Ludwik Pasteur i wścieklizna (artykuł z 1884 roku)

Ludwik Pasteur i wścieklizna (artykuł z 1884 roku)

Niedawno temu, pod formą pytania i odpowiedzi potrąci­liśmy niejako o nową zasługę jaką dla ogółu ludzkości poło­żył znakomity uczony francuzki, potęgą nauki opanowując je­dnę z najstraszniejszych chorób, bo wściekliznę. Obecnie chce­my skreślić pokrótce, jaką to drogą pracowitych, żmudnych a wstrętnych badań zdobywał dzielny Ludwik Pasteur tajemnicę zło­śliwego jadu, aby mu straszną jego grozę odebrać.

Było to w połowie grudnia 1880. Dr Lannelongue, wiedząc o zamiarze Pasteura śledzenia wścieklizny, dał mu znać o zaszłym wypadku tej choroby, który stał się też punktem wyjścia dla prac naszego uczonego. Do szpitala Trousseau przywieziono dziecko pięcioletnie, które w listopadzie ugryzł był w twarz pies wściekły. Dość było przysunąć doń płyn ja­kikolwiek, żeby w furyą wprawić biedactwo. Klęło i wymyślało wszystkim co je otaczali, dopóki schwycone nagłym spazmem nie padło na łóżko, harcząc przez gardło kurczem ściśnięte. Umarło w dwa dni po przywiezieniu do szpitala, zaduszone materyami pienistemi, przepełniającemi gardziel.

Te wydzieliny zebrano w kilka godzin po śmierci dziecka i rozpuszczono trochą wody, której cząstkę Pasteur zaszczepił dwom królikom – króliki zdechły drugiego dnia. Taki jest początek badań tego uczonego nad wścieklizną, które prowadzi niezmordowanie teraz już od lat czterech. Nigdy nie zło­żył on może tylu dowodów cierpliwości, energii i ścisłości, i im to jedynie zawdzięcza, że w tej mozolnej pracy nie zboczył na błędną drogę, a co było bardzo łatwo. Dość powiedzieć, że dwa pierwsze króliki zaszczepione pod skórę na brzuchu zde­chły nie na wściekliznę. Mniej skrupulatny badacz mógłby się był oszukać, ale Pasteur dostrzegł, że śmierć ich nastąpiła wskutek obecności w zaszczepionej ślinie mikroba, zupełnie obcego jadowi wścieklizny. Odkrył tedy nową chorobę, ale zagadka udzielania się i leczenia wścieklizny pozostała nietkniętą.

Ludwik Pasteur i wściekliznaPomijamy liczne doświadczenia przenoszenia wścieklizny z jednego zwierzęcia na drugie. Czas jaki zajmowało przyję­cie się choroby (inkubacya) czy to wskutek ukąszenia psa wściekłego, czy wskutek zaszczepienia jadu wścieklizny pod skórę wydawał się za długim uczonemu. Trzeba było czekać na to czasem miesiąc, czasem dłużej, a jemu się spieszyło: ludzkość czekała. To z dzienników, to z listów uczniów swoich i przyjaciół dowiadywał się o coraz nowych wypadkach strasznej śmierci z ukąszenia, i w umyśle jego wzmagała się żą­dza przyspieszenia chwili zwycięztwa nauki nad okropną cho­robą. Przyszło mu na myśl zaszczepić jad wścieklizny w mózg psa, za pomocą trepanacyi. Operacya to, jak twierdzi p. Pasteur, bardzo prosta. Psu, przytwierdzonemu do stołu w laboratorium i uśpionemu chloroformem nacina się skórę na czole, po­tem się go trepanuje za pomocą, szprycki szklanej z końcem cienkim, zakrzywionym, zapuszcza mu się w mózg kroplę jadu wziętego ze zwierzęcia zdechłego.

Tym razem choroba się prędzej przyjęła. Pasteur nie po­trzebował teraz czekać na jej objawy dłużej jak kilka dni. Pierwszy pies trepanowany jadł jeszcze wieczorem tego same­go dnia, zdawało się że jest zdrów, ale potem wściekł się niebawem. Pasteur nie tylko zyskał na czasie, ale przekonał się iż słuszne było jego przypuszczenie, że wścieklizna jest choro­bą mózgową. Jak się niebawem pokazało, dotyka ona i mlecz pacierzowy i cały system nerwowy. Wniósł ztąd, że jad zebra­ny w ślinie psa wściekłego pochodzi z nerwów kończących się w gruczołach ślinowych.

Ludwik Pasteur i wściekliznaOdtąd doświadczenia jego przybrały większe rozmiary. Sutereny jego laboratoryum w Szkole normalnej (przedstawionego na naszej rycinie) przemienione zostały w pewien rodzaj menażeryi, a raczej w fabrykę jadu wścieklizny. Zaludniły je króliki, małpy, psy, morskie świnki, a na każdej klatce przy­twierdzona była kartka, z zapisaną własnoręcznie przez Pa­steura datą zaszczepienia wścieklizny. To „obserwatoryum” przedstawia druga nasza rycina. W tem to „obserwatoryum”, do którego światło dochodzi górnemi oknami wychodzącemi na ulicę Ulm, dokonał Pasteur swego tryumfu nad wścieklizną. Zachodził on tutaj kilka razy na dzień notując stan wszystkich swoich trepanowanych pacyentów, psów, małp, królików itd.

U królika wścieklizna spokojniej się niż u psa objawia; nie rzuca on się, nie kąsa; w parę dni po zaszczepieniu dostaje porażenia, najprzód zwykle zadniej części ciała. Jakiś czas włó­czy się na przednich nogach, potem przychodzi śmierć; oczy stają się jakby szklane; królik pochyla głowę w tył i w tej po­stawie oddycha jeszcze parę godzin, poczem zdycha.

U małpy jad słabnie znacznie. Małpy trepanowane i szczepione wyglądają zwykle wcale wesoło.

Ludwik Pasteur i wścieklizna, klatki dla psówOsobną część suteren zajmuje psiarnia. Psy umieszczone tu są w klatkach kolistych, z kratami dość gęstemi, a urządzonych tak, że stróżów podających żywność pacyentom zabezpie­czają zupełnie od ukąszenia. Psy takie nie wszystkie kończą na wściekliznę gwałtowna, kąsającą; są takie które zdychają na porażenie.

Oprócz tej psiarni, p. Pasteur posiada jeszcze dwie: jednę na ulicy Vauquelin, drugą na Montmartre.

Jak już mówiliśmy poprzednio, p. Pasteur zakomuniko­wał Akademii Umiejętności rezultaty prac swoich nad wście­klizną, polegające na metodzie osłabiania jadu. Ten sam jad osłabiony w małpie, nabiera znów siły w króliku, i wtedy może służyć do zaszczepienia psu, który przez to staje się nie przy­stępnym wściekliźnie. Nie dość na tem: jeżeli zwierzę ukąszone zostanie zaszczepione przed upływem ośmiu dni po ukąsze­niu nie ulegnie wściekliźnie!

Dotąd p. Pasteur nie robił doświadczeń na ludziach.

Komisya zamianowana przez ministra oświecenia zbada rezultaty zakomunikowane przez niego Akademii Umiejętno­ści. Czterdzieści psów, między któremi dwadzieścia zaszczepio­nych, zostanie pokąsane przez psy wściekłe. P. Pasteur jest przekonany, że zaszczepione nie wściekną się, podczas kiedy pozostałe dwadzieścia wszystkie ulegną wściekliźnie. Będzie to ostateczny tryumf jego znakomitych badań, którego następstwa łatwo odgadnąć: dość będzie zaszczepić wszystkie psy, aby je ochronić od wścieklizny, tak jak dziś szczepi się bydło, aby je ochronić od karbunkułu.

Wtedy parlament francuzki będzie mógł, podobnie jak parlament angielski Jennerowi, uchwalić P. Pasteurowi w imie­niu ojczyzny podziękowanie za dobrodziejstwo wyświadczone ludzkości.

(zachowano oryginalną pisownię )

Znalezione na: Wirusmania

 

Zobacz na: Metoda Pasteura leczenia wścieklizny (artykuł z 1886 roku)
Wścieklizna, Pasteur i szczepionka przeciw wściekliźnie – dr Millicent Morden
Wywiad z dr Stefanem Lanka o błędach metodologicznych w izolowaniu wirusów

Wstrzykiwanie przecieru z chorej tkanki mózgowej do mózgów psów było metodą preferowaną przez Ludwika Pasteura w celu wytworzenia choroby centralnego układu nerwowego – wścieklizny – spowodowaną wirusem. Niedawna, definitywna biografia Pasteura uznaje go za najważniejszego publicystę teorii zarazków oraz kluczowego publicystę dla poglądu, że wścieklizna spowodowana jest przez wirus. Niefortunnie, jego eksperymenty dotyczące wścieklizny były tendencyjne i niepodparte przez niezależne badania.15

Związek pestycydów z polio: Krytyka literatury naukowej – Jim West

Ludwik Pasteur i wścieklizna cz.1

Ludwik Pasteur i wścieklizna (artykuł z 1884 roku)

Ludwik Pasteur i wścieklizna cz.2

Ludwik Pasteur i wścieklizna (artykuł z 1884 roku)

%d bloggers like this: