Mikrobiom ludzki – około 80% naszej odporności znajduje się w jelitach, a jelitowe mikroorganizmy mają zdolność metaboliczną wątroby i dlatego tak bardzo ważne jest utrzymanie flory jelitowej w stanie równowagi. Prawidłowa równowaga to ok. 85% dobrych bakterii i 15% tych, które nazywane są „złymi” bakteriami, choć one również odgrywają swoją rolę, więc nie chcemy się ich całkowicie pozbyć. Fermentowanie warzyw jest naprawdę bardzo zdrowym rozwiązaniem i powinniśmy nadal to praktykować, a nie traktować, jako przemijającą historię. Mikrobiom, czyli ten system mikrobów, które dosłownie żyją wszędzie w waszym ciele, jest wysoce zależny od tego, co wkładacie do ust. Zwłaszcza jeśli bierzecie jakiekolwiek leki przeciwbólowe, Ibuprofen, czy wiele innych, które choć nie są oznaczone, jako antybiotyki, mają takie same skutki i naprawdę zmieniają waszą florę bakteryjną w kierunku złego stanu, co może wpłynąć na wasz układ odpornościowy, oraz nastrój.

Możecie udać się do sklepu ze zdrową żywnością i kupić sobie probiotyki w tabletkach, ale niezależni badacze odkryli, że ok.30% z nich może nie zawierać żadnych żywych probiotyków, więc to całkowita strata pieniędzy. A inni niezależni badacze zauważyli, że w 1-2 łyżeczkach SOKU z fermentacji można uzyskać więcej mikrobów i ich rodzai, niż w całym słoiku tabletek z probiotykami ze sklepu. Zawsze wolę używanie POŻYWIENIA zamiast SUPLEMENTÓW, jeśli to możliwe, oraz zawsze wolę używanie POŻYWIENIA i SUPLEMENTÓW, zamiast LEKÓW – jeśli to możliwe. Wszystko ma swoje miejsce i czasem jest też potrzeba użycia leków farmaceutycznych, ale to bardzo rzadkie, jeśli ludzie prowadzą ogólnie zdrowy styl życia, który wspiera ich komórki i układ odpornościowy.

A druga sprawa, należy dokarmiać te korzystne bakterie, jak już je umieścicie w swoim ciele. A to oznacza, że nie powinno się żyć na lodach, przetworzonym białym pieczywie i tego typu rzeczach, gdyż one nie tylko dadzą przewagę konkurentom, ale również nie dokarmią probiotyków. To, co ich karmi, to naturalne zdrowe pożywienie, warzywa, owoce i dobrej jakości mięso.

Próbowaliście kiedyś kiszonych rzodkiewek, papryki, czy kalafiora? Nie tylko ogórki i kapusta nadają się do kiszenia  Chcę jedynie zachęcić ludzi do eksperymentowania z fermentowaniem w domu – możecie użyć jakichkolwiek warzyw, które lubicie… Mikrobiom ludzki.

Dobre bakterieKilka fragmentów z książki Robynne Chutkan pod tytułem Dobre bakterie:

Jesteś tak zdrowy jak twoje bakterie w jelitach

Zauważyłeś kiedyś, że niektórzy ludzie nigdy nie chorują, mimo że wszyscy naokoło kichają i prychają? Prawdopodobnie i oni zetknęli się z grasującym zjadliwym wirusem, ale ponieważ mają zdrowszy mikrobiom, zasiedlony przez pożyteczniejsze drobnoustroje, są w stanie wyprzeć zarazki i nie poddać się chorobie. Ponadto antybiotyki mogą sprawić, że człowiek staje się podatniejszy na infekcje, ponieważ te leki dziesiątkują ważne gatunki bakterii, które mogą przeciwstawić się wirusom i niebezpiecznym bakteriom. W niedawno przeprowadzanym eksperymencie pewne białko bakteryjne zostało wstrzyknięte myszom zarażonym rotawirusem, przez co skutecznie powstrzymano infekcję. To samo białko bakteryjne okazało się pożyteczne w walce z innymi wirusami (w tym grypy), ukazując, jak ważną rolę odgrywają bakterie w zabezpieczaniu przed infekcjami wirusowymi.

Lactobacillus rhamnosus jest bardzo wytrzymały i odporny na kwas żołądkowy oraz żółć. Jest obecny w jamie ustnej i przewodzie pokarmowym oraz w pochwie i drogach moczowych u kobiet, gdzie może zapobiegać zagnieżdżaniu się patogenów. Stosowano go z powodzeniem w leczeniu biegunki rotawirusowej, a także niektórych postaci atopowego zapalenia skóry. Mimo wielu zastosowań probiotycznych wiązano go też z infekcjami u osób z osłabieniem układu odpornościowego.

Pomyśl o swoim organizmie jak o fabryce. Narządy takie jak płuca, nerki i wątroba to park maszynowy, który pozwala na utrzymanie ciągłości produkcji: pozyskiwanie tlenu, filtrowanie krwi, usuwanie nieczystości, syntetyzowanie hormonów i wyko­nywanie wszelkich innych złożonych czynności, które utrzymują nas przy życiu. Niektóre z tych procesów są zautomatyzowane, jednak większość linii produkcyjnych wymaga nadzoru, konserwacji i regulacji.

Mamy w sobie ten park maszynowy, ale kto go obsługuje? W jaki sposób zachodzą skomplikowane procesy, na przykład trawienie? Kto pomaga rozłożyć pożywienie na cząsteczki i zdecydować, co ma zostać wchłonięte, a co wydalone? Jak odróżniamy prawdziwą infekcję od skolonizowania jakiegoś obszaru przez nieszkodliwe bakterie? Kto mówi układowi odpornościowemu, kiedy ma wzywać oddziały szturmowe, a kiedy zignorować niewinnych intruzów, którzy nie stanowią zagrożenia?

Robią to nasze mikroby! Nasz mikrobiom ludzki Przez miliony lat ewolucji wykształ­ciliśmy w sobie niewiarygodną armię bakterii, które jak pracowite pszczółki radośnie pomagają nam we wszelkich funkcjach fizjolo­gicznych. Wytwarzają potrzebne nam substancje, których organizm sam nie potrafi produkować. Toczą za nas większość bitew, na jakie jesteśmy narażeni. Nawet włączają i wyłączają geny w naszych ko­mórkach, aktywując te, których akurat potrzeba, a hamując inne. W zamian za to dostają od nas wikt i dach na głową.

Ponieważ jesteśmy ich gospodarzami i od nas zależy ich prze­życie, większość zamieszkujących nas drobnoustrojów przykłada się do zapewnienia nam zdrowia, choć w pewnych okolicznościach mogą się obrócić przeciw nam, powodując zaburzenia, takie jak infekcja czy nawet nowotwór. Naszych mikroskopowych lokatorów można podzielić na trzy główne grupy:

  1. Bakterie komensalne, współżyjące z nami na warunkach po­kojowych.
  2. Organizmy symbiotyczne (zwane czasem mutualistami), które dobrze wpływają na nasze zdrowie.
  3. Patogeny (zwane też florą oportunistyczną), które mogą po­wodować szkody.

To istna dżungla

Większość bakterii ludzkich zalicza się do czterech wielkich typów: Actinobacteria, Firmicutes, Proteobacteria i Bacteroidetes, z których każdy ma wiele rozmaitych gatunków. Poszczególne części ciała są kolonizowane przez odmienne społeczności drobnoustrojów sto­sownie do różnic pod takimi względami jak dostępność tlenu, wil­gotność czy ukrwienie. Gatunki beztlenowe – jak wskazuje nazwa – nie potrzebują tlenu; zamieszkują przede wszystkim jelita. Gronkowce dobrze czują się na skórze, a paciorkowce (te same, które wytwarzają ser szwajcarski) zamieszkują usta i górne drogi oddechowe. Istnieją patogeniczne (tj. szkodliwe) odmiany wszyst­kich tych bakterii, jednak te, które mieszkają w nas na co dzień, są w większości niegroźne, zwłaszcza jeśli są utrzymywane w szachu przez odpowiednio dużą populację swych symbiotycznych kuzynów.

Tabela 2-1. Dominujące u ludzi typy bakterii

Rejon                                       Bakteria

Skóra                                        Gronkowce, maczugowce

Nos                                           Gronkowce, maczugowce

Usta                                          Paciorkowce, Lactobacillus

Gardło                                       Paciorkowce, dwoinki Neisseria

Żołądek                                     Helicobacter pylori

Jelito cienkie                              Bifidobakterie, enterokoki

Jelito grube                               Bacteroides, enterokoki, pałeczki

Drogi moczowe                          Gronkowce, maczugowce

Pochwa                                     Bakterie mlekowe

Enterotyp to klasyfikacja oparta na ekosystemie jelitowym, pozwalająca podzielić ludzi na grupy pod względem przeważa­jących u nich gatunków. W 2011 roku Peer Bork wyróżnił trzy enterotypy ludzkie: wysoki poziom Bacteroides cechuje typ 1; typ 2 ma niewiele Bacteroides, za to dużo Prevotella; w typie 3 występuje przewaga Ruminococcus. Wydaje się, że na różnice w enterotypach nie wpływają wiek, płeć ani narodowość, lecz przede wszystkim długofalowy sposób żywienia. Zachodnia dieta, bogata w białko i tłuszcze zwierzęce, łączy się z Bacteroides (typ 1), natomiast Prevo­tella (typ 2) dominuje u tych, którzy spożywają więcej węglowoda­nów, szczególnie błonnika. Poszczególne enterotypy są powiązane z predyspozycją do określonych stanów chorobowych, takich jak otyłość czy różne zapalenia, potwierdzając, że nasz sposób odży­wiania ma ogromny wpływ na zdrowie. W przyszłości być może będziemy mogli przepisywać osobne diety dostosowane do danego enterotypu oraz dobierać maksymalnie skuteczne probiotyki pod względem wzajemnej liczebności różnych gatunków.

Nosimy w sobie około dwudziestu trzech tysięcy ludzkich genów oraz osiem milionów genów drobnoustrojów. Wyniki zakrojonych na szeroką skalę badań nad ludzkim mikrobiomem sugerują, że geny z bakterii jelitowych odgrywają istotną rolę. Zawierają instrukcje przebiegu ważnych procesów – na przykład metabolizmu węglowodanów i detoksykacji enzymatycznej – których brakuje w naszym własnym genomie. Bakterie mają również wpływ na to, jakie choroby się ujawniają; włączając i wyłączając różne geny ludzkie w reakcji na wewnętrzne środowisko organizmu, mogą ważyć na tym, czy choroba, do której ktoś ma predyspozycję genetyczną, rzeczywiście się rozwinie. Być może właśnie modulacja naszych genów przez bakterie wyjaśnia, dlaczego choroby dziedziczne nie zawsze dotykają wszystkich członków rodziny w jednakowym stopniu – dotyczy to nawet bliźniąt jednojajowych, które mają identyczne geny, ale inne mikroby.

Choć nie wiemy jeszcze dokładnie, jak wygląda „mikrobiom szczupłości”, coraz więcej dowiadujemy się o gatunkach drobnoustrojów powiązanych ze szczupłością oraz dietach, które mogą im sprzyjać. Uczeni zidentyfikowali bakterie Christensenellaceae, które prawdopodobnie przyczyniają się do zachowania szczupłości. Myszom, którym się je wszczepia, przybywa mniej na wadze niż grupie kontrolnej na tej samej diecie. Christensenellaceae to tylko jeden przykład spośród setek różnych drobnoustrojów – zarówno opisanych, jak i wciąż czekających na odkrycie – których obecność może wpływać na wagę naszego ciała.
Bakterie jelitowe mogą wywoływać także niedożywienie. W badaniu przeprowadzonym w Malawi przeanalizowano bakterie jelitowe bliźniąt jednojajowych, z których jedno było prawidłowo odżywione, a drugie niedożywione. Okazało się, że ci identyczni pod względem genetycznym ludzie mieli inne mikrobiomy. Niedożywione dzieci nie były w stanie syntetyzować pewnych witamin lub poprawnie trawić złożonych węglowodanów. Przeszczep mikrobów od niedożywionego dziecka do zdrowych myszy powodował te same niedobory, potwierdzając, że bakterie mogą wywoływać niedożywienie nawet pomimo właściwej diety. Zatem podobnie jak pewne drobnoustroje mogą pozyskiwać z jedzenia więcej kalorii i środków odżywczych, tak inne pozyskują ich mniej.

Uświadomienie sobie, że infekcja jest często rezultatem za-burzenia równowagi bakteryjnej, a nie prostym zarażeniem się jakimś zarazkiem, pomaga nam w bardziej rozważnym wyborze leczenia. Wszyscy nosimy w sobie mikroorganizmy, których roz-mnażanie, jeśli wymknie się spod kontroli, może stać się źródłem problemów. Rozwiązaniem nie jest wyruszenie z antybakteryjną misją eksterminacyjną, której ofiarami obok czarnych charakterów padną też potrzebne nam bakterie, lecz odnowa populacji i przywrócenie równowagi; dodanie dobrych bakterii przez zmiany dietetyczne, przyjazne dla drobnoustrojów zachowania oraz zjadanie prebiotyków i zażywanie właściwie dobranych preparatów probiotycznych.

Przejście antybiotykoterapii w pierwszym roku życia wiąże się z trzykrotnym podniesieniem ryzyka nieswoistego zapalenia jelita (NZJ) w porównaniu z sytuacją dzieci, które nie dostawały antybiotyków, i ryzyko to zdaje się wzrastać proporcjonalnie do ilości przyjętych antybiotyków. W takich krajach jak Kanada i Finlandia, gdzie antybiotyki są powszechnie dostępne, zachorowalność na NZJ u dzieci konsekwentnie wzrasta o 5-8 procent rocznie.

Od roku 2000 do 2010 globalne zużycie antybiotyków wzrosło o 35 procent. Choć najwięcej antybiotyków na świecie wykorzystuje się w Indiach, Stany Zjednoczone zajmują pierwsze miejsce pod względem ich stosowania na osobę, ze stu milionami recept rocznie wypisywanymi w samych ośrodkach zdrowia dla dorosłych. Mikrobiom ludzki. Przeciętne dziecko w USA otrzymuje około siedemnastu serii antybiotyków przed ukończeniem osiemnastu lat, głównie na choroby, które nie wymagają żadnego leczenia. Znakomitym przykładem nadużywania antybiotyków są infekcje ucha. W większości mają tło wirusowe, lecz leczy się je antybiotykami „na wszelki wypadek”, gdyby był tam też komponent bakteryjny – strategia, która w niczym nie przyczynia się do szybszego wyzdrowienia, a może wywoływać skutki uboczne w postaci bólów brzucha i biegunki, przez które dziecko czuje się w rzeczywistości gorzej. W harwardzkim badaniu na temat leczenia zapalenia gardła u ponad czterech tysięcy dzieci ustalono, że odsetek antybiotykoterapii znacznie przekraczał odsetek pozytywnych rezultatów posiewu, a badania na paciorkowce i inne patogeny wykonywano mniej niż u połowy dzieci leczonych antybiotykami.
Istnieją takie infekcje, które bezwarunkowo wymagają antybiotykoterapii, ale częściej konieczność zastosowania antybiotyków jest dyskusyjna. W toku badania relacjonowanego w piśmie „Pediatrics” ustalono, że pediatrzy przepisywali antybiotyki w 62 procentach przypadków, gdy uznawali, że rodzice tego od nich oczekują, i tylko w 7 procentach, gdy uważali, że rodzice są innego zdania, co sugeruje, że ocena potrzeby stosowania antybiotyków jest niemal zawsze subiektywna.

Od ponad półwiecza stosujemy antybiotyki w tuczu zwierząt hodowlanych, to jest od czasu, kiedy się zorientowaliśmy, że dodatek antybiotyków do paszy powoduje u trzody szybsze przybieranie na wadze. Podobny efekt może spotkać tych z nas, którzy jedzą mięso tuczonych w ten sposób zwierząt, gdyż antybiotyki mogą selektywnie zwiększyć populację drobnoustrojów, które uzyskują więcej energii z pożywienia. Badania eksperymentalne wykazały, że podawanie niskich dawek antybiotyków młodym myszkom zaledwie przez parę tygodni może doprowadzić do powstania u nich otyłości w późniejszym życiu (nie wspominając już o przyczynianiu się do różnych chorób), tymczasem plaga otyłości i innych współczesnych epidemii w Stanach Zjednoczonych rozwija się równolegle z praktyką powszechnego stosowania antybiotyków w tuczu przemysłowym.

Osoby cierpiące na przewlekłe zapalenie zatok mają średnio dziewięćset szczepów bakteryjnych w przewodach nosowych, podczas gdy pozostałe mają ich blisko tysiąc dwieście. Właśnie obecność tych dodatkowych szczepów działa ochronnie na zdrowych ludzi. Częste zażywanie antybiotyków przez chorych na chroniczne zapalenie zatok eliminuje te niezbędne ochronne szczepy bakteryjne, przez co ludzie stają się bardziej, a nie mniej podatni na uporczywe infekcje i kontynuują – jak się domyślasz – antybiotykoterapię. Mikrobiom ludzki. Może być trudno powiedzieć „nie” środkowi, który wydaje się leczniczy, jeśli jednak twój stan się nie poprawia, trzeba zapytać się o przyczyny i zastanowić, czy „lekarstwo” nie jest przypadkiem współwinowajcą choroby.

W przypadku większości zabiegów planowanych ryzyko związanych z antybiotykiem powikłań, takich jak ostra biegunka, wysypka czy wręcz potencjalnie śmiertelna C. diff., przeważa nad ryzykiem infekcji. Wiele ze wskazań, które zalecają profilaktykę antybiotykową przed wykonaniem procedur inwazyjnych, było napisanych lata temu, kiedy nie znaliśmy jeszcze prawdziwych zagrożeń ze strony antybiotyków, a nie zostały one ostatnio zrewidowane czy przejrzane

 

Co takiego jest w dzisiejszym jedzeniu, a czego nie było w przeszłości?

Co takiego jest w dzisiejszym jedzeniu, a czego nie było w przeszłości, że organizm traktuje je jako coś z czym trzeba walczyć? Czy roślina uznana przez Ministerstwo Środowiska jako pestycyd, wytwarzająca swój własny pestycyd może mieć korzystny wpływ na nasze zdrowie? Jaki to ma wpływ na nasz mikrobiom ludzki, nasze bakterie jelitowe?

Mikrobiom ludzki

%d bloggers like this: