Wścieklizna, Pasteur i szczepionka przeciw wściekliźnie – dr Millicent Morden. Przegląd literatury na temat wścieklizny obecnie [do 1957] i w przeszłości.

Fragment książki wydanej po raz pierwszy w 1957 roku autorstwa Eleanor McBean pod tytułem The Poisoned Needle: Suppressed Facts about Vaccination  [Zatruta igła: Ukrywane fakty o szczepieniach] poruszający kwestię wścieklizny i szczepionki przeciw wściekliźnie.

The Poisoned Needle: Suppressed Facts about Vaccination

 

Wścieklizna była niczym stary zabobon – reliktem czasów kiedy diabły przechodziły od zwierzęcia do człowieka przenosząc chorobę.

Ludwik Pasteur który miał wcześniej udar mózgu zamienił ten stary zabobon w chorobliwą żądzę zarabiania pieniędzy.

Obecnie wścieklizna jest ulubieńcem Vivisection Trust działającej na arenie międzynarodowej.

Jeśli wiwisekcja zdołała coś udowodnić, to dowiodła niemożności by człowiek mógł zarazić się jakąś rzeczywistą chorobą od psa.

Jak długo jeszcze brudny zysk będzie ukrywać fakty przed ogłupianym społeczeństwem?

W dawniejszych czasach, jak odnotowano w kronikach dostępnych w starych księgozbiorach, pocałunek króla mógł uleczyć wściekliznę. Później odkryto, że kawałek królewskich szat może być również skuteczny.

Jeszcze później „szalony kamień” przyłożony w miejsce ugryzienia „wyciągał szaleństwo”. Następnie niektóre z „włosów psa który cię ugryzł” mogły być przeżute, połknięte lub przyłożone do rany.

Jeszcze późniejszym odkryciem było stosowanie wyciągu z „dzikiego karalucha”.

W 1806 roku niejaki Kraus otrzymał nagrodę 1000 dolarów od ówczesnych władz Nowego Jorku za swe odkrycie, które na ponad 20 lat trzymało wściekliznę z dala od Nowego Jorku. Była to formuła w skład której wchodziła kość szczęki osła lub psa, kawałek języka źrebaka oraz zielony nalot monety pensowej z wizerunkiem króla Jerzego I Hanowerskiego.

Szczepionka przeciw wściekliźnie

Ten ostatni wynalazek był stosowany przeciw wściekliźnie aż do czasów Pasteura. Medycyna dużo słyszała o zaskakującej kuracji Pasteura dokonanej na Josephie Meisterze. Natomiast niewiele jest wzmianek o fakcie, że trzech krewnych Meistera również zostało ugryzionych przez tego samego psa i zupełnie wyzdrowiało bez dobrodziejstw kuracji Pasteura.

Szczepionka przeciw hydrofobii

Dr Henry Bastian ostro polemizował z naukowymi ideami i wnioskami Pasteura. Inny oponent Pasteura to dr Antoine Bechamp, który krytykował raporty Pasteura na temat wścieklizny. Nawiasem mówiąc Bechamp twierdził, że odkrył wcześniej przyczynę choroby jedwabników. Dr Bechamp dokonał również odkryć na temat fermentacji. Dokumenty archiwalne Francuskiej Akademii Nauk potwierdzają twierdzenia Bechampa.

Dr W. R. Hadwen z Anglii

Dr W. R. Hadwen z Anglii również spierał się z Pasteurem na tym polu. Podobnie dr William A. Bruette, były zastępca kierownika Bureau of Animal Industry (Biura Przemysłu Zwierzęcego ) w Waszyngtonie podał wiele dowodów na błędne ustalenia Pasteura. Dr  Bruette udowodnił w istocie, że szczepionka przeciwko wściekliźnie jest nie tylko oszustwem, ale jest też szkodliwa. Ocenił stosowanie szczepionki przeciwko wściekliźnie i stwierdził, że „szczepienie rozprzestrzenia chorobę”. Posunął się nawet do nazwania sprzedaży szczepionek przeciwko wściekliźnie wymuszeniem przynoszącym niesprawiedliwy zysk.

Kolejny krytyk Pasteura to dr Matthew Woods, czołowy członek Philadelphia Medical Society (Filadelfijskiego Towarzystwa Medycznego), który napisał wiele prac na temat wścieklizny. Jak stwierdził: „przy populacji psów w Filadelfii gdzie rocznie łapanych jest ponad 6.000 bezpańskich czworonogów, łapacze i strażnicy są często gryzieni, nie odnotowano ani jednego przypadku wodowstrętu [hydrophobia – historyczna nazwa wścieklizny] w ciągu 25 lat. Przez te lata zajmowano się łącznie 150.000 psami.” 

[Wodowstręt – nazywano tak  wściekliznę – co jest odbiciem jednego z objawów choroby, mianowicie mimowolnych skurczów mięśni na widok lub sam dźwięk wody]

„Rejestry londyńskiego szpitala sprzed kilku lat wskazywały 2.668 pogryzień osób przez rozzłoszczone psy. U żadnej z tych osób nie rozwinął się wodowstręt.”

W rejestrach szpitala św. Jerzego w Londynie odnotowano 4.000 przypadków pacjentów pogryzionych przez psy, które rzekomo były szalone. Nie odnotowano wodowstrętu u żadnego z pacjentów w następstwie pogryzienia.

„W rejestrach wszystkich chorób jakie wystąpiły i odnotowano w szpitalu w Pensylwanii w przeciągu 140 lat, wystąpiły tylko 2 przypadki, które rzekomo były wodowstrętem. Jeden z nich został poddany testowi bakteriologicznemu, który nie potwierdził diagnozy „wodowstrętu” a miejscowe służby zdrowotne odmówiły rejestracji zgonu z powodu wścieklizny.”

Dr Charles W. Dulles, wykładowca historii medycyny na University of Pennsylvania, który został powołany przez stanowe Stowarzyszenia Medyczne do zbadania wścieklizny stwierdził, że „skłaniam się ku poglądowi, że nie ma takiej konkretnej choroby” ponieważ po 16 latach dochodzenia „nie udało mu się znaleźć nawet pojedynczego przypadku, który mógłby stanowić dowód na to, że był wynikiem ugryzienia psa lub wynikał z jakiejś innej przyczyny.

dr Theophilusa Parvina Jefferson Medical College dr Charlesa K. Millsa dr Thomasa I. Maysa

 

Sprawozdanie i list dr Woodsa zostały zatwierdzone przez dr Theophilusa Parvina z Jefferson Medical College i prezesa National Academy of Medicine, a także dr Thomasa G. Mortena lekarza sądowego, dr Charlesa K. Millsa z University of Pennsylvania oraz dr Thomasa I. Maysa z Polyclinic Hospital.

Dr Woods niedawno napisał rozprawę na temat mimetycznych chorób, w  której omawiał również wściekliznę. Jego dowody wspierają pogląd, że tak zwana wścieklizna u człowieka jest wynikiem zaburzeń wyobraźni (strachu). U zwierząt tak zwana wścieklizna jest spowodowana maltretowaniem lub niedożywieniem, albo obiema tymi czynnikami naraz.

Dr Wilcox z Nowego Jorku badał „trwogę przed wścieklizną” z powodu jedenastu rzekomych zgonów w następstwie pogryzienia przez wściekłe psy. Po przeprowadzonym śledztwie stwierdzono, że ani jeden z tych zgonów nie był spowodowany wścieklizną. Po przedstawieniu tego raportu na posiedzeniu rady miejskiej „trwoga wywołana wścieklizną” ustała natychmiast.

Dr Elmer Lee zakończył kolejną trwogę przed wścieklizną na wyspie Staten. Po sekcji wściekłego psa stwierdzono, że zdechł on z powodu robaków a nie z powodu wścieklizny. Robaki znajdowały się w serca zwierzęcia.

Podobne znalezisko robaków zakończyło panikę z powody wścieklizny w Klondike.

Dr Stillman w 1922 roku wyraził opinię, że wścieklizna jest „czystym humbugiem”  a w ciągu 40 lat intensywnej praktyki lekarskiej oraz częstych podróży po całej Europie „nigdy nie spotkał się z przypadkiem wodowstrętu lub wścieklizny.”

W liście odpowiadającym na prośbę o udzielenie informacji dr Stillman stwierdził:

„Kilka lat temu nastąpiło znaczące poruszenie wywołane oświadczeniem stanowego departamentu rolnictwa o kwarantannie z powodu wścieklizny w Albany w stanie Nowy Jork. Trwała ona dwa lata. Uśmiercono wiele psów. Ich głowy zostały wysłane w celu oficjalnego zbadania na wydziale weterynarii Cornell College. Wiele z nich było wyraźnie wściekłe, ale test był uzależniony od obecności ciałek Negriego w mózgu zwierząt.”

„Uczeń Pasteura z Francji powiedział mi, że te ciałka Negriego były czasami obecne gdy nie było żadnego podejrzenia o wściekliznę. Wysłaliśmy głowę młodego psa bez jakichkolwiek objawów chorobowych do Cornell College i szybko określono, że pochodziła od wściekłego psa. W końcu udałem się do departamentu rolnictwa, który tym kierował i nalegałem aby nasze społeczeństwo zatrzymało wszystkie psy co do których istnieją podejrzenia iż są wściekłe, abyśmy mogli zobaczyć czy rozwinie się wścieklizna. Nie rozwinął się ani jeden przypadek, co więcej od tego czasu nie mieliśmy ani jednego przypadku wścieklizny. Gdy te zwierzęta były po prostu trzymane po to aby stwierdzić czy mają wściekliznę to ani jedno nie zdechło. Cała ta trwoga ustała po dwóch latach fanatycznego niepokoju i podniecenia, które to mogły powodować powstawanie fobii wścieklizny [nienormalny lęk przed staniem się szalonym] lub wyimaginowanej hydrofobii.”

Dr J. W. Hodge poinformował, że w ciągu jednego roku złapano 56.000 bezpańskich psów i kotów wśród których nie stwierdzono ani jednego przypadku wścieklizny. Ponadto stwierdził, że w Anglii nie ma wścieklizny, ani też nie można stosować kuracji Pasteura. Dr Hodge ma dostęp do nazwisk i adresów ponad 2.500 osób zgłoszonych jako zmarłe z powodu „wodowstrętu” wkrótce po leczeniu zapobiegawczym metodą Pasteura. Wydaje się iż ten fakt udowadnia, że leczenie jest bardziej śmiertelne niż sama choroba, gdy weźmiemy pod uwagę, że prawie 300 tych „ofiar” leczenia metodą Pasteura nie przypominało, aby było ugryzionych przez psa. Dr Hodge stwierdził przewidująco, że „przyszłe pokolenia będą patrzeć na obecne bałamuctwo o wodowstręcie i kuracji Pasteura z odczuciami podobnymi do tych jakich doświadczamy podczas czytania historii o mamidłach guślarzy.”

Wspomniany już wcześniej dr Dulles powiedział:

“Mogę przyznać na podstawie własnego doświadczenia leczenia osób pogryzionych przez psy, co do których domniemywano iż są wściekłe, że w ciągu 30 lat nie rozwinął się ani jeden przypadek choroby. Widziałem prawdopodobnie więcej przypadków tak zwanego wodowstrętu niż jakikolwiek inny lekarz.” 

Dr Dulles był wykładowcą historii medycyny na University of Pennsylvania, konsultantem chirurgiem w Rush Hospital oraz kierownikiem szpitala uniwersyteckiego.

Dr William Brady, krajowy dziennikarz stwierdził, że:

“Kuracja Pasteura przeciwko wściekliźnie jest leczeniem na oślep i nikt nie wie czy leczenie preparatem Pasteura zapewnia jakąkolwiek ochronę przed wścieklizną. Nigdy ochoczo nie przyjąłbym kuracji Pasteura, ani nie podałbym jej go nikomu w żadnych okolicznościach, gdyż obawiam się, że ów materiał do iniekcji miałby fatalny skutek w niektórych przypadkach. Nie jest zawsze skuteczna, a czasem może spowodować paraliż.”

Zdaniem dr Brady wścieklizna „nie występuje u ludzi”.

„My medycy, byliśmy świadkami wielu błędów popełnionych w imię dobrych intencji przez ludzi wprowadzonych w błąd lub stosujących błędne metody. Rozpowszechnione szkodliwe praktyki gdy wyrządzą wystarczająco dużo szkód i czara się przeleje zostają wycofane.”

W książce zatytułowanej „Bechamp or Pasteur” (Bechamp czy Pasteur) autorstwa E. D. Hume, można znaleźć wiele dowodów dotyczących naszej dyskusji. Godną zauważenia porażką kuracji Pasteura był przypadek młodego listonosza Pierra Roscola, który wraz z innym mężczyzną został zaatakowany przez rzekomo wściekłego psa, ale nie został pogryziony bo zęby psa nie przeniknęły przez jego ubranie. Jego towarzysz został poważnie pogryziony i odmówił udania się na leczenie do instytutu Pasteura i pozostawał w doskonałym zdrowiu. Jednakże nieszczęsny Roscol został zmuszony przez przełożonych z poczty do poddania się leczeniu, poczynając od 9 marca. W kolejnym  miesiącu – 12 kwietnia pojawiły się poważne bolesne objawy w miejscu inokulacji. Nie pojawiły się żadne objawy w miejscu ugryzienia, gdyż nie został pogryziony. 14 kwietnia zmarł na paralityczny „wodowstręt” – nową chorobę sprowadzoną do świata przez Pasteura.

Inny przypadek ukazany w tej samej książce pokazuje siłę sugestii lub strachu w związku z przyczyną tak zwanej wścieklizny. Może trudno w to uwierzyć, ale ten przypadek został udokumentowany w następujący sposób.

„Dwaj młodzi Francuzi zostali pogryzieni w miejscowości Hawr przez tego samego psa. Jeden z nich zmarł na skutek pogryzienia w przeciągu miesiąca. Zanim to nastąpiło jego przyjaciel wyemigrował do Ameryki gdzie mieszkał przez 15 lat nie wiedząc nic o tragicznym końcu swego towarzysza. Po powrocie do Francji usłyszał o tej tragedii i rozwinęły się u niego objawy choroby, po czym w przeciągu 3 tygodni zmarł na „wodowstręt”.

Innym ciekawym udokumentowanym przypadkiem jest historia pewnej młodej damy, która wracając z kąpieli oświadczyła, że została pogryziona przez psa.

„Zaniepokojeni rodzice zapewnili jej leczenie terapią Pasteura, po czym gwałtownie się rozchorowała i ostatecznie umarła. Po pogrzebie w drodze do domu przyjaciele zmarłej którzy kąpali się razem z nią powiedzieli jej rodzicom, że nie została pogryziona przez psa, ale przez swojego młodego przyjaciela.”

W Instytucie Pasteura wśród osób pogryzionych przez psy odnotowano ponad 3.000 zgonów. Wszystkie nastąpiły po leczeniu. Z drugiej strony archiwa London Hospital wskazują na przypadki 2.668 osób pogryzionych przez rozłoszczone psy. U żadnej z tych osób nie rozwinął się wodowstręt oraz nikt z poszkodowanych nie był leczony metodą Pasteura.

„Kim był ten Pasteur? Co właściwie odkrył? Odpowiedź na pierwsze pytanie to – był chemikiem. Na drugie pytanie można odpowiedzieć jedynie wspominając, że wyodrębnił kwasy winowe L i D. To jest absolutnie wszystko czego dokonał. Reszta jego pracy – nawet choroba jedwabników i praca na temat bakterii były plagiatem od niezbyt znanego i zaniedbanego profesora z Montpellier Antoine Bechampa. Gdy publikacje profesora Bechampa  zostaną dobrze przestudiowane to pozwalają odkryć rozwiązania wielu problemów nad którymi od lat głowi się wielu biologów, fizjologów, patologów i filozofów.”

Mówiąc o pracach profesora Bechampa, dr Leverson mówi: “Zagłębiając się w ich lekturę, odkryłem także w tych prawdach absolutny dowód absurdu zarazkowej teorii chorób. Dzięki przejrzeniu pism Pasteura, które nieuchronnie zaprowadziły mnie do prac Bechampa znalazłem FULL dowody na to, że wielki bóg [rzekomo] ludzi nauki z drugiej połowy ubiegłego stulecia oraz wielu w czasach obecnych, był w rzeczywistości najbardziej szokującym plagiatorem i człowiekiem dokonującym wypaczeń odkryć innych ludzi. Wypaczał głównie odkrycia profesora Antoine Bechampa oraz jego współpracowników i uczniów. Ten plagiator był jednym z największych szarlatanów, co odkrywamy dopiero teraz, w historii całej udokumentowanej medycyny.”

Instytut Pasteura

„Zorientowałeś się już kto był plagiatorem i szarlatanem. To był Ludwik Pasteur, któremu ku pamięci Francja wznosiła pomniki na całym swym terytorium i ufundowała Instytut Pasteura.”

Instytut Pasteura

Ponieważ ten zapis nie jest godny pozazdroszczenia, spójrzmy na wściekliznę z punktu widzenia znanych nam faktów. Dowiedzieliśmy się, że zdrowe psy również są zaliczane do wściekłych, dzięki stwierdzeniu tzw. ciał Negriego w badaniu mikroskopowym. Dowiedzieliśmy się również, że rozpoznawanie tych tzw. ciał Negriego zależy od konkretnego badającego. Badający obserwatorzy rzadko zgadzają się ze swymi wynikami. Eksperci z Instytutu Pasteura przyznają, że ciałka Negriego nie są specyficznym wskaźnikiem wścieklizny. Rejestrują również wiele zgonów w wyniku leczenia systemem Pasteura.

Z drugiej strony, zgłoszone nieprzyjemne skutki u nieleczonych pacjentów (zgłasza się niewiele przypadków) można wyjaśnić na podstawie strachu lub podatności na niewielkie urazy. Na przykład dr W. W. Duke z Kansas City w swych publikacjach na temat alergii, przytacza przypadki gwałtownych drgawek i zgonów po lekkich urazach u osób, które wydają się w doskonałej kondycji psychicznej i fizycznej.

Te gwałtowne zgony są zgłaszane jako następstwo skaleczeń, wyrwania zęba, iniekcji podskórnych, wysokiej lub niskiej temperatury, wstrząsu z różnych przyczyn, romansów, itp. Eksperci od alergii często kładą nacisk na względne znaczenie dawno przebytej choroby mogącej nadwyrężyć zdrowie pacjenta. Tak zróżnicowane przyczyny mogą wskazywać na to, że „strach” odgrywa istotną rolę w zaobserwowanych następstwach.

Dr Buisson z Francji został mocno pogryziony przez psa i był bliski śmierci z powodu wodowstrętu. Mówił, że jego strach był równie intensywny co cierpienie fizyczne z powodu pogryzienia. Postanowił spróbować ulżyć swemu cierpieniu ciepłą kąpielą. Po kąpieli trwającej godzinę z kwadransem jego drgawki ustały i poczuł się lepiej. Leczył inne przypadki z jakimi do nie się zgłaszano w podobny sposób. Kąpiele Buissona zostały z powodzeniem zastosowane we Francji w leczeniu przypadków wścieklizny.

W Niemczech przypadki pogryzień przez psy są rozsądnie leczone poprzez zastosowanie odsysania rany lub ściśnięcie jej w celu wywołania swobodnego krwawienia. Zostawiają oni zakrzepłą krew na ranie bez dalszego leczenia i nigdy nie mieli dalszych komplikacji.

Z mojego doświadczenia w przypadku takich ran nie potrzeba niczego silniejszego niż łagodne mydło i woda. Uważam, że przyżeganie jest zbyt szokujące dla tkanek.

Czy wścieklizna jest chorobą? Czy wyizolowaliśmy wirusa lub zarazki? Czy kuracja Pasteura jest specyficzna? Czy wścieklizna jest faktem czy tylko fantazją? Sądzę, że jest fantazją ponieważ zajmowałem się tak zwanymi wściekłymi zwierzętami i ludźmi bez korzystania z terapii Pasteura i w żadnym z tych przypadków nie nastąpił zgon lub inne objawy wścieklizny. Uważam więc, że wścieklizna nie istnieje a kuracja Pasteura na wściekliznę jest gorsza niż owa choroba, jeśli w ogóle taka choroba występuje, w co szczerze wątpię.

Post Scriptum. Analizowałem i obserwowałem wielokrotnie badania każdej części mózgu tak zwanych wściekłych psów. Testy przeprowadzone na myszach i królikach udowodniły śmieszność twierdzeń istniejących od czasów Pasteura.

MILLICENT MORDEN
Physician & Surgeon
72 Norman Ave.
Brooklyn 22, NY

Treść książki: THE POISONED NEEDLE, Suppressed Facts About Vaccination
Znalezione na: Rabies, Pasteur And The Rabies Vaccine. Rabies Past Present In Scientific Review

 

Zobacz na: Zarazkowa teoria Pasteura vs Komórkowa teoria Béchampa
Wywiad z dr Stefanem Lanka o błędach metodologicznych w izolowaniu wirusów
O tworzeniu pojęć klasowych oraz teoriach adekwatnych, kulawych i skaczących – Leon Petrażycki

Interesująca dyskusja. Inżynier i mikrobiolodzy. Mikrobiologom raczej kiepsko poszło na własnym podwórku z kimś kto szuka spójności na ich polu wiedzy.
http://www.biotechnolog.pl/forum/temat-1292-0.htm

 

%d bloggers like this: