych na chroniczne zapalenie zatok eliminuje te niezbędne ochronne szczepy bakteryjne, przez co ludzie stają się bardziej, a nie mniej podatni na uporczywe infekcje i kontynuują – jak się domyślasz – antybiotykoterapię. Mikrobiom ludzki. Może być trudno powiedzieć „nie” środkowi, który wydaje się leczniczy, jeśli jednak twój stan się nie poprawia, trzeba zapytać się o przyczyny i zastanowić, czy „lekarstwo” nie jest przypadkiem współwinowajcą choroby.

W przypadku większości zabiegów planowanych ryzyko związanych z antybiotykiem powikłań, takich jak ostra biegunka, wysypka czy wręcz potencjalnie śmiertelna C. diff., przeważa nad ryzykiem infekcji. Wiele ze wskazań, które zalecają profilaktykę antybiotykową przed wykonaniem procedur inwazyjnych, było napisanych lata temu, kiedy nie znaliśmy jeszcze prawdziwych zagrożeń ze strony antybiotyków, a nie zostały one ostatnio zrewidowane czy przejrzane

 

Kilka fragmentów z książki dr Natasha Campbell-McBride pod tytułem Zespół psychologiczno-jelitowy GAPS:

Książkę można kupić pod linkiem http://www.sklep.stenka.eu/shoppl/ksiaz/2-zespol-psychologiczno-jelitowy-gaps.html

Zespół psychologiczno-jelitowy Ludzkie ciało jest jak planeta zamieszkała przez ogromną ilość różnorakich mi­kroorganizmów. Zróżnicowanie i bogactwo różnych form życia w każdym z nas jest prawdopodobnie tak niesamowite jak życie na Ziemi samo w sobie. Nasz system pokar­mowy, skóra, oczy, organy oddechowe i wydalnicze cudownie egzystują obok siebie wraz z milionami niewidzialnych lokatorów, tworzących jeden makro i mikroekosystem. Żyjących razem z nami i ze sobą wzajemnie w niezwykłej harmonii. Jest to symbiotyczna zależność, gdzie każda cześć tej społeczności jest zależna od innej i nie może bez niej żyć. Pozwólcie mi podkreślić fakt, iż my ludzie nie jesteśmy w stanie żyć bez tych maleńkich mikroorganizmów, które nosimy w sobie i na sobie, w każdym fragmen­cie naszego ciała.

Największe kolonie to te mieszkające w naszym przewodzie pokarmowym. Zdrowy, do­rosły człowiek ma w swoim jelicie średnio od 1.5 do 2 kg bakterii. Wszystkie te orga­nizmy nie są jakąś bezwładną masą, ale wysoko zorganizowanym mikroświatem z określonymi organizmami, które dominują ten świat i kontrolują inne organizmy. Liczba funkcji, które mają one do spełnienia dla naszego organizmu jest tak ważna, że w przy­padku sterylizacji naszego jelita prawdopodobnie zakończylibyśmy żywot. W zdrowym ciele ten mikrobiotyczny świat jest w równowadze i ma zdolność do dostosowywania się do zmian środowiskowych. Przyjrzyjmy się więc mu bliżej. Flora jelitowa może być podzielona na trzy grupy:

  • Bakterie symbiotyczne (korzystne) – jest to najważniejsza i najliczniejsza grupa występująca u zdrowego człowieka. Te bakterie często kojarzone są jako rdzenne bakterie. Głównymi przedstawicielami tej grupy są: Bifidobacteria, Lactobacteńa, Propionobacteria, fizjologiczne łańcuchy Coli, Peptostrep- tococci i Enterococci. W dalszej części dowiemy się, co dobrego mają nam one do zaoferowania
  • Bakterie komensalne (oportunistyczne) – jest to grupa różnych mikrobów, gdzie liczba i ilość kombinacji jest indywidualną sprawą dla każdego z nas. Wśród nich wyróżniamy: Bacteroids, Peptococci, Staphylococci, Streptococci, Bacilli, Clostridia, Drożdże, Enterobacteria (Proteus, Clebsielli, Citrobacteria ), Fuzobacteria, Eubacteria, Catenobacteria i wiele innych. Mamy tutaj około 500 rodzajów mikrobów zasiedlających nasze jelita, które do tej pory zostały odkryte przez naukę. W zdrowym ciele ilość ta jest określona i ściśle kontrolowana przez bakterie z pierwszej grupy. Każdy z tej grupy mikrobów w przypadku przerostu może powodować różnorakie problemy zdrowotne.
  • Bakterie przejściowe – jest to różnorodność mikroorganizmów, które każ­dego dnia połykamy z piciem i jedzeniem, najczęściej nie fermentujące gram- ujemne W przypadku, gdy jelito jest odpowiednio chronione przez bakterie symbiotyczne to ta grupa bakterii przemierza nasz przewód pokar­mowy nie powodując żadnych szkód. W przypadku, gdy populacja pierwszej grupy jest nieodpowiednia i nie spełnia swych funkcji to grupa ta może spo­wodować pojawienie się jakiegoś schorzenia.

Jakie w takim razie zadania mają do wykonania wszystkie te organizmy i dlaczego.

(…)

Osoby z zespołem psychologiczno-jelitowym GAPS mają upośledzony układ immunologiczny. Poddany testom wykazuje wiele niedoborów immunoglobulin lub też ich nieproporcjonalne nadmiary. Niedobory ilościowe różnych komórek, enzymów i różnych składowych układu immunologicznego są powszechnym zjawiskiem. Wydaje się, że cały system immunologiczny jest rozregulowany. Jednak najbardziej niepokojącą kwestią jest fakt, iż własny system immunologiczny pacjentów z zespołem GAPS za­czyna produkować przeciwciała. Atakują one tkanki własnego organizmu, włączając w to mózg i pozostałe części układu nerwowego. Głęboko upośledzony system immuno­logiczny jest poza kontrolą, zaśmiecając własny organizm.

Dlaczego tak się dzieje? Czy ma to coś wspólnego ze stanem układu trawien­nego tych pacjentów? Nie ma wątpliwości – tak!

Nabłonek wyścielający cały układ pokarmowy zamieszkują ogromne ilości bakterii, które można by określić mianem kolebki systemu immunologicznego, zarówno błon śluzowych jak i całego ustroju. Dziecko przychodzi na świat z niedojrzałym ukła­dem immunologicznym. Wyposażenie dziecięcego układu pokarmowego w prawidłową florę bakteryjną odgrywa zasadniczą rolę w dojrzewaniu układu immunologicznego. Je­żeli wytworzenie zbilansowanej flory bakteryjnej nie zostanie zakończone przez pierw­sze 20 dni życia, to dziecko pozostaje z upośledzonym układem immunologicznym. Bakterie symbiotyczne, które rozpoczynają rezydować w nabłonku ścian jelita spełniają wiele ważnych funkcji w procesie immunomodulacji. Przyjrzyjmy się paru z nich szcze­gółowo.

Bakterie symbiotyczne (korzystne) naszego układu trawiennego angażują bar­dzo ważne składniki układu immunologicznego – tkanki limfatyczne ścian jelita – w tworzeniu ogromnej ilości limfocytów i immunoglobulin. Dla przykładu, w ścianach komórkowych bakterii Bifidobacteria (bakterie symbiotyczne zasiedlające jelito grube człowieka) znajduje się substancja zwana dipeptydem muramylowym, który aktywuje syntezę jednej z najważniejszych grup komórkowych układu immunologicznego – lim­focytów. W rezultacie, zdrowa ściana jelita jest przesiąknięta limfocytami, gotowa do ochrony przed jakimikolwiek przybyszami. Badania naukowe pokazują, iż u ludzi z uszkodzoną florą bakteryjną jest o wiele mniej limfocytów w ścianie jelita, co skutkuje słabą ochroną. Znalazło się wiele firm, które wytwarzają suplementy z dipeptydem mu­ramylowym w celu wzmocnienia systemu immunologicznego. Ja jednak uważam, że lepszym rozwiązaniem jest odbudowa zdrowej kolonii bakterii Bifidobacteria w jelitach, która to w sposób naturalny wytwarza tę oraz inne potrzebne substancje.

Limfocyty bytujące w ścianach jelit produkują immunoglobuliny. Najważniej­szą z nich jest Immunoglobulina wydzielnicza A (slgA). Wydzielnicza IgA jest sub­stancją produkowaną na całej długości błony śluzowej i jest uwalniana do płynów ustrojowych. Można ją znaleźć w nosie, gardle, pochwie, cewce moczowej, ślinie, łzach, pocie, siarze, mleku i oczywiście w błonie śluzowej układu pokarmowego oraz jej wy­dzielinach. Jej zadaniem jest ochrona błony śluzowej poprzez zniszczenie lub zneutra­lizowanie napływających bakterii, wirusów, grzybów i pasożytów. Jest to jedna z form obrony układu immunologicznego przed niechcianymi przybyszami przybywającymi razem zjedzeniem i piciem do naszego układu pokarmowego. Mikrobiolodzy stwier­dzili, iż u ludzi i zwierząt laboratoryjnych, których flora bakteryjna jest nieodpowiednia, ilość komórek wytwarzających slgA dramatycznie spada, jak również ich zdolność do produkcji tej niezmiernie ważnej immunoglobuliny jest znacznie ograniczona. To oczy­wiście ma ogromny wpływ na zdolność jelita do obrony. Dodatkowo, w niedługim czasie po uwolnieniu immunoglobuliny A, ulega ona degradacji. Bakterie symbiotyczne regu­lują produkcję immunoglobuliny A oraz spowalniają jej biodegradację w bardzo skom­plikowanym procesie, by mogła ona wypełniać swoje zadania jak najdłużej. Niedobory slgA są typowym problemem u dzieci i dorosłych z zespołem GAPS z uwagi na ich nie­naturalną florę bakteryjną. W wyniku tego niedoboru ich ściany jelit mają ograniczoną zdolność do obrony przed grzybami, wirusami ze szczepionek lub środowiska zewnętrz­nego, bakteriami i pasożytami.

Limfocyty nie są jedynymi komórkami układu immunologicznego, które po­winny być obficie obecne w ścianach systemu pokarmowego. Kiedy mamy niedobory bakterii symbiotycznych, to inna grupa komórek układu immunologicznego, zwanych neutrofilami i makrofagami, nie może wypełniać prawidłowo swoich zadań. Komórki te zbierają się w zainfekowanych i chorych tkankach, aby móc je oczyścić poprzez po­chłanianie wirusów, toksyn, bakterii, martwych komórek a następnie zniszczyć je. Każ­dego dnia średnio około 126 miliardów neutrofilów opuszcza system krwionośny przenikając przez ściany jelita przewodu pokarmowego. U ludzi z uszkodzoną florą bak­teryjną jelit komórki te mają ograniczoną zdolność do walki z przeciwciałami. Innymi słowy nie mogą one w sposób efektywny niszczyć niechcianych przybyszów i wydzie­lanych przez nie substancji toksycznych, nawet wtedy, gdy ich fagocytoza (wchłanianie) wydaje się być prawidłowa. Nauka nie ma jeszcze odpowiedzi jak to działa. Jednak wiemy na pewno, że pozwala to wirusom, bakteriom i innym przybyszom przeżyć i utrzymać się we wnętrzu neutrofilów i makrofagów – komórek, które odpowiedzialne są za ich likwidację.

Niezależnie od tego jak sprawnie funkcjonują limfocyty, fagocyty i slgA to zdrowa flora bakteryjna pełni kluczową rolę w produkcji interferonów, cytokinów i wielu innych aktywnych regulatorów układu immunologicznego, szczególnie w walce z in­fekcjami wirusowymi. Miliony dzieci i dorosłych na świecie jest narażonych na wirusy ze szczepionek oraz środowiska. Wirusy te są nieszkodliwe jeżeli mają oni prawidłowo funkcjonującą florę bakteryjną, ponieważ ich organizmy są odpowiednio przygotowane do radzenia sobie z nimi. U ludzi z zespołem GAPS, u których flora jest nieprawidłowa, wirusy ze szczepionek lub ze środowiska mają dużą szansę na przeżycie i dalszy rozwój. Dobrym przykładem jest tu wirus odry znaleziony u dzieci autystycznych w ścianach jelita i płynie mózgowo-rdzeniowym. Bardzo uzasadnione jest podejrzenie, że wirus ten pochodzi z potrójnie skojarzonej szczepionki MMR (świnka, odra, różyczka).

Inną fascynującą formą współpracy bakterii symbiotycznych i układu immu­nologicznego jest zjawisko zwane ,fenomenem naśladowczym”. Bakterie zasiedlające nabłonek jelita i komórki tego nabłonka wymieniają się przeciwciałami, podobnie jak dzieci w zabawie w chowanego wymieniają się czapkami, aby oszukać szukającego. Ta wymiana przeciwciał poprawia efektywność wielu różnych reakcji układu immunolo­gicznego, szczególnie miejscowo. Niestety u pacjentów z zespołem GAPS wymiana ta jest skierowana przeciwko nim samym, ponieważ wiele innych patogenów ma takie same zdolności. Jesteśmy świadkami naukowej debaty dotyczącej wirusa odry, który wykorzystuje metodę naśladowczą w celu osłabienia układu immunologicznego i ata­kowania własnych tkanek.

Wpływ flory jelitowej jest bardzo rozległy i nie ogranicza się tylko do jelit. Ba­dania dowiodły, że kiedy flora ta jest uszkodzona, to ma nie tylko wpływ na poziom IgA, limfocytów, makrofagów, interferonów, cytokinów, itd., ale także wpływa na deregulację całego układu immunologicznego organizmu. Proces ten wpływa na osłabienie układu immunologicznego u człowieka.

By zrozumieć to wszystko, wyobraźmy sobie średniowieczny fort otoczony wysokim, kamiennym murem. Żołnierze broniący zamku znajdują się na tym murze z mieczami, katapultami i inną bronią odpowiednią do odparcia ataku najeźdźców. W środku fortu mamy cywilów, którzy wysiewają ziarno, przyrządzają posiłki dla obroń­ców i wykonują wiele innych, niezbędnych rzeczy. Mają szpadle, garnki, naczynia i inne potrzebne przedmioty. Kiedy zbliży się nieprzyjaciel, zadaniem żołnierzy jest walka z nim. Wyobraźmy sobie, że żołnierze przegrywają batalię i najeźdźcy dostają się do wnęt­rza fortu. Obowiązki żołnierzy muszą teraz przejąć cywile. Nie mają oni odpowiedniego treningu, doświadczenia oraz broni do obrony, więc wykorzystują do tego wszystkie inne narzędzia – ogrodnicze, kuchenne, itd. Te narzędzia nie są przystosowane do walki, więc nie mogą być tak efektywne jak broń żołnierzy.

Coś podobnego ma miejsce w naszym ciele, kiedy flora jelitowa jest nieodpowiednia. Mamy dwie główne armie w naszym systemie immunologicznym: Limfocyty Th1 (żołnierze na murach fortu) i Limfocyty Th2 (cywile w środku). Żołnierze na mu­rach, limfocyty Th1 (komórki pomocnicze typ 1), wspomagają system immunologiczny na poziomie komórkowym, wspierając komórki odpornościowe, które występują wszę­dzie tam, gdzie organizm ma kontakt ze światem zewnętrznym. Ich zadaniem jest zwal­czanie infekcji na błonie śluzowej, skórze i w samych komórkach. Jest to pierwsza i bardzo efektywna bariera przed jakąkolwiek próbą inwazji. Komórki wydzielnicze IgA są przypisane do tego systemu tak samo jak komórki Interleukina-2 (IL-2), Interleukina 12 (IL-12), gamma interferon oraz inne substancje. Jak widać, prawidłowa flora bakte­ryjna pełni zasadniczą rolę w utrzymaniu aktywności immunologicznej i funkcjonowaniu układu immunologicznego. Kiedy flora jest uszkodzona, wtedy ta część układu immu­nologicznego jest mało efektywna. Zaczyna przepuszczać wszelakiego rodzaju mikroby i toksyny, które następnie dostają się w głąb organizmu. Wtedy to układ immunologiczny odpowiada, uruchamiając drugą linię obrony, (cywilów w forcie) limfocyty Th2 (ko­mórki pomocnicze typ 2) odpowiedzialne za odporność humoralną lub odporność pły­nów ustrojowych. Głównymi graczami tego systemu są Interleukiny 4, 5, 6 i 10, alfa interferon i IgE. Immunoglobulina E (IgE) jest panem reakcji alergicznej organizmu. Jest ona bardzo aktywna u osób z astmą, egzemą, katarem siennym oraz innymi aler­giami. U ludzi z nieprawidłową florą bakteryjną komórki Th2 stają się nad aktywne, predysponując osobę do występowania reakcji atopowych lub alergicznych, chronicz­nych stanów zapalnych, autoagresyjnych oraz wielu innych niepożądanych skutków. Tak jak cywile w forcie, system Th2 uzbrojony w nieodpowiednią broń i niedostatecznie wyszkolony do walki nie jest w stanie prawidłowo bronić organizmu.

Potrzebujemy obu komórek Th1 i Th2 w naszym organizmie, jednak muszą one być zbilansowane. Brak równowagi, niedoczynność komórek Th1 i nadczynność komórek Th2 jest typowym objawem chronicznych infekcji wirusowych, alergii, syn­dromu chronicznego zmęczenia, kandydozy, astmy, egzemy, autyzmu oraz innych cho­rób występujących u osób z zespołem GAPS. Dlaczego? Ponieważ wszystkie te schorzenia, pomimo tego, że wydają się od siebie tak odległe, mają jedną cechę wspólną – dysbiozę jelitową lub nieprawidłową florę bakteryjną, która jest głównym czynnikiem regulującym równowagę tych komórek. Kontynuując porównanie ze średniowiecznym fortem, to właśnie flora bakteryjna utrzymuje ogromne ilości żołnierzy na murach warownych, zawsze gotowych do walki, odpowiednio wytrenowanych i walecznych. Jeżeli flora ta nie funkcjonuje prawidłowo to żołnierze są rozleniwieni, opuszczają mury i po­magają cywilom w ich codziennych zajęciach i z tego względu ilość wojowników na murach zmniejsza się osłabiając komórki Th1 i zaburzając stan równowagi z komórkami Th2.

Generalnie niezmiernie trudno jest oszacować jak ważną rolę pełni stan flory bakteryjnej w prawidłowym funkcjonowaniu naszego systemu immunologicznego. Sza­cuje się, że około 80-85% naszej odporności znajduje się w ścianach jelit. Ściany te wraz z ich powłoką bakteryjną mogą być określane, jako prawa ręka naszego systemu odpor­nościowego. Jeżeli ta bakteryjna powłoka jest uszkodzona lub co gorsze, nieprawidłowa, wtedy układ immunologiczny funkcjonuje tak, jak człowiek ze związaną do tyłu prawą ręką.

W poprzednim rozdziale opisane zostały szczegółowo niedobory pokarmowe u osób z nieprawidłową florą bakteryjną. System odpornościowy nie może funkcjonować bez prawidłowego i ciągłego zaopatrzenia w substancje odżywcze. Potrzebuje on więk­szości znanych witamin, minerałów, aminokwasów i tłuszczów, by prawidłowo funk­cjonować. Lista niedoborów pokarmowych u pacjentów z zespołem GAPS jest bardzo długa z uwagi na upośledzone trawienie i wchłanianie. To powoduje, że ich system im­munologiczny jest rozregulowany i niedostatecznie odżywiony.

Jednak to nie wszystko. System odpornościowy w organizmie z nieprawidłową florą bakteryjną jest wystawiony na działanie ogromnych ilości substancji toksycznych, które mają bezpośredni wpływ na osłabienie odporności. Toksyny te pochodzą od orga­nizmów oportunistycznych, które korzystając z braku bakterii symbiotycznych rozwijają się w jelitach oraz innych częściach ciała osoby z zespołem GAPS.

Wiemy, co dzieje się ze ścianami układu pokarmowego, kiedy flora bakteryjna jest nieprawidłowa – stają się one uszkodzone i przepuszczalne. Stały napływ niepro­szonych gości i niestrawionego pokarmu przenika przez uszkodzoną śluzówkę jelit. Sys­tem immunologiczny musi poradzić sobie z tym wszystkim, jednocześnie będąc niedożywionym, upośledzonym, niezrównoważonym i zanieczyszczonym.

Czy będzie więc dla nas niespodzianką, że system odpornościowy dzieci i do­rosłych z zespołem GAPS jest w tak złym stanie?

(…)

Wielu ludzi myśli o chorobach takich jak autyzm, ADHD, schizofrenia, dys­leksją, dyspraksja i innych psychologicznych problemach, jednak niewielu z nas myśli o alkoholizmie. Choroby te mają jednak wiele wspólnego. Wiemy, że pod wpływem wielu czynników u dzieci i dorosłych z zespołem GAPS następuje przerost patologicznej flory w organizmach. Jedna grupa tych patogenów to drożdże, włączając w to Candida albicans. Drożdże potrzebują glukozy i innych cukrów, jako pokarmu. Cukry to produkty przemiany węglowodanów. U ludzi zdrowych glukoza jest zamieniana w kwas mlekowy, wodę oraz energię w procesie biochemicznym zwanym glikolizą. U ludzi z przerostem Candida glukoza jest spalana w inny sposób, zwany fermentacją alkoholową. W tym procesie biochemicznym Candida i inne grzyby przetwarzają glukozę w alkohol (etanol) i produkt uboczny aldehyd octowy. Fenomen ten został odkryty po raz pierwszy u osób dorosłych, które wydawały się być pijane, jednak wcześniej nie spożywały alkoholu. Okazało się później, że u tych osób przerost drożdżaków w jelicie powodował produkcję alkoholu i objawy upojenia alkoholowego. Osoby te były pod wpływem alkoholu po posiłkach węglowodanowych, ponieważ węglowodany zostały skonsumowane przez Candida, które to zamieniały je następnie w alkohol. Pomimo tego, że osoby te nie spo­żywały alkoholu, to wykazywały typowe objawy upojenia alkoholowego. (…)

Aldehyd octowy jest uważany za najbardziej toksyczny produkt uboczny pro­dukcji alkoholu. Największy i najbardziej niszczycielski wpływ wywiera on na zmianę struktury białek. Nasz organizm w większości składa się właśnie z białka. Miliony róż­norodnych aktywnych substancji począwszy od hormonów a skończywszy na enzymach to białka. Kiedy ulegną one przemianie w wyniku działania aldehydu octowego, to nie są w stanie wypełniać prawidłowo swoich funkcji. Zmienione białka mogą być odpo­wiedzialne za wiele reakcji autoimmunologicznych, kiedy to zostają zaatakowane komórki własnego organizmu. Przeciwciała, które są produkowane do niszczenia zmienionych przez aldehyd białek, mogą także atakować białka naszego ciała o zbliżonej do nich budowie. Pacjenci z zespołem GAPS bardzo często posiadają przeciwciała na­kierowane na niszczenie własnych komórek. Jednym z najczęściej występujących jest przeciwciało przeciwko białku o nazwie mielina. Mielina jest integralną częścią anato­mii mózgu oraz całego systemu nerwowego. Otacza ona komórki mózgowe i włókna nerwowe. Kiedy jest ona uszkodzona, to u osób dorosłych uaktywnia się skleroza. Wiele podobieństw można znaleźć w neurologicznym obrazie dzieci autystycznych, osób z dyspraksją oraz pacjentów ze sklerozą. U tych chorych jest to być może spowodowane produkcją aldehydu octowego poprzez przerośnięte grzyby.

Alkohol oraz aldehyd octowy blokują wiele najpotrzebniejszych substancji od­żywczych, czyniąc je bezużytecznymi. Dla przykładu, przyłączony do białek, aldehyd octowy powoduje niedobory funkcjonalne witaminy B6, która jest jednym ze składników potrzebnych do produkcji neurotransmiterów, metabolizmu kwasów tłuszczowych i wielu innych funkcji organizmu. Co oznacza termin niedoboru funkcjonalnego? Ozna­cza on, że osoba może przyjmować ogromne ilości witaminy B6 z pożywieniem jednak ze względu na nadmiar aldehydu octowego, który blokuje witaminę B6 w białku, nie może ona wypełniać swojej funkcji. Znajduje się ona w organizmie jednak nie jest przy­datna i zostaje z niego wydalona. Nie dzieje się tak tylko z witaminą B6, ale także z wie­loma substancjami aktywnymi, które muszą połączyć się z białkami, aby wypełniać swoje zadania. Kolejną często występującą u pacjentów z zespołem GAPS nieprawid­łowością funkcjonalną jest dysfunkcja tarczycy. Gruczoł tarczycowy może produkować dużo hormonów, ale jego funkcjonowanie jest zaburzone przez aldehyd octowy lub inne toksyny. W rezultacie wywoływane są typowe objawy zaburzeń tarczycy takie, jak: de­presja, letarg, zmęczenie, tycie, słaba regulacja ciepłoty ciała, słaba odporność, itp.

Przedstawiliśmy inny wymiar alkoholizmu mogącego wystąpić u dzieci i mło­dych osób. Może to szokować, nieprawdaż? Co dalej? Dalej przedstawimy problem uza­leżnienia od narkotyków.

(…)

Matki mogą produkować przeciwciała dla swojej patogenicznej mikroflory je­litowej. Antyciała te także dostają się do mleka matki i zostają przekazane dziecku. Jeżeli więc dziecko odziedziczyło nieprawidłową florę jelitową po matce, to flora ta będzie kontrolowana przez przeciwciała z mleka, którym jest karmione. Kiedy karmienie piersią zostanie zakończone, to zakończona będzie także ochrona przez te przeciwciała. Wielu rodziców dzieci z zespołem GAPS może wskazać właśnie na ten okres, jako początek problemów zdrowotnych ich dzieci. To właśnie po zakończeniu karmienia piersią poja­wiły się: infekcje ucha, problemy trawienne, egzema itp. Być może u dziecka rozwinęła się nieprawidłowa flora jelitowa, która była pod kontrolą antyciał z mleka matki. Jego układ immunologiczny nie wykształcił żadnych własnych narzędzi przeciwko niepra­widłowej florze bakteryjnej. Z drugiej strony mamy wiele dowodów na to, że układ immunologiczny dziecka akceptuje te patogeniczne mikroby, jako coś normalnego, ponieważ od samego początku są one obecne w jelitach i nie są rozpoznawane jako or­ganizmy mu obce. W rezultacie, po zakończeniu karmienia piersią następuje istna eks­plozja wzrostu patogenicznych bakterii, wirusów i grzybów w systemie pokarmowym dziecka. U każdego dziecka okres ten może być różny, zależny od wielu czynników ta­kich, jak kompozycja flory bakteryjnej, stopień nasilenia dysbakteriozy jelitowej oraz diety.

Wracając do kwestii zdrowia rodziców dzieci z zespołem GAPS, kiedy zada­wałam pytanie o stan zdrowia dziadków, szczególnie ze strony matki, stawało się oczy­wiste, że mamy do czynienia z całą generacją osób z upośledzoną florą jelitową. Uszkodzenia te stają się coraz głębsze u kolejnych pokoleń. Era antybiotyków, tabletek antykoncepcyjnych, zaprzestanie karmienia piersią i drastyczne zmiany w naszej diecie to powód tego fenomenu. Lekarze wiedzą już od wieków, że chorzy rodzice to chore dzieci. Ciało matki przez 9 miesięcy jest domem dla rozwijającego się w nim dziecka oraz źródłem jego pokarmu. Zaraz potem, przez kolejne miesiące matka opiekuje się nowo narodzonym dzieckiem. Dlatego też zdrowie matki jest najważniejszym czynni­kiem wpływającym na zdrowie dziecka. W naszym nowoczesnym społeczeństwie mamy generację kobiet, których zdrowie zostało osłabione przez nasz nowoczesny styl życia. Czy powinno to być dla nas niespodzianką, że mamy dziś epidemię autyzmu, ADHD, dyspraksji, dysleksji, astmy, egzemy, alergii, cukrzycy i wielu innych chorób u naszych dzieci?

Jest jeszcze jeden bardzo ważny czynnik, który czyni nasze dzieci bezbronnymi – toksyczny balast z którym rodzi się dziecko. Co to jest? Przez lata wierzyliśmy, że ło­żysko chroni płód przed substancjami toksycznymi, które kobieta może mieć w swoim organizmie. Ostatnie badania potwierdzają, że myliliśmy się. Płód akumuluje większość toksyn, z którymi miała kontakt matka. Rtęć z amalgamatowych wypełnień zębów, to­ksyny zjedzenia i środowiska oraz te produkowane przez nieprawidłową florę bakteryjną mają duże szanse do kumulowania się w płodzie. Zależnie od tego jak toksyczna jest matka w czasie trwania ciąży tak skażone będzie dziecko po urodzeniu. Dzieci z wyso­kim poziomem toksyn zaczynają swoje życie będąc mniej odpornymi na różne środo­wiskowe czynniki: szczepienia, infekcje, jedzenie, leki, itp. To dlatego stara mądrość o traktowaniu ciąży z respektem jest tak ważna. Kobieta ciężarna musi być bardzo świa­doma i rozważna, myśleć o tym, co wkłada do ust i co nakłada na skórę. Odpowiednia i zdrowa dieta, dużo spokoju, odpoczynku, dużo świeżego, czystego powietrza i umiar­kowana aktywność fizyczna są bardzo ważne. Ochrona kobiet ciężarnych przed jakimi­kolwiek wytworzonymi przez człowieka substancjami chemicznymi, dymem papierosowym, ekspozycją na promieniowanie rentgenowskie, lekami i itp. będzie skut­kowała narodzinami dziecka z niską zawartością toksyn i da mu lepszy start w życie.

(…)

Przyjrzyjmy się, co dzieje się z dziećmi w naszym nowoczesnym społeczeń­stwie. Jeżeli rozejrzysz się wokół siebie, to ile zdrowych dzieci zobaczysz? Dziecięca astma, egzema, cukrzyca, alergie, katar sienny, problemy trawienne, ADHD i choroby spektrum autyzmu, wszystkie w ilościach epidemicznych. Większość rodzeństwa dzieci autystycznych cierpi na egzemy, astmę lub inne z wymienionych schorzeń. I wydaje się, że wszystkie te problemy zdrowotne różnią się od siebie, ale mają one jedną cechę wspólną – rozregulowany system odpornościowy. Nie jest on w stanie działać i reagować w obciążonym środowisku prawidłowo! Szczepionka jest ogromnym obciążeniem dla układu odpornościowego. Producenci szczepionek wytwarzają je dla dzieci z prawid­łowo działającym układem immunologicznym, który to zareaguje na szczepionkę w spo­sób dla nich przewidywalny. Jednakże w naszym nowoczesnym społeczeństwie, z nowoczesnym stylem życia, zbliżyliśmy się do sytuacji, gdzie przeważająca część dzieci nie ma normalnego systemu immunologicznego i nie reaguje tak, jak oczekiwano by w przypadku szczepionki. U wielu z tych dzieci szczepionka wywołuje ogromne przecią­żenie już i tak osłabionego systemu immunologicznego, będąc kroplą przelewającą czarę goryczy, rozpoczynającą autyzm, astmę, egzemę, itd. Wśród dzieci, u których system immunologiczny nie jest tak głęboko upośledzony, szczepionka nie zapoczątkuje cho­roby, lecz upośledzi sam układ jeszcze bardziej i pchnie dziecko coraz bliżej choroby. Jeżeli układ jest już bardzo poważnie uszkodzony, to dziecko i tak zachoruje, nawet uni­kając szczepienia. Na dzień dzisiejszy, opierając się na różnorodnych publikacjach, wielu rodziców decyduje się na nieszczepienie swoich dzieci.

 

Co takiego jest w dzisiejszym jedzeniu, a czego nie było w przeszłości?

Co takiego jest w dzisiejszym jedzeniu, a czego nie było w przeszłości, że organizm traktuje je jako coś z czym trzeba walczyć? Czy roślina uznana przez Ministerstwo Środowiska jako pestycyd, wytwarzająca swój własny pestycyd może mieć korzystny wpływ na nasze zdrowie? Jaki to ma wpływ na nasz mikrobiom ludzki, nasze bakterie jelitowe?

Mikrobiom ludzki