Zarażenie krztuścem – kiedy włoscy badacze po raz pierwszy przeanalizowała sprawę odpornych szczepów w 1999 roku, to zdali sobie sprawę, jaka to grupa ludzi była nosicielami tych najbardziej zjadliwych szczepów.

 

Rodzice przychodzą do mnie po tym, jak SAMI zdiagnozowali krztuśca, ponieważ lekarz nie potrafi tego rozpoznać, lub wręcz temu zaprzecza, często odmawia zrobienia testu, na którego nalegają rodzice przeważnie po tym, jak już dziecko ciężko kaszle od tygodni, a przepisane leki na błędnie zdiagnozowaną infekcję zawodzą. Pediatrzy i lekarze rodzinni obecnie wydają się być tak zblokowani w rezultacie prania mózgu, że chyba już nie rozumieją prawdziwych przypadków klinicznych, ani nawet tych, o których jest mowa w ich własnej literaturze medycznej.

Lekarze nagminnie zmieniający harmonogram szczepień mogą nie wiedzieć, że jeśli odporność danej osoby pochodzi od szczepień, a nie po przejściu normalnej infekcji, to pojawia się coś o nazwie: „PIERWOTNY GRZECH ANTYGENOWY„, na co dzisiaj używa się innej terminologii: „tłumienie wiążących epitopów”, co oznacza, że jak efekt szczepienia nie miał początku w układzie oddechowym, to silna odporność nie jest obecna na poziomie płuc, a ponieważ szczepionka nie ma tych wszystkich elementów, jakie posiada żywa bakteria, to część układu odpornościowego pozostaje w spoczynku dzięki temu programowaniu przez szczepionkę. Skutkiem tego jest to, że szczepieni stają się ukrytymi nosicielami tej bakterii, po ponownym narażeniu.

Szczepionka może jedynie powstrzymać u ciebie (zaszczepionej osoby) kaszel i to przez krótki czas. Ale jeśli złapiesz krztuśca, to możesz być jego nosicielem, bez objawów, przez 6 tygodni i zarazić nim małe dziecko. Rozprzestrzenianie krztuśca jest w dużym stopniu możliwe po szczepionce acelularnej, która podobnie do szczepionki p. grypie, również ustawia układ odpornościowy w niewłaściwy sposób. To dlatego obecnie mamy taki niekontrolowany wzrost przypadków krztuśca.

To było wyraźnie przedstawione w przełomowym eksperymencie przeprowadzonym przez grupę dra Warfela i opublikowanym w 2014r. Szczepionka pełno-komórkowa była podana jednej grupie w wieku 2,4 i 6 miesięcy. Szczepionkę acelularną, którą używamy dzisiaj, podano drugiej grupie w wieku 2,4 i 6 miesięcy. A trzecia grupa została zainfekowana krztuścem. Potem poczekali 7 miesięcy i ponownie narazili te zwierzęta na bakterię poprzez donosową inokulację.

 

Acellular pertussis vaccines protect against disease but fail to prevent infection and transmission in a nonhuman primate model. 

 

A rezultaty nie są takie, jakie CDC czy GlaxoSmith-Kline chciałoby nagłośnić. Osobniki, które otrzymały szczepionkę acelularną uzyskały słabą odpowiedz Th2, która nie uchroniła ich przed kolonizacją. A co gorsze, kiedy potem umieszczono w tej klatce inne zwierzęta, aby miały kontakt ze szczepionymi, to zostały one przez nie zarażone, choć infekcja przechodziła bezobjawowo. Pomyślcie nad tym przez chwilę…

A tak to wygląda pod względem nosicielstwa bakterii po narażeniu. Chcę zwrócić waszą uwagę na tę zieloną linię na dole. Wysokość tego wykresu pokazuje jaką ilość bakterii byli w stanie pobrać z płuc od tych różnych grup pawianów. I wzdłuż jest ilość dni, po których robiono powtórkę. Więc ta zielona linia na dole reprezentuje grupę, która naturalnie przechorowała krztuśca i potem była ponownie narażona na bakterię praktycznie poprzez nos, przy użyciu dość sporej ilości inoculum. Nie byli w stanie wydobyć niczego z płuc tych pawianów!

Więc to reprezentuje dzieci, które przechodzą krztuśca naturalnie. Także widzicie, że to one chronią „stado” lepiej, niż ktokolwiek inny. A potem spójrzcie na tę czerwoną linię – to po pełnokomórkowej szczepionce. I widzicie, że po kolejnym narażeniu byli nosicielami tej bakterii aż do 42 dni, na bardzo wysokim poziomie. W niektórych przypadkach nawet wyższym, niż u tych aktywnie kaszlących przy naturalnej chorobie, którzy są oznaczeni niebieską linią.

Także ludzie, którzy przechodzą infekcje, nabywają trwałą odporność i jeśli mają kontakt z krztuścem, to natychmiast pozbywają się tej bakterii. Nie są nosicielami i nie przenoszą jej dalej. To ta zielona linia w wykresie. Ich odporność również trwa dłużej, przez ok. 20-30 lat. Dlaczego? Ponieważ jest ona całkowicie pełniejsza i ta odporność jest aktywowana przez wszystkie 3 warstwy ukł. odpornościowego.

A ponieważ odporność u szczepionych zaczyna się na poziomie krwi, na tym 3 poziomie po zastrzyku, to przetrzymują bakterię dłużej w płucach, co widać po tej czerwonej linii i są oni zbiornikiem dla innego problemu, który się budował przez ostatnie 10-15 lat:

Ponieważ pozbycie się bakterii zajmuje dłużej u szczepionych osób, to bakterie mają okazję dłużej się rozmnażać i nauczyć nowych sztuczek. Podobnie jak jest z antybiotykami. Szczepieni są chodzącymi laboratoriami, u których rosną mutanty szczepów Bordetella pertussis. A okazuje się, że te szczepy są również oporne wobec odporności uzyskanej dzięki szczepionce, ponieważ brakuje im tego czynnika adhezyjnego o nazwie pertaktyna. A to tylko część popularnego artykułu opublikowanego w New England Journal of Medicine. To niektóre cytaty z niego:
First Cases of Vaccine-Resistant Whooping Cough Found in United States

Także to jest rezultat tego, o czym wcześniej mówiłam, czyli tego pierwotnego grzechu antygenowego, czy tłumienia epitopów. Bakteria wygrywa tę grę. A smutną rzeczą jest to, że to immunologiczne zjawisko zostało zaobserwowane już dość dawno temu. Znalazłam wzmianki o tym już z lat 1960. kiedy dr Thomas Francis, chyba jako pierwszy użył terminu „pierwotny grzech antygenowy.” Więc oni już o tym wiedzieli.

 

Zarażenie krztuścem

 

Kiedy włoscy badacze po raz pierwszy przeanalizowała sprawę odpornych szczepów w 1999 roku, to zdali sobie sprawę, jaka to grupa ludzi była nosicielami tych najbardziej zjadliwych szczepów. To byli ci SZCZEPIENI, o czym możecie poczytać w artykule Mastrantonio z 1999r.

Antigenic variants in Bordetella pertussis strains isolated from vaccinated and unvaccinated children.

Po epidemii w stanie Washington w 2014 roku zaobserwowano tę samą rzeczywistość: 

Molecular epidemiology of the pertussis epidemic in Washington State in 2012. 

A wszystko sprowadza się do tego, że to szczepieni są wylęgarnią mutujących szczepów bakterii, ponieważ należą do grupy bezobjawowej, która nie pozbywa się natychmiast tych bakterii, więc mają one czas, żeby opracować strategie na obejście „odporności” wywołanej szczepieniami. A to jest poważny problem, o którym lekarze nie rozmawiają, ale to wymaga przedyskutowania. Dzisiaj to zjawisko dotyczy praktycznie całego świata, a zostało to udokumentowane w Finlandii, Australii, Japonii, Francji i USA.

Appearance of Bordetella pertussis strains not expressing the vaccine antigen pertactin in Finland. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22914363

Dodam kolejną negatywną warstwę do tej historii – zmutowane szczepy mają wyjątkową zdolność do inwazji na system odpornościowy. Mutacja pertaktyny nie jest jedynym problemem. Kolejnym problemem jest to, że szczepienie może wpłynąć na zwiększenie zjadliwości i produkcji toksyn, a pamiętajcie, że to jest bakteria, która wydziela wiele różnych toksyn powodujących to krztuszenie się i wymioty… Bakteria pertussis jest diabelska i jakby ktoś chciał zaprojektować jakąś złowrogą bakterię, to ona by była idealna. Więc w żadnym wypadku nie umniejszam tego, do czego zdolna jest ta bakteria.

Ale to jest ten bezpośredni rezultat złego ustawienia układu odpornościowego przez szczepienia, które są oferowane dzieciom i wszystkim innym, jako dawki przypominające. Szczepionki przeciwko krztuścowi zostały wprowadzone przy założeniu, że one poprawią naturalną odporność grupowej. Ale nie zdawali sobie sprawy z tego, że szczepionki zmienią indywidualną odporność i zaburzą odporność grupową, oraz zmienią biologię bakterii, co sprawi, że infekcje znowu zaczną być powszechne, jak widzimy dzisiaj. Ale tym razem, z większą ilością bardziej zjadliwych, zmutowanych szczepów, których głównymi nosicielami są osoby ZASZCZEPIONE.

Innym problemem jest to, że lekarze mają trudności z diagnozowaniem krztuśca z uwagi na ten sposób myślenia o odporności stada, jaki nabyli podczas studiów, który jest błędny. Co gorsze, lekarze uważają, że jest tylko jeden sposób na leczenie krztuśca i polega on na podaniu antybiotyków. Nie zdają sobie sprawy z potencjalnej porażki tych „złotych standardów”, jakie są przez nich używane. Gdy lekarze używają antybiotyków, to krztusiec często się pogarsza(!) Ale oni myślą, że to tylko dlatego, że ta choroba jest paskudna i że i tak by się pogorszyło. Ale u większości dzieci leczonych antybiotykami nie ma poprawy z kaszlem. A częściej zdarza się, że dzieci kaszlą dłużej i stają się bardziej chore. I to jest dokładnie to, co mówi większość rodziców na temat swoich dzieci leczonych antybiotykami, kiedy do mnie dzwonią. Antybiotyki nie są niezawodną metodą leczenia.

Inne uzasadnienie używania antybiotyków polega na ograniczeniu okresu zarażania. Ale to również zawodzi i to częściej, niż się o tym mówi. Ja byłam tego świadkiem kilkakrotnie. A rodzice uwierzyli, że 5 dni podawania antybiotyku spowoduje, iż ich dzieci nie będą już zarażały innych. I nawet kiedy to okazuje się nieprawdą, to te dzieci wracają do społeczności i rozprzestrzeniają dalej krztuśca. Dlatego ja nadal zdecydowanie popieram metody, jakich używano podczas epidemii ospy czy innych chorób zakaźnych w latach 1800/1900, czyli kwarantanna i dobre odżywianie. Każdemu rodzicowi, który do mnie zadzwoni w sprawie kaszlącego dziecka doradzam, żeby to dziecko pozostało w domu odizolowane od kobiet w ciąży, czy od tych, które mają niemowlaki w domu.

A jeśli weźmiecie pod uwagę jeszcze bezobjawowych nosicieli, albo kiedy kaszlące dziecko jest źle zdiagnozowane, to jak się ma to do odporności grupowej? Pamiętacie jak wcześniej powiedziałam, że lekarze nie diagnozują krztuśca w swoich gabinetach? Cóż, to jest dobrze udokumentowane w literaturze medycznej.

A natural pertactin deficient strain of Bordetella pertussis shows improved entry in human monocyte-derived dendritic cells. 

Zgłaszane przypadki krztuśca wśród osób szczepionych są prawdopodobnie niedoszacowane, ponieważ kliniczne objawy tej choroby są mniej poważne u szczepionych, niż u tych, którzy nie byli zaszczepieni, więc stąd ta choroba jest często nierozpoznana.”

To jest dobrze udokumentowane w literaturze, jak widzicie tutaj. I jest to nadzwyczajnie frustrujące dla inteligentnych i oczytanych rodziców, zarówno tych szczepiących, jak i nieszczepiących, którzy wiedzą, co ich dzieciom dolega, nawet kiedy ich lekarze o tym nie wiedzą. A ta choroba nie jest tylko nierozpoznawana, bo szczepionka łagodzi kaszel – to jest tylko wymówka!

Więc odruchowym działaniem lekarzy jest przeważnie odmawianie wykonania testu u tych dzieci, o który proszą rodzice. A bez względu, czy zrobili test, czy nie, często sięgają do zestawu leków z tej listy, jakie są przepisywane:

  • Steroidy
  • Środki przeciwhistaminowe
  • Produkty beta-agonistyczne
  • Antybiotyki, które nie zwalczają B.Petrussis

Mogę polemizować, że ci ślepi i uparci pediatrzy są najgorszą rzeczą dla odporności stada. Zbyt często nie potrafią zdiagnozować krztuśca, nie wiedzą, jak go leczyć, oraz robią rzeczy, które pogarszają sytuację. A wiem o tym, ponieważ ci rodzice mnie znajdują po długiej drodze frustracji i poszukiwań, oraz złych diagnoz i nieprawidłowych sposobów leczenia. Kiedy po raz pierwszy spotkałam się z krztuścem, byłam zdumiona, jak ciężki jest ten kaszel i w tym momencie wiedziałam, dlaczego ludzie chcieli, aby opracowane zostały szczepionki. To naprawdę okropna choroba. Gdyby istniała bezpieczna i wysoce skuteczna szczepionka, to być może bym ją popierała. Ale jeszcze takiej nie widziałam. I to przeciwko jakiejkolwiek chorobie.

Więc zaczęłam od punktu wyjścia i przestudiowałam biochemiczną postać bakterii krztuśca, oraz jak one wpływają na ciało. A potem postanowiłam zbadać to w inny sposób. Taki, który nie tylko neutralizuje toksyny, ale również wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i produkuje neutrofile – bardzo ważne komórki, które są potrzebne do tej walki, aby lepiej ją rozegrać. A rezultatem tego jest to, że rodzice są w stanie lepiej poradzić sobie z tym kaszlem w domu przy jednoczesnym utrzymaniu równowagi mikrobiomu, gdyż ich dzieci nie były zbombardowane antybiotykami, po czym uwalnianych jest więcej toksyn, kiedy bakteria umiera w jelitach. Leczenie witaminą C też ogólnie wzmacnia system odpornościowy.

Rezultaty nie są jakimś cudem, muszę to podkreślić, ale są znacznie poprawniejsze od sposobu leczenia według medycznego „złotego standardu”. Także ten artykuł, który napisałam, jest dostępny w sieci od lat i wielu rodziców z niego korzysta, po czym opowiadają mi, jak się to potoczyło. A niektórzy rodzice biorą ten artykuł ze sobą do lekarza i wspólnie używają tej instrukcji leczenia krztuśca witaminą C. Jest on dostępny na mojej stronie: drsuzanne.net

Także sytuacja, w jakiej znajdujemy się dzisiaj, jest bezpośrednim rezultatem błędnych założeń o odporności stada przez „ekspertów” szczepionkowych i fatalnego rozumowania ze strony lekarzy na temat leczenia infekcji wywołanej przez toksyny. Jedynym sposobem, aby naprawić jakiś problem, jest otwarte przyznanie, że on istnieje. Ale system nie chce tego przyznać, gdyż musi utrzymać iluzję, że oni by wszystko mieli pod kontrolą, gdyby tylko ludzie przestali odmawiać przyjęcia tej szczepionki. Ale to powinno już być dla was oczywiste, że oni stracili kontrolę nad tą chorobą, bez względu na to, ile poda się szczepionek. Więc to spoczywa na rodzicach, aby się doszkolić, a jeśli istnieje taka konieczność, lub możliwość – aby edukowali swoich lekarzy. Zarażenie krztuścem.

*****

Witamina C i krztusiec

witamina C ma definitywny wpływ na skrócenie okresu objawów choroby, jeśli zostaną podane duże dawki na wczesnym etapie zachorowania. Są to wnioski z tego artykułu opublikowanego już w 1937 roku przez Canadian Medical Association Journal.

Witamina C w sposób zasadniczy zmienia stan rzeczy. Nie jest cudownym lekiem, nie powoduje, że krztusiec znika, nie zapobiega krztuścowi, ale zmienia go w chorobę, z którą można sobie poradzić w domu bez antybiotyków, bez lekarza i bez wpadania w panikę.

Więcej na ten temat w linku obok: Witamina C, podstawy czyli co, jak i kiedy – dr Suzanne Humphries

Zobacz na: Krztusiec i Pierwotny Grzech Antygenowy.

%d bloggers like this: