Co u licha antyszczepionkowcy mają w głowach

Co u licha antyszczepionkowcy mają w głowach

Co u licha antyszczepionkowcy mają w głowach?

Witam Was przyjaciele – ludzie i inne stworzenia zdolne do odczuwania. Nazywam się Forrest Maready, jestem absolwentem Wake Forest University. Jestem aranżerem, twórcą oprogramowania, wynalazcą i w ogóle bardzo ciekawskim i wnikliwym osobnikiem. Jestem także anytszczepionkowcem.

Antyszczepinkowcy są trochę jak Amisze – z tą różnicą, że my jeździmy Corvettami. Ponieważ często nasze poglądy są źle zrozumiane, chcę wyciągnąć do Was rękę na zgodę i przybliżyć wam trochę sposób, w jaki rozumuje antyszczepionkowiec. Nie jesteśmy szaleńcami, za jakich nas uważacie.

Maya Angelou - Jesteśmy bardziej podobni do swoich przyjaciół, niż niepodobni.

Jak powiedziała Maya Angelou w najnowszej, inspirującej reklamie Apple – tak na marginesie, Maya Angelou była profesorem na Wake Forrest University, gdy ja tam studiowałem. Zastanawialiśmy się wtedy, dlaczego autorka „Caged Bird” nigdy nie prowadziła żadnych zajęć. Maya Angelou powiedziała:

„Jesteśmy bardziej podobni do swoich przyjaciół, niż niepodobni.”

Jest to prawdą tak w odniesieniu do was, jak i do mnie. Chcę Wam pokazać, dlaczego. Zakładam, że nie wiecie, jakie mamy przekonania, więc zamierzam wyjaśnić to wam, żebyście wiedzieli o co nam chodzi.

 

Co u licha antyszczepionkowcy mają w głowach

 

 

Nie wszyscy antyszczepionkowcy zgadzają się we wszystkich kwestiach, nasze postawy obejmują szerokie spektrum przekonań, ale w ogólności uważamy, że szczepionki nie działają tak skutecznie, jak to jest reklamowane, że wbrew powszechnemu przekonaniu szkodzą częściej, niż ludzie zdają sobie z tego sprawę. Uważamy, że wcale nie są tak niezbędne, jak się powszechnie uważa.

Tylko tyle. Dla nas to zwykła analiza zysków i strat.

Szczepionki niosą ze sobą ryzyko zagrożenia dla zdrowia, a nawet śmierci.

Co do tej kwestii jesteście w stanie się ze mną zgodzić, choć pewnie uważacie, że to ryzyko jest nieskończenie małe, natomiast ja uważam, że ryzyko to jest umiarkowane – nie olbrzymie, ale też nie malutkie.

Wy możecie uważać, że kilkakrotne szczepienia w tym samym czasie są w pełni bezpieczne. Ja natomiast uważam, że ryzyko w takim przypadku wzrasta wykładniczo. Za każdym razem, gdy jedna szczepionka podawana jest wraz z innymi szczepionkami.

Mamy odmienne zdanie co do stopnia zagrożenia, jakie niesie ze sobą szczepienie, ale sądzę, że jesteśmy zgodni co do tego, że istnieje teoretyczny punkt, w którym ryzyko dla zdrowia przewyższa korzyści dla zdrowia, czyż nie?

Mój punkt jest tutaj, a wasz gdzieś tutaj, więc, tak sądzę, w tej kwestii znajdujemy się gdzieś pomiędzy tymi punktami. Ja uważam, że szczepionki nie działają aż tak dobrze.

W odniesieniu do systemu odpornościowego, są zdecydowanie mniej skuteczne, niż naturalne infekcje. Nie sądzę, aby ktoś się z tym nie zgodził.

Szczepionki, typowo, działają przez kilka lat, po czym ich działanie wygasa. Natomiast naturalne zakażenie wiąże się z nabyciem odporności na całe życie –  przynajmniej w większości przypadków.

Oczywiście naturalne zakażenie wiąże się z ryzykiem zachorowania, czyż nie?

Jak wygląda zatem analiza kosztów i zysków w tym przypadku?

Ja uważam, że ryzyko znacznego uszczerbku na zdrowiu czy śmierci z powodu odry, świnki czy ospy wietrznej jest ekstremalnie niskie. Wy prawdopodobnie uważacie, że to ryzyko jest średnie – nie wysokie, ale też nie niskie. Więc Wasz punkt graniczny znajduje się tutaj, a mój tym razem tutaj.

Więc wybór jest pomiędzy jednokrotnym, naturalnym zarażeniem a ryzykiem związanym ze szczepieniem dokonywanym wielokrotnie w ciągu waszego życia.

Więc jak ma się sprawa ze szczepionkami, jak wyglądają dane na ich temat?

Czyż to nie właśnie te dane powinny pozwolić nam ocenić, czy ryzyko przewyższa ewentualne korzyści w kontekście sporu szczepionki kontra naturalnie nabyta odporność?

W końcu uważam, że szczepionki nie są aż tak potrzebne, jak się powszechnie uważa. Zakładam, że wierzycie, iż szczepionki kompletnie wyeliminowały ospę prawdzwią czy polio i pomogły trzymać pod kontrolą inne choroby przez wiele lat, że pomogły ocalić miliony żyć ludzkich.

Też tak kiedyś uważałem, uwierzcie mi. Naprawdę wierzyłem w to całym sercem, ale tak naprawdę ta sprawa jest mniej jednoznaczna, niż byśmy tego chcieli. Jest wiele rzeczy z którymi trudno się pogodzić, gdy zacznie się przekopywać przez karty historii medycyny.

Okazuje się, że szczepionka przeciwko ospie prawdziwej nie była zbyt skuteczna , przyczyniła się do śmierci olbrzymiej liczby osób. No tak – powiecie – „była to pierwsza szczepionka, pewnie, że były z nią problemy”.

Ale tak naprawdę od zarania dziejów choroby samoczynnie pojawiały się i znikały i nie jest jasnym, na ile szczepionka przyczyniła się do wyeliminowania ospy prawdziwej.

Polio (nasza ulubiona szczepionka) była zupełnie niegroźną chorobą, która stała się przyczyną paraliżu wielu osób dopiero na początku XX w. Ciężko nam się z tym pogodzić, gdyż całe nasze życie mówiono nam, że szczepionka przeciwko polio pozwoliła ocalić dzieci przed żelaznym płucem (rodzaj respiratora) i groźbą chodzenia o kulach.

Prawdziwa historia okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, gdy tylko zaczniecie zagłębiać ten temat wychodząc poza to, czego uczono nas na historii Stanów Zjednoczonych.

Wszystkie te choroby, które jak wierzymy, zostały rozpoznane, zbadane i pokonane dzięki szczepionkom, to nic innego jak pewna opowieść ze szczęśliwym zakończeniem, mająca dać nam poczucie sukcesu i przekonanie o postępie.

Łatwo to zrozumieć – ludzie lubią takie historie. Jest to pozytywna historia, a ludzie lubią takie pozytywne historie. Rzeczywistość jednak jest bardziej złożona i nie zawsze taka pozytywna.

Taka jest nasza postawa jako antyszczepionkowców i to co myślimy na ten temat.

Wcale się tak bardzo nie różnimy, czyż nie?

Rozumiem przez to, że jesteśmy zgodni co do tego, że szczepionki są szkodliwe – z tą różnicą, że niekoniecznie zgadamy się co do skali tych szkód. Zgadzamy się, że szczepionki nie są doskonałe i nie działają na każdą osobę, nie działają na zawsze.

Nie zgadzamy się ze sobą tylko w kwestii tego, jak często szczepionki zawodzą i jaki jest okres ich działania, jeśli działają. Zapewne zgodzimy się co do tego, że nie zawsze i nie na każdą chorobę potrzebna jest szczepionka, przy czym wy raczej jesteście skłonni chcieć ich więcej, a my mniej.

Mam nadzieję, że udało mi się pokazać wam, że nie jesteśmy tak inni ani nienormalni, jak wam to sugerowano. Dla nas decyzje związane ze szczepieniami też są trudne.

Nie poddajemy się bezkrytycznie decyzjom lekarzy czy wskazań Centrów Kontroli i Prewencji Chorób.

Sami badamy ten temat; jesteśmy otwarci na fakty. Nawet, jeśli wymaga to dużego wysiłku. Godzimy się z tym, że ta sprawa nie jest taka jednoznaczna, taka czarno-biała, jak byście chcieli w to wierzyć. Mam nadzieję, że w tym aspekcie również jesteśmy do siebie podobni.

To właśnie jest moja niesamowita opinia jako antyszczepionkowca.

Zobacz na: 20 powodów, dla których nazywam siebie „Anty-Szczepionkowcem”!
Bezpieczeństwo szczepień – jak sprawdzane są szczepionki pod kątem bezpieczeństwa?
Jak poprawnie nienawidzić antyszczepionkowców – poradnik
Manifest proszczepionkowy – Brett Wilcox
Szczepienia: Historia mitu – Roman Bystrianyk i dr Suzanne Humphries

„W tym sensie antyszczepionkowcy odgrywają rolę nieposłusznych obywateli, którzy nie tak łatwo poddają się „publicznej dezinformacji” i są zdolni do samodzielnego myślenia.” – Marta Hoffman, Antyszczepionkowcy – antysystemowcy? Krytyczna działalność Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP

Co u licha antyszczepionkowcy mają w głowach – napisy PL

%d bloggers like this: