Prawdziwa historia Andrew Wakefielda.

Poniższy materiał to historia Andrew Wakefielda.

Czy dr Wakefield stwierdził w artykule „The Lancet”, iż istnieje związek między szczepionką MMR, a autyzmem? Czy tylko postawił hipotezę, którą należy zbadać? Czy był opłacany przez prawników dzieci, których sprawa toczyła się w sądzie? Z jakiego powodu i dlaczego akurat jemu odebrano prawo do wykonywania zawodu, skoro było 13 autorów tego artykułu? I czy zgłosił apelację? A co z pobieraniem próbek krwi od dzieci zaproszonych na urodziny jego syna? Czy planował wprowadzenie swojej własnej szczepionki na rynek? Na te i inne zarzuty, które są tak często powtarzane przez pro-szczepionkowych ignorantów odpowiada sam oskarżony.

Transkrypt:

Kontekst

Jestem lekarzem, otrzymałem kwalifikacje w 1981 roku. Następnie wykonywałem zawód chirurga, ze szczególnym zainteresowaniem tematem choroby zapalnej jelit. Potem zacząłem działać w sektorze naukowym, przewodziłem grupą 19 osób w badaniach nad chorobą zapalną jelit i w ciągu 10 lat opublikowałem ok. 130-140 prac naukowych w tym konkretnym temacie.

Tak więc 17 maja 1995 roku – ta data jest uwieczniona w moim umyśle – zadzwoniła do mnie matka i powiedziała, że jej dziecko rozwijało się zupełnie normalnie, otrzymało szczepionkę MMR i cofnęło się w rozwoju do autyzmu. Odpowiedziałem, że jestem gastroenterologiem i spytałem, jak mogę jej pomóc. A ona powiedziała, że jej dziecko ma okropne problemy żołądkowo-jelitowe, ale nikt nie traktuje ich poważnie. Ta historia była tak przekonująca, a ta matka tak elokwentnie ją opisała i powiedziała, że jest bardzo wiele rodziców w podobnej sytuacji, których dzieci mają dokładnie takie same zaburzenia, że potraktowaliśmy to bardzo poważnie. Więc to był początek tej fascynującej podróży.

Artykuł w „The Lancet”

Badanie z „The Lancet” powstało po tym, jak zobaczyliśmy wiele takich dzieci z taką samą historią – normalny rozwój, regres i diagnoza zaburzeń ze spektrum autyzmu, oraz objawy zapalenia jelit. Więc to było zebraniem tych historii w jedną grupę i stwierdzeniem: oto pierwsze 12 dzieci, które zobaczyliśmy i to są nasze odkrycia, to jest nadzwyczajne i niezmienne, oraz wykazuje pojawienie się nowej ludzkiej choroby. Rodzice zgłaszają, że regres w rozwoju pojawił się po szczepionce MMR w wielu przypadkach. To teraz należy zbadać, jako hipotezę. I dalsze badania powinny być przeprowadzone, aby sprawdzić, czy to prawda, czy nie. I to było opublikowane, jako analiza serii przypadków w lutym 1998 roku i odbyło się spotkanie prasowe na prośbę dziekana uczelni medycznej, podczas którego wyjaśniono te odkrycia.

Konflikt Interesów

W UK odbywały się w tym czasie sprawy sądowe w imieniu dzieci przeciwko producentom i ja zostałem w nie zaangażowany, a także pacjenci, którzy brali udział w badaniu z „The Lancet”. Kiedy postawiono im te diagnozy i rodzice byli przekonani co do powodu, to dołączyli do tej sprawy. Zarzucano nam, iż badanie zostało przeprowadzone dla celów tej rozprawy, a wręcz, że było ono finansowane przez prawników, co jest całkowitą nieprawdą. Tak po prostu nie było. Więc ja zgodziłem się uczestniczyć, jako ekspert medyczny i czułem się do tego zobowiązany, ponieważ dla drugiej strony była cała kolejka lekarzy chętnych do wystąpienia w charakterze eksperta i otrzymania wynagrodzenia od przemysłu farmaceutycznego.

Jednym z zarzutów przeciwko mnie jest to, iż działałem w imieniu prawników, którzy mi płacili, abym przeprowadził to badanie z „The Lancet”. Jednak mi płacono z programu odszkodowań finansowanego przez rząd, abym wystąpił w charakterze eksperta medycznego. To nic nie miało wspólnego z badaniem dla „The Lancet”, które było opłacone przez krajową służbę zdrowia. Wynagrodzenie od Komisji Pomocy Prawnej nie było dla mnie, tylko dla uczelni medycznej za przeprowadzenie badania i znalezienie dowodu na obecność wirusa odry w chorych jelitach tych dzieci. Tak to konkretnie wyglądało.

Redaktor czasopisma „The Lancet” o tym wiedział prawie rok przed opublikowaniem tego artykułu. Otrzymał dokumenty wysłane przez prawnika z informacją o tym, iż pracują z doktorem Wakefieldem w tej sprawie. On wiedział, lub powinien był wiedzieć, ale niby przypadkiem zapomniał o tym fakcie, kiedy trzeba było zeznawać pod przysięgą przez Generalną Radą Medyczną. I dopiero pózniej ujawniono, że on o tym od początku wiedział.

Wrobienie doktora Wakefielda

Kiedy pojawiło się to zagrożenie w postaci sporów sądowych, to oni zabrali się za to bardzo ostro. To co nastąpiło, to pojawił się dziennikarz o imieniu Brian Deer, niezależny dziennikarz pracujący w imieniu News International Ruperta Murdocha, który się za mnie zabrał. I wymyślił tę opowiastkę jak z bajki, tak fantazyjną, o tym złowrogim lekarzu mieszkającym w rezydencji, który sieje spustoszenie wśród dzieci z całego świata podczas próby osiągnięcia zysku i przejścia do historii medycyny jako legendarna osoba. On napisał na nowo historię mojego życia. I to była strategia… Przemyślana strategia dla celów opinii publicznej, aby móc powiedzieć, że „my zdyskredytowaliśmy tego człowieka, odizolowaliśmy go od kolegów, zniszczyliśmy mu karierę” i potem mówić innym lekarzom, którzy mogliby się odważyć w to zaangażować: to samo stanie się z Tobą”. To bardzo smutne, ponieważ dobrzy, uczciwi lekarze powiedzieli mi: „Andy wiem, że to jest słuszne… Wiem, że to słuszne.” I potem pisali to samo, co potwierdza nasza wewnętrzna komunikacja, ale kiedy przyszło do słusznego postąpienia wobec sprawy tych dzieci, to już nie byłoby dobre dla ich kariery, więc się z tego wycofali. Także zamierzony cel został osiągnięty.

Czy czuję, że zostałem wrobiony przez przemysł farmaceutyczny? Tak, myślę, że tak było. Dlaczego akurat ja? Przecież tam było 13 autorów tego badania, z których wielu było najwybitniejszymi ludzmi w swojej dziedzinie. Zabrali się za mnie, ponieważ to ja dołączyłem do procesów sądowych, jako ekspert zeznający przeciwko producentom i napisałem do swoich kolegów, że już nie mogę popierać dalszego używania szczepionki MMR, ale będę nadal energicznie wspierał użycie pojedynczych szczepionek przeciwko odrze, śwince i różyczce, lecz nie mogę wspierać używania potrójnej szczepionki. I myślę, że przez to zajęcie jawnego stanowiska w tej sprawie, oni postanowili się właśnie za mnie zabrać.

Kolejnym zarzutem przeciwko mnie jest to, że w swojej górskiej kryjówce tworzyłem potajemnie pojedynczą szczepionkę jako konkurencję dla MMR i dlatego chciałem pozbyć się MMR z rynku, zdyskredytować ją i potem wprowadzić swoją własną szczepionkę na czysty rynek. Taki był pomysł Briana Deera. A to, co mieliśmy w tym czasie, to patent, który należał do uczelni medycznej, a nie do mnie i to był patent na rzecz o nazwie ‚transfer factor’ – naturalnie występującym suplement, który występuje np. w mleku matki i który pobudza odpowiedź immunologiczną. To, czy on działał, czy nie, to inna kwestia i mieliśmy zamiar spróbować się dowiedzieć, ale pobudzał odpowiedź immunologiczną na infekcje, takie jak odra. To nie było w stanie zapobiec zachorowaniu dzieci na odrę. Także to nie działało jak MMR pod żadnym względem. To miało pomóc im zwalczyć tego wirusa, jak już zostali nim zainfekowani. To nigdy nie mogłoby konkurować ze szczepionką MMR, ponieważ to nie działało w ten sposób. I to wyjaśniono w najdrobniejszych szczegółach Brianowi Deer, ale on to całkowicie zignorował. Pozostawał przy twierdzeniu, że MMR była konkurencją, którą starałem się pozbyć, aby mieć czysty rynek.

Powiązania Briana Deera z producentem szczepionek Smith-Kline Beecham, który potem zmienił się w GlaxoSmithKline, były bardzo bliskie. Bardzo intymne relacje. On był początkowo krytykiem ich leku o nazwie AZT, ale od tamtej pory otrzymał wyłączne uprawnienia do korzystaniach z ich niektórych danych o reakcjach niepożądanych leków, także powstała między nimi jakaś umowa i od tamtej chwili wierzę, że on stał się ich atakującym psem. Jak to możliwe, żeby jeden dziennikarz osiągnął tak wiele, co Brian i to tak skutecznie? To była wola rządu, przemysłu farmaceutycznego i mediów.

W tym czasie, James Murdoch, syn Ruperta Murdocha (z NewsInternational) był członkiem rady GlaxoSmithKline na stanowisku dyrektora niewykonawczego. I jego zadaniem w tym zarządzie producenta szczepionki było chronienie reputacji tego przemysłu w mediach. Także tam istniała taka kumotercza klika z udziałem rządu, mediów i przemysłu, której zależało na tym rezultacie. Więc zamierzali go osiągnąć. A przeciwko nim byłem tylko ja.

Oskarżenie badacza o oszustwo zajmie komuś 30 sekund, a przywrócenie dobrego imienia zajmie mu resztę życia. Oni o tym wiedzą. Wiedzą, jak bezbronni są lekarze. A te zarzuty oszustwa były całkowicie zmyślone. Ale nie musicie mi wierzyć na słowo. Teraz trwa solidne dochodzenie, analizowanie pierwotnych danych z artykułu w „The Lancet” przez byłego naukowca z Agencji Ochrony Środowisa (EPA) Davida Lewisa. Nigdy go wcześniej nie spotkałem, ale on wziął wszystkie pierwotne dane i po przeanalizowaniu wykazał kategorycznie i niezaprzeczalnie, że ja nie byłem zaangażowany w żadne oszustwo, ale że oszustwo nastąpiło, tylko ze strony Briana Deera i British Medical Journal. Oni oszukańczo podali fałszywe informacje na temat naszej pracy w Royal Free w celu osiągnięcia rezultatu, który ostatecznie został osiągnięty, czyli postrzeganie ludzi na całym świecie, że to badanie było nieprawdziwe, błędne, zmyślone i że ono nie ma znaczenia.

Próbki krwi

Tak, te próbki krwi pobrane podczas imprezy urodzinowej mojego syna. Aby prowadzić badania nad dziećmi z autyzmem, analizowaliśmy ich próbki krwi i potrzebowaliśmy próbek krwi od zdrowych dzieci. I oczywiście w szpitalach nie widuje się zdrowych dzieci, tylko chore. Więc moja żona zasugerowała, że nadchodzi uroczystość urodzinowa, więc może moglibyśmy pobrać trochę krwi od naszych dzieci i tych zaproszonych na imprezę. I ja uznałem to za rozsądny pomysł. To zostało przeprowadzone z w pełni świadomą zgodą zarówno rodziców, jak i ich dzieci. W pełni poinformowanych. To było całkowicie etyczne. To nie było gorsze, niż np. pójście do apteki CVS i przyjęcie tam szczepienia. A wręcz, chyba nawet znacznie lepsze. To było przeprowadzone przez bardzo doświadczonego lekarza ogólnego, nie przeze mnie, i nie było z tym żadnych problemów.

Jednymy problemem było to, że nie mieliśmy zatwierdzenia ze strony szpitalnej komisji etyki, ale to nie czyni tego nieetycznym. To zostało zrobione, jak już mówiłem, z w pełni świadomą zgodą rodziców i dzieci. Tak więc, to jest ta historia. Czy tego żałuję? Tak. Nie dlatego, że to było nieetyczne, gdyż nie było, ale ponieważ to dało Generalnej Radzie Medycznej konkretny powód, aby odebrać mi prawo do wykonywania zawodu. To był błąd i gdybym miał to ponownie robić, to bym zdobył najpierw odpowiednie zezwolenie. Także to było to, czego żaluję. Ale to nie było w żadnym etapie nieetyczne.

Wycofanie artykułu z czasopisma „The Lancet”

Artykuł został wycofany z „The Lancet” na podstawie dwóch zarzutów: Pierwszy dotyczył tego, że dzieci były badane sekwencyjnie, czyli to były dzieci, które przychodziły jedno po drugim. A to oznacza, że nie wybieraliśmy jedynie tych dzieci, które nam pasowały, ponieważ chcieliśmy wam przekazać to, co chcieliście usłyszeć, więc pominęliśmy pozostałe, ale było to sekwencyjnie, więc wszystkie dzieci zostały wliczone, co pozwala uniknąć stronniczości. I to jest prawidłowa metoda.

A drugim powodem było to, że Brian Deer twierdził, a potem także GMC, że nie było zgody komisji etycznej. W Ameryce, chodzi o instytucjonalne zatwierdzenie ze strony komisji dla tego badania. To było badanie kliniczne, ono nie wymagało zgody komisji etycznej, ale analiza biopsji z jelit już tak. A na to była zgoda. I to było w posiadaniu Deera, kiedy zgłosił ten zarzut, lecz on celowo wstrzymał te informacje przed Generalną Radą Medyczną. To było utrudnianie działań wymiaru sprawiedliwości.

Licencja Medyczna

Organ wydający zezwolenia na wykonywanie zawodu lekarza w UK nazywa się Genaral Medical Council. I jesteś osądzany przez kolegów po fachu, jak również przez osoby spoza branży medycznej. Podczas rozpraw w GMC było 3 pozwanych: Pofesor Walker-Smith, który w tym czasie był czołowym pediatrą gastroenterologiem na świecie, człowiekiem z ogromnym doświadczeniem i nienaganną dokumentacją, oraz nieskazitelną karierą zawodową; jeden z jego młodszych współpracowników, dr Simon Murch, oraz ja. Wszyscy trzej zostaliśmy uznani za winnych. Simon Murch nie stracił swojej licencji, ale Walker-Smith i ja tak. On potem otrzymał dofinansowanie, aby móc odwołać się do angielskiego Wysokiego Trybunału. Ja również się odwołałem, ale z powodów finansowych nie było to możliwe dla mnie, aby doprowadzić sprawę do końca i to nie było moim głównym celem po tym wszystkim. Miałem wówczas ważniejsze rzeczy do zrobienia. Ale profesor Walker-Smith kontynuował apelację i podczas tej rozprawy, kiedy po raz pierwszy ta sprawa trafiła przed należyty organ sądowniczy i właściwego sędziego, to on powalił decyzję GMC. Powiedział, że oni byli niekompetentni, nie byli w stanie ocenić dowodów, popełnili błędy, zle zinterpretowali fakty, błędnie przedstawili dowody, a najgorsze ze wszystkiego – byli uprzedzeni. Podjęli decyzję już na wstępie, że my jesteśmy winni. I on całkowicie uchylił ich decyzję, po czym powiedział, że to ma nigdy więcej się nie powtórzyć. Walker-Smith odzyskał prawo do wykonywania zawodu, a wszystkie zarzuty przeciwko niemu zostały całkowicie odrzucone.

90% zarzutów przeciwko niemu było takich samych, jak przeciwko mnie. Artykuł powinien być przywrócony, ale redaktor czasopisma „The Lancet” nie zgodził się na to, aby chronić swoją reputację i swoją pracę. Więc czy to kiedykolwiek dotarło do gazet? Przelotnie. Do jednej gazety. Ważna informacja. Bardzo niewielka wzmianka. Nie słyszy się o tym teraz, tylko o tym, że byliśmy zdyskredytowani, odebrano nam nasze licencje, a artykuł został wycofany. A prawdziwa historia jeszcze nie była przekazana.


Fragment filmu „Selective Hearing, Brian Deer and the GMC„, w którym matka jednego z autystycznych dzieci (rodzic nr 11 z artykułu w „The Lancet”) czyta list otwary do Generalnej Rady Medycznej (GMC), który został wysłany w poniedziałek, 22 grudnia 2008r. Żaden rodzic nie wniósł nigdy skargi na doktora Wakefielda, a wręcz przeciwnie, wnieśli oni publiczne oświadczenie, iż „wszystkie badania przeprowadzono bez wywołania niepokoju dla ich dzieci, z których wielu doświadczyło ogromnej poprawy w leczeniu i po raz pierwszy od wielu lat było uwolnionych wreszcie od bólu.

„Śledziliśmy przesłuchania rady GMC z rozpaczą, podczas gdy my, rodzice, nie mieliśmy okazji, aby móc odeprzeć te zarzuty. W przeważającej części zostaliśmy wykluczeni z możliwości dostarczenia dowodów na poparcie tych lekarzy, których my wszyscy darzymy ogromnym szacunkiem. To z tego powodu piszemy do GMC oraz do wszystkich osób zainteresowanych, aby to było całkowicie jasne, iż skarga, która jest skierowana przeciwko tym trzem opiekuńczym i współczującym lekarzom, w żaden sposób nie odzwierciedla naszego postrzegania leczenia oferowanego naszym chorym dzieciom w The Royal Free. Jesteśmy oburzeni, że ci lekarze są przedmiotem tego przedłużającego się śledztwa w świetle braku jakiejkolwiek skargi ze strony któregokolwiek z rodziców dzieci, które zostały opisane w The Lancet „.

 

Każdy kto najeżdża na Wakefielda i stoi na stanowisku, że Andrew twierdzi, że szczepionka MMR powoduje autyzm i wspomina, że jego artykuł był oszustwem to chyba nigdy nie zadał sobie trudu odnalezienia tego artykułu i zapoznania się z treścią. To się nazywa błąd logiczny w którym osoba A mówi „X”, a osoba B twierdzi, że osoba A powiedziała „Y” i namiętnie walczy z wypowiedzią „Y”.
Poniżej fragment:

We did not prove an association between measles, mumps, and rubella vaccine and the syndrome described. Virological studies are underway that may help to resolve this issue.

Nie udowodniliśmy związku między szczepionką przeciw odrze, śwince i różyczce i opisanym syndromem. Konieczna jest dalsza praca nad rozwiązaniem tej sprawy.

Ileal-lymphoid-nodular hyperplasia, non-specific colitis, and pervasive developmental disorder in children.

Pełna wersja artykułu

Spekulacje nad związkiem pomiędzy szczepionką MMR a występowaniem autyzmu u dzieci rozpoczęły się w 1998 r., kiedy to grupa naukowców opublikowała raport dotyczący 12 dzieci z chorobą jelit. Naukowcy stwierdzili wyraźnie, że nie udowodniono istnienia związku między autyzmem a szczepionką MMR. Sugestie, że jest odwrotnie zawdzięczamy rozgłosowi, jaki nadano całej sprawie.NHS – Fakty o szczepionce MMR

 

Prawdziwy Powód Wycofania Badania Przez Lancet
Lancet wycofał badanie Wakefielda tylko ze względu na zastrzeżenia komisji etycznej (pobieranie krwi na urodzinach syna) i żadnego innego powodu nie było.
Badanie nie zostało uznane za fałszywe czy nierzetelne, nie miało na to wpływu nawet odebranie licencji Wakefieldowi, a zwyczajnie to że nie miał zgody lokalnej komisji etycznej na pobranie tej krwi i to zostało uznane za fałszywe. – Retraction—Ileal-lymphoid-nodular hyperplasia, non-specific colitis, and pervasive developmental disorder in children

%d bloggers like this: