Witamina C, podstawy czyli co, jak i kiedy – dr Suzanne Humphries

Witamina C, podstawy czyli co, jak i kiedy – dr Suzanne Humphries

Witamina C, Kwas askorbinowy – organiczny związek chemiczny z grupy nienasyconych alkoholi polihydroksylowych

Leczenie krztuśca witaminą C – dr Suzanne Humphries

Witamina C

Dobry wieczór, witam wszystkich. Cieszę się, że jest grupa osób zainteresowanych bardzo cennym składnikiem odżywczym o nazwie witamina C – cennym od momentu, gdy jesteśmy trofoblastami i embrionami do chwili, w której wydajemy z siebie ostatnie tchnienie. Przekażę więc informacje, z których skorzystają naprawdę wszyscy. Odkąd dowiedziałam się więcej na temat witaminy C oraz wielu czynników związanych ze zdrowiem i chorobami, na które wpływa, odkryłam, że niemal w ogóle przestałam wypisywać recepty, zaś moje własne zdrowie oraz zdrowie moich pacjentów znacząco się polepszyło. Zatem stosowanie dobrej diety i przyjmowanie witaminy C to moim zdaniem dwie bardzo kluczowe, podstawowe zasady, których przestrzeganie zapewnia zdrowie i zmniejsza liczbę pacjentów w każdym wieku w szpitalach oraz gabinetach lekarskich. Podczas jednego z moich ostatnich wykładów mała dziewczynka spytała dlaczego ta witamina nazywa się witaminą C, co jest tak naprawdę bardzo dobrym pytaniem, na które trzeba udzielić bardzo skomplikowanej odpowiedzi. Około 1918 roku stosowano dietę antyszkorbutową, która została opracowana dla szczurów. Później nazwano ją dietą C. Następnie, około 1920 roku… W 1928 roku nazwa została ponownie zmieniona na kwas heksuronowy – po tym, jak lekarz, który ją opracował, chciał ją nazwać „ignose”, od ignorancji, ponieważ nie znał konfiguracji cząsteczek, lecz wiedział, że jest to jakiś rodzaj cukru. W późniejszej literaturze medycznej można się spotkać z nazwą kwas cewitaminowy, a następnie Europejczycy zaczęli go nazywać kwasem askorbinowym i ta nazwa się przyjęła. Zatem obecnie stosowane są nazwy witamina C i kwas askorbinowy. Witaminy nazywano literami alfabetu – zazwyczaj A, B, C, D i tak dalej – ale w miarę upływu czasu i lepszego zrozumienia działania tych składników odżywczych, wiele z nich otrzymywało nowe nazwy.

Witamina C

Zwierzęta używają czterosekwencyjnych enzymów wątroby, które są tutaj ponumerowane 1, 2, 3 i 4, aby zmienić glukozę w inną substancję chemiczną tu na dole o zabawnej nazwie gamma lakton kwasu 2-keto gulonowego. Ta substancja następnie samoistnie zmienia się w to, co znamy jako witaminę C lub kwas L-askorbinowy. Powód, dla którego ludzie, niektóre naczelne oraz niektóre nietoperze są niezdolne do wytwarzania własnego kwasu L-askorbinowego jest taki, że ten enzym, o tutaj, w nas nie funkcjonuje. Enzym ten, jeśli kogoś to interesuje, nazywa się oksydaza L- gulonolaktanowa. W różnych częściach ciała występują różne stężenia witaminy C. Bardzo wysokie stężenie występuje w nadnerczu, w przysadce mózgowej, w oczach, w mózgu, w nerkach, sercu i w mięśniach szkieletowych. Tak więc istnieją zwierzęta, które same wytwarzają witaminę C.

Witamina C

Popatrzmy na to jaką ilość witaminy C produkują. Krowa na przykład wytwarza dziennie 18 miligramów na kilogram. To oznacza, że krowy wytwarzają dziennie w swoim organizmie w sumie około 12.000 miligramów witaminy C. Czerpią również dużo witaminy C z pożywienia, które je otacza. Teraz koty. Przeciętny kot domowy wytwarza dziennie od 20 do 40 miligramów na kilogram, zaś łącznie około 180 miligramów na dzień. A jeśli koty zjadają myszy, to otrzymują więcej witaminy C, gdyż tkanka żywych zwierząt również zawiera jej dużo.

Witamina C

 

Istnieją także zwierzęta, które są zależne od witaminy C, jak ludzie, naczelne i niektóre świnki morskie. Tak więc naczelne na wolności zjadają dziennie około 30 miligramów na kilogram, co daje średnią około 4500 miligramów na dzień. Świnka morska, niezależnie od tego czy żyje dziko czy w laboratorium, potrzebuje dziennie około 33 miligramów na kilogram, co oznacza w sumie około 30 miligramów.

Są jeszcze kozy. Zwierzęta te zazwyczaj wytwarzają dużo witaminy C i zwykle bardzo rzadko chorują. 185 miligramów dziennie na kilogram to średni syntetyczny wskaźnik dla kozy, o ile jest zdrowa. Jeśli jest zestresowana lub chora, potrafi wytworzyć kilkakrotnie więcej, do 100.000 miligramów dziennie.

No i jestem ja. Ja nie wytwarzam ani trochę własnej witaminy C, zaś zalecane zapotrzebowanie żywieniowe dla mnie wynosi około 75 miligramów dziennie. Gdybym była palaczką, moglibyśmy do tego dodać 35 miligramów dziennie. To daje mi około 1,2 miligramów na kilogram dziennie. Narodowy Instytut Zdrowia twierdzi, że dzięki takiej ilości pozostanę zdrowa. Kiedy weźmie się pod uwagę, że jeden papieros zabiera około 25 miligramów witaminy C, zaś zalecane dzienne zapotrzebowanie żywieniowe zezwala jedynie na 35 dodatkowych miligramów witaminy C, można się przekonać, że palacz, wyłącznie z tytułu wypalenia kilku papierosów dziennie, wyczerpuje swoje zasoby witaminy C bardzo szybko. A zatem zalecane dzienne zapotrzebowanie żywieniowe dla ludzi jest raczej śmieszne. Czy bierzesz pod uwagę ilość jaką otrzymujesz w pożywieniu czy też w wyniku suplementacji – to jest po prostu niewystarczająca ilość. To zalecenie dla ludzi zostało ustalone na podstawie badania przeprowadzonego z udziałem niewielkiej grupy zdrowych, dorosłych mężczyzn ochotników. Lekarz nazwiskiem Steve Hickey pisze o licznych błędach przy ustalaniu tego zapotrzebowania popełnionych przez Narodowy Instytut Zdrowia oraz o błędnej analizie przeprowadzonej przez Instytut. Czy władze medyczne sądzą, że od 75 do 90… tak przy okazji, 90 miligramów dziennie to zalecenie dla mężczyzn, 75 miligramów dla kobiet.

A więc czy władze medyczne sądzą, że od 75 do 90 miligramów dziennie to wystarczająca ilość dla ludzi? Pytanie brzmi, jaki jest rzeczywisty poziom krwi u ludzi? Kiedy grupa osób uznawanych za „normalne” została poddana badaniu krwi, wynik był następujący… To byli ludzie, którzy mieli mieć wykonane badanie krwi w ambulatoryjnym centrum medycznym. 84% z nich zostało uznanych za „normalnych”. Przeprowadzający badanie za „normalny” uznali poziom powyżej 28,4 mikromoli na litr. Ja nie uważam go za normalny, ponieważ wiem, że przeciętny mężczyzna, jeśli zjada 2 owoce kiwi dziennie, może podnieść swój poziom do około 70 w mięśniach szkieletowych. Badacze ustalili, że 13% tych mężczyzn znajdowało się poniżej normy, mniej niż 28,4, a ten mały procent, dokładnie 3%, wskazuje osoby z całkowitym niedoborem, na granicy szkorbutu, przy 11,4 mikromolach lub mniej. Badanie to podaje w wątpliwość sposób odżywiania się tych osób i wykorzystanie witaminy C w ich organizmach w wyniku procesów, których mogą nawet nie być świadomi. Pokazuje również, że nie mieliby dużych rezerw, gdyby musieli się zmierzyć z toksynami bądź chorobą. W tym samym badaniu 21% pacjentów, którzy zostali przyjęci do szpitala, badacze uznali za „normalnych” według swoich niskich norm. O tutaj.

19% miało niedobór witaminy C, a 60% znajdowało się poniżej normy. To dlatego, że witamina C, niski poziom witaminy C, sprawia, że jesteśmy podatni na choroby, a także dlatego, że choroby pochłaniają duże ilości witaminy C.

Czarne słupki na wykresie na dole pokazują hospitalizowanych pacjentów, zaś białe słupki pacjentów ambulatoryjnych, przy czym wartości procentowe pacjentów, którzy mieli te różne poziomy są wyrażone w mikromolach na litr. Widzimy, co można było przewidzieć, że pokrywają się i można też dostrzec, że niektórzy z tych pacjentów faktycznie osiągnęli poziom od 100 do 150, a niektórzy stosowali suplementację. Niemal jeden na pięciu hospitalizowanych pacjentów, o tutaj, miał ilość witaminy C zbliżoną do poziomu szkorbutu, zaś ci z poziomem witaminy C… zaś poziomy witaminy C obniżały się jeszcze bardziej przed wypisaniem ze szpitala. Ale co gorsza, te 24% pacjentów, którzy przyjmowali witaminę C przed wypisaniem ze szpitala, w większości przestało ją brać na zalecenie lekarza przyjmującego ich do szpitala. Ponieważ większość szpitali nigdy nie bierze pod uwagę ani nie zawraca sobie głowy badaniem poziomu witaminy C hospitalizowanych pacjentów, duży procent ludzi po opuszczeniu szpitala chodzi po świecie niczym tykające bomby zegarowe. Ale nawet gdyby lekarze faktycznie wiedzieli, że ktoś ma niski poziom witaminy C, co by z tym zrobili?

Pewien aktywny w latach 50-tych lekarz wypowiedział dość kąśliwy komentarz na temat swoich kolegów po fachu. Stwierdził, że

„istnieją lekarze, którzy woleliby stać obok i patrzeć jak ich pacjent umiera niż podać mu kwas askorbinowy, ponieważ w ich ograniczonych umysłach istnieje on wyłącznie jako witamina”.

Te słowa wypowiedział dr Frederick Klenner, który był wybitnym lekarzem w latach 50-tych. Jest autorem wielu artykułów, w których szczegółowo opisał w jaki sposób z powodzeniem stosuje witaminę C w leczeniu tężca, polio – wyleczył 100% swoich pacjentów chorych na polio – ukąszeń węży i pająków, odry i innych chorób zakaźnych. Pisał również o tym, że stosuje duże dawki witaminy C w czasie ciąży i przed porodem. Większość jego artykułów jest dostępnych bezpłatnie w sieci. Dr Klenner bardzo dobrze rozumiał wartość i właściwości witaminy C, albowiem to była nieodłączna część jego praktyki medycznej. Udowodnił, że witamina C jest czymś więcej niż tylko witaminą.

 Niektórzy lekarze z Nowej Zelandii wykazali, że Nowozelandczycy mają poziomy witaminy C klinicznie poniżej normy, jak również, że łatwo jest obniżyć poziom tej witaminy i z powrotem go podwyższyć spożywając tylko niewielką ilość owoców. Badaniu poddano grupę 30-kilkuletnich mężczyzn i można zauważyć, że zaczęli od poziomów witaminy C, które można uznać za graniczne. Jak sądzę, rozpiętość wynosiła od 28 do 42. Poproszono ich o zaprzestanie spożywania żywności zawierającej witaminę C, a także przyjmowania jakichkolwiek suplementów przez około 5 tygodni. Ich poziomy spadły bardzo nisko, do około 23. Tę grupę tutaj poprosili o spożywanie pół owocu kiwi dziennie, tę zaś o spożywanie dwóch owoców kiwi dziennie. Można zauważyć, że poziomy były wyraźnie wyższe niż to co ustalono w przypadku ambulatoryjnych i hospitalizowanych pacjentów – średnio 50 dla połowy owocu kiwi i 70 dla dwóch owoców kiwi. A zatem gdyby każdy spożywał przynajmniej 5 owoców i warzyw dziennie, nasze poziomy mogłyby być przypuszczalnie nawet wyższe od tego.

Zapotrzebowanie na witaminę C można podzielić na dwie kategorie. Jedną z nich jest codzienne zapotrzebowanie, służące detoksykacji substancji chemicznych takich jak spaliny samochodowe, zapobieganie szkodom wynikającym z kontaktu ze środkami chemicznymi do spryskiwania roślin lub jakąkolwiek inną trucizną, bowiem witamina C pełni rolę dawcy elektronu, dzięki czemu naprawia szkody. Witamina C jest antyoksydantem. Może ponadto chronić ludzi przed pyłkami i alergiami dzięki swojemu działaniu antyhistaminowemu. Istnieją jeszcze inne stany, w których występują wysokie poziomy histaminy i które również mogą powodować problemy. Literatura medyczna wskazuje, że przy wysokim poziomie histaminy, występuje niski poziom witaminy C, zaś przy wysokim poziomie witaminy C, występuje niski poziom histaminy. Zmiana ta zachodzi bardzo szybko po przyjęciu dawki witaminy C. Tak więc jakakolwiek choroba, w której występują przeciekające naczynia krwionośne czy limfatyczne może być potencjalnie złagodzona poprzez suplementację witaminy C. Oprócz tego, witamina C sprawia, że kości i skóra oraz ich przekaźniki są zdolne do pełnienia swoich funkcji. Utrzymuje hormony na stałym poziomie. Jest kofaktorem enzymów biorących udział w biosyntezie karnityny, czyli białka, które przesuwa tłuszcz do mitochondriów, a więc tam, gdzie produkowana jest większość energii w naszym organizmie. To oznacza, że można mieć dość energii, by obiec kwartał domów i że tłuszcz nie gromadzi się tam, gdzie nie powinien i nie staje się toksyczny ani zabójczy.

Drugą kategorią, w której witamina C ma zasadnicze znaczenie są dwie choroby, które sprawiają, że poczekalnie lekarskie na całym świecie pękają w szwach i które dotykają coraz młodszych ludzi. Moją poczekalnię również zapełniali pacjenci cierpiący na te choroby, ponieważ jestem nefrologiem, czyli specjalistką chorób nerek, a schorzenia nerek często poprzedzają te dwie choroby. Cukrzyca, zarówno typu 1, jak i 2, staje się epidemią na skalę światową, podczas gdy obu typom można w dużej mierze zapobiegać. U diabetyków występuje więcej stanów zapalnych i niższy poziom witaminy C niż u osób, które nie chorują na cukrzycę. Wykazano, że witamina C pomaga też w każdym aspekcie kontroli stężenia glukozy, zaś wysokie poziomy stresu oksydacyjnego napędzają rozwój cukrzycy i wywołanych nią komplikacji. Wiemy, że przyswajalność glukozy poprawia się dzięki witaminie C, podobnie jak wrażliwość tkanek na insulinę, a także produkcja i uwalnianie się insuliny. Wiemy też, że istnieje wysokie zapotrzebowanie na witaminę C u chorych na cukrzycę, mają więcej stanów zapalnych i toczy się u nich rywalizacja o absorpcję witaminy C, ponieważ ich poziomy cukru są wyższe. To stanowi problem nawet jeśli spożywasz dużo cukru w czasie, gdy przyjmujesz witaminę C, ponieważ zarówno cukier, jak i witamina C są wchłaniane przez ten sam receptor na komórkach. Zastrzyk insuliny również obniża poziom witaminy C – jest to zastrzyk wywołujący zapalenie. Dobry stan naczyń krwionośnych jest niesłychanie ważny u cukrzyków. Jeśli znacie osoby chore na cukrzycę w zaawansowanym stadium tej choroby, to być może wiecie, że rozwija się u nich choroba tętnic obwodowych oraz może wystąpić gangrena w stopach i dłoniach. Mogą też mieć dolegliwości w obszarach za oczami, choroby siatkówki i małych naczyń krwionośnych, ponieważ kiedy poziom cukru jest podwyższony i występuje zapalenie, z reguły tworzą się nowe naczynia krwionośne, stare zaś chorują. Witamina C może mieć bardzo korzystny wpływ na dolegliwości związane z naczyniami krwionośnymi u cukrzyków.

Choroby serca to inny problem spowodowany zbyt wysokim poziomem stresu oksydacyjnego i ekspozycją na toksyny, zarówno od wewnątrz, jak i na zewnątrz organizmu. Każdy czynnik ryzyka choroby serca jest zależny od witaminy C. Jako przykład można podać naczynia krwionośne, które są wielowarstwowe i sklejone ze sobą czymś co nazywa się substancją podstawową i co jest niczym zaprawa murarska wokół komórek i naczyń krwionośnych, które są jak cegły. Bez witaminy C w innym przypadku zdrowe naczynie krwionośne rozszczepia się na warstwy i staje się podatne na miażdżycę tętnic. Niski poziom witaminy C, wiadomo, że szkorbut ogniskowy – co oznacza obszary w naczyniach krwionośnych, które mają niskie poziomy witaminy C, na granicy szkorbutu – jest obecny w słabych obszarach tych naczyń krwionośnych, gdzie dochodzi do większych szkód.

Dr Patterson napisał bardzo interesujący artykuł w 1941 roku, który pokazuje to na materiałach biopsyjnych ludzi, którzy zmarli na chorobę serca i z innych przyczyn. Badacze ustalili, że tam gdzie występowały słabe obszary w naczyniach krwionośnych, występowały jednocześnie niskie poziomy witaminy C. Witamina C wykazuje ponadto bardzo skuteczne działanie w metabolizmie cholesterolu i w metabolizmie jako takim. Gdy w organizmie obecne są toksyny, poziom cholesterolu często się podwyższa, a witamina C doskonale radzi sobie z toksynami. Liczne artykuły w literaturze medycznej – zarówno sprzed dziesięcioleci, jak i niedawne – wykazują, że suplementacja witaminy C obniża ciśnienie krwi.

Tak więc czym jest stres oksydacyjny? Może to być naturalny proces, który występuje codziennie na skutek następujących czynników: oddychanie powietrzem, które zawiera tlen; rozpad pożywienia – nawet zdrowe pożywienie wywołuje stres oksydacyjny w organizmie; niskie poziomy substancji chemicznych zanieczyszczających środowisko i fakt, że jesteśmy skolonizowani wirusami, bakteriami i grzybami. Czynnik zachowania zdrowia stanowi również to, że jeśli wirusy, bakterie i grzyby naruszają granice naszego organizmu i przedostają się do krwi, wówczas znajdujące się tam białe komórki krwi wykorzystują wolne rodniki do zabijania tych mikrobów i rozkładania ich. Przy niskich poziomach witaminy C, białe komórki krwi mogą pęknąć i toksyczna treść może się rozlać po organizmie. Ale nawet jeśli to się stanie, mamy w naszym organizmie mechanizmy, które ją detoksykują, mamy w naszym organizmie inne antyoksydanty oprócz witaminy C. Ponadto, życie jest pełne stresu psychologicznego, jednak mamy wbudowane mechanizmy, które sobie z nim radzą. A zatem wszystkie te rzeczy mogą zachodzić i może wystąpić zapalenie, które następnie może ulec złagodzeniu po tym jak zostanie wykonane zadanie, które ma zostać wykonane lub zniknie bodziec. Normalne poziomy stresu oksydacyjnego mają swój udział w procesie sygnalizacji międzykomórkowej i transkrypcji genów, a zatem stres oksydacyjny nie jest czymś zdecydowanie złym.

Mimo że można mówić o zdrowych, korzystnych poziomach stresu oksydacyjnego, niskie poziomy mogą się zmienić w szalejące ognisko i spowodować poważne problemy, podobnie jak dotkliwe traumy.

Po prawej stronie widzimy jak niektóre z normalnych wydarzeń po stronie lewej mogą się przerodzić w problemy. A zatem wojna jest sytuacją, w której występuje trauma oraz stres psychologiczny, emocjonalny i fizyczny. Ludzie są często pozbawieni żywności. To może stanowić źródło problemu i rozpalić ognisko stresu oksydacyjnego. Śmierć bliskiego członka rodziny i przedłużająca się żałoba także mogą spowodować reakcję w postaci zapalenia. Sepsa, która jest przedłużeniem tego czynnika, niezwykle szkodliwego jeśli nie ustanie.

Następnie, substancje chemiczne zanieczyszczające środowisko to może być dla nas zbyt wiele. Jeżeli żyjemy w miejscu, gdzie na dużą skalę występuje zraszanie roślin środkami chemicznymi lub dużo palimy bądź zażywamy narkotyki albo do naszego organizmu dostaje się dużo substancji chemicznych, to wszystko również może rozpalić ognisko stresu oksydacyjnego i spowodować problem. A więc normalny rozpad żywności wywołuje stres oksydacyjny, z którym możemy sobie poradzić, ale jeśli spożywamy żywność, której organizm nie potrafi rozpoznać, jak na przykład tłuszcze trans, wywołujemy ogromne ilości stanów zapalnych i stresu oksydacyjnego, ponieważ organizm naprawdę po prostu nie wie co z tym zrobić.

Nadprodukcja wolnych rodników może spowodować uszkodzenie nerwów, białek, DNA, mitochondriów – które są zasadniczo elektrowniami komórek, miejscami, w których tworzy się energia – a także lipidów lub inaczej tłuszczów, co może prowadzić do wielu różnych chorób, takich jak miażdżyca tętnic, rak, cukrzyca, reumatoidalne zapalenie stawów, choroba serca, chroniczne zapalenie, udar oraz szok septyczny – lista bynajmniej nie kończy się na tych kilku chorobach. Wyróżniamy dwie grupy antyoksydantów. Niektóre z nich działają jak enzymy, np. glutation, peroksydaza, dysmutaza ponadtlenkowa i katalaza – o tych antyoksydantach być może słyszeliście.

Są też antyoksydanty nieenzymatyczne, jak witamina C. Mogliście też słyszeć o kwasie liponowym. Wyróżniamy także polifenole, które otrzymujemy pijąc dobre gatunki herbat, oraz karotenoidy, które możemy otrzymywać spożywając wartościową żywność. Wszystkie te antyoksydanty pomagają złagodzić zapalenie wywołane stresem oksydacyjnym. Następnie mamy jakikolwiek rodzaj trwałego stresu, który może podtrzymywać to ognisko.
Większość ludzi zna termin „stres oksydacyjny”, ale bardzo niewielu potrafi go wyjaśnić. Większość ludzi słyszało termin „wolny rodnik”, ale bardzo niewielu potrafi wyjaśnić dlaczego ten wolny rodnik może stać się ich wrogiem. Układ odpornościowy wykorzystuje wolne rodniki dla naszej korzyści – jak już powiedziałam po to, by niszczyć bakterie, wirusy i grzyby, jednak ognisko radykalnych oksydantów, które wymyka się spod kontroli, może stać się przyczyną bardzo ciężkiej choroby, a nawet cię zabić. Jeśli nie rozumiesz czym jest wolny rodnik i w jaki sposób wywołuje stres oksydacyjny w organizmie, to naprawdę trudno będzie ci zrozumieć jak i dlaczego witamina C lub jakikolwiek inny antyoksydant kontroluje uszkodzenia i zapewnia dobre funkcjonowanie organizmu. A więc, choć następna część naszego wykładu może wyglądać tak jakbyśmy szli okrężną droga, musimy się przyjrzeć temu czym jest stres oksydacyjny. Aby opisać działanie wolnych rodników, zmuszeni jesteśmy przerobić trochę nudnej chemii, ale nic ponad to, czego uczą na podstawowym kursie chemii w liceum.

Witamina C działa w ten sposób, że zapobiega uszkodzeniom przerywając reakcje łańcuchowe i działając jako bezpośredni antyoksydant. Flawony i minerały, które mogą znajdować się w naszej diecie i powinny znajdować się w naszej diecie, mają naturalne wsparcie witaminy C w procesie ochrony, ponieważ zasadniczo łączą ze sobą metale i toksyny, dzięki czemu witamina C tak naprawdę przenika dalej.

Większość ludzi zna termin „stres oksydacyjny”, ale bardzo niewielu potrafi go wyjaśnić. Większość ludzi słyszało termin „wolny rodnik”, ale bardzo niewielu potrafi wyjaśnić dlaczego ten wolny rodnik może stać się ich wrogiem. Układ odpornościowy wykorzystuje wolne rodniki dla naszej korzyści – jak już powiedziałam po to, by niszczyć bakterie, wirusy i grzyby, jednak ognisko radykalnych oksydantów, które wymyka się spod kontroli, może stać się przyczyną bardzo ciężkiej choroby, a nawet cię zabić.

Jeśli nie rozumiesz czym jest wolny rodnik i w jaki sposób wywołuje stres oksydacyjny w organizmie, to naprawdę trudno będzie ci zrozumieć jak i dlaczego witamina C lub jakikolwiek inny antyoksydant kontroluje uszkodzenia i zapewnia dobre funkcjonowanie organizmu.

A więc, choć następna część naszego wykładu może wyglądać tak jakbyśmy szli okrężną droga, musimy się przyjrzeć temu czym jest stres oksydacyjny. Aby opisać działanie wolnych rodników, zmuszeni jesteśmy przerobić trochę nudnej chemii, ale nic ponad to, czego uczą na podstawowym kursie chemii w liceum.

A zatem przyjrzyjmy się najpierw temu co już wiecie. Woda. Dlaczego woda? Ponieważ woda w organizmie może się rozpaść, zaś produkt uboczny wody może stać się bardzo powszechnym wolnym rodnikiem o niezwykle toksycznych właściwościach. W jaki sposób woda może się rozpaść? Może się rozpaść, bowiem woda stanowi połączenie dwóch różnych atomów – wodoru i tlenu.

To jest bardzo okrojona wersja układu okresowego pierwiastków, która zasadniczo pokazuje wszystkie rozmaite rodzaje atomów, z których składa się materia. Ta wersja wskazuje tylko niektóre pierwiastki. Interesujące w układzie okresowym pierwiastków jest to, że możesz się dowiedzieć jak rzeczy się łączą i dlaczego się łączą. A więc patrząc na. Pozwólcie, że pokażę wam tę stronę. Chcę, żebyście zwrócili uwagę na kółko pośrodku. Widzicie, że wszystkie te kółka pośrodku mają dwie kropki. Każde takie dwie kropki oznaczają dwa elektrony. Nazywamy to powłoką wewnętrzną. Można zauważyć, że wodór ma tylko jedną kropkę. Powłoka wewnętrzna jest tylko wówczas usatysfakcjonowana, kiedy ma w sobie dwa elektrony. Jeśli nie ma w sobie dwóch elektronów, jeden elektron wyjdzie na zewnątrz, gdyż podobnie jak ludzie, atomy lubią tworzyć pary. Wyjdzie więc na zewnątrz i spróbuje znaleźć inny elektron. Następnie, jeśli spojrzymy na zewnętrzną powłokę tego. to są gazy szlachetne, ponieważ te pierwiastki są „szczęśliwe”, nie próbują wyjść na zewnątrz, kraść ani łączyć się z innymi atomami, gdyż jak możecie zobaczyć, ich powłoki są zapełnione – miejsca, w których „żyją” elektrony nazywamy powłokami. Ten drugi orbital… to się nazywa orbital… Ten drugi orbital przyjmuje maksymalnie osiem elektronów i jest tylko wtedy usatysfakcjonowany, kiedy ma pary. Więc ten ma maksymalną liczbę, cztery pary. Teraz spójrzcie na tlen. Tlen ma jedną parę tutaj, jedną parę tam, tu ma pojedynczy elektron i tam też ma pojedynczy elektron. Te dwa nie mogą się ze sobą połączyć, nie w taki sposób, który by zadziałał. A zatem tlen chce wyjść i albo połączyć się z innym tlenem, jak O2, albo z dwoma wodorami, jednym tutaj, drugim tutaj. W ten sposób powstaje woda. Jak sądzę, ciekawie będzie też spojrzeć na inne części układu okresowego pierwiastków.

Spójrzmy na ten pierwiastek, o tutaj – glin/aluminium. Widać, że na zewnętrznej powłoce – to jest trzecia powłoka – że ona również może przyjąć 18 atomów, jednak widać, że ma tylko trzy i są tam całkiem same. Glin jest wysoce reaktywny, chce ukraść elektrony z organizmu. Znajduje się w szczepionkach i stanowi problem. To bardzo silny induktor wywołujący stres oksydacyjny.

Możemy także spojrzeć na fluor. Popatrzcie, 7 elektronów na zewnętrznej powłoce. Chce jeszcze jednego. I znowu, to bardzo reaktywny pierwiastek w układzie okresowym. Jest bardzo toksyczny. Węgiel zawsze chce się połączyć z czterema elektronami. Widzicie, jest 1, 2, 3, 4, więc zawsze można zauważyć, że węgiel łączy się z czterema rzeczami, zaś azot jest połączony z trzema, ponieważ ma 3 pojedyncze elektrony. Ok, to był przyśpieszony kurs z układu okresowego pierwiastków.

Jednym z powodów, dla których mówimy o wodzie jest to, że jest niezbędna do życia i stanowi istotny element metabolizmu oraz tworzenia energii.

Wolne rodniki są często produktem ubocznym wody, którym brakuje elektronu. Będziemy więc mówić o wodorze i elektronach, tak jakby to były pojęcia wymienne, albowiem – jak widzicie – wodór w zasadzie składa się z jednego elektronu. Ma również proton i neutron, jednak my, dla naszych celów, będziemy o nim myśleć jako o wodorze albo elektronie, i to właśnie jest ważne, kiedy mówimy o wolnych rodnikach.

Zatem przyjrzyjmy się przez chwilę wodzie. Po tym jak zobaczyliście układ okresowy pierwiastków, będziecie w stanie zrozumieć dokładnie co tu się dzieje. To jest tlen, jego powłoki wewnętrzne mają dwa elektrony, jest „szczęśliwy”. Jego powłoka zewnętrzna ma jedną parę tutaj, jedną parę tam, jeden pojedynczy elektron tu i jeden pojedynczy elektron tam. A zatem chce się połączyć z dwoma wodorami. Wodór wobec tego unosi się i dzięki wiązaniu kowalencyjnemu – wiązaniu tych dwóch elektronów – jest teraz „szczęśliwy”, bo ma swoje dwa elektrony, z których każdy jest na orbicie. Tlen też jest teraz „szczęśliwy”, ponieważ dzięki temu procesowi wszystkie jego elektrony na powłoce zewnętrznej są połączone. Ten proces nie powoduje żadnych problemów w organizmie, w rzeczywistości jest bardzo pomocny i potrzebujemy go do życia. Następnie, ze względu na tworzenie wiązań wodorowych, ładunki cząsteczek wody ustawiają się w szeregu, a później ich fragmenty – możecie sobie wyobrazić fragmenty cząsteczek wody na trójwymiarowym schemacie – tworzą właściwą wodę. Przy czym to jest tak silne, te wiązania są tak silne, że można zobaczyć małe robaczki chodzące po wodzie. Dlatego są w stanie rzeczywiście chodzić po tych cząsteczkach, które są w taki sposób połączone.

A zatem to jest wolny rodnik. Czego brakuje? Teraz, kiedy wiecie w jaki sposób powstaje woda, możecie dostrzec czego brakuje temu wolnemu rodnikowi. Jednego atomu wodoru, prawda? Mamy tutaj tlen – 1, 2, 3, 4, 5… Temu tutaj brakuje wodoru, a ten tu ma swój wodór, zgadza się? To jest bardzo toksyczny wolny rodnik, który tworzy się w naszym organizmie, kiedy metabolizm nie przebiega właściwie. Zamiast być bezpieczną, cenną cząsteczką zwaną wodą, zmienia się w niebezpieczny wolny rodnik, który może spowodować chaos w organizmie, chyba że weźmie skądś elektron wodoru, ale skąd go może wziąć? Weźmie go skąd tylko będzie mógł, z tego co będzie najbliżej – z DNA, z mitochondriów, z membrany komórki, z białka lub z enzymu – ukradnie każdy elektron, który jest w pobliżu, chyba że coś go powstrzyma. Zatem jakiś rodzaj antyoksydantu musi zmienić ten niebezpieczny rodnik w wodę, a witamina C jest idealnym dawcą, ponieważ nie kradnie po tym jak odda swój elektron. I to jest właśnie ta różnica, to jest to, do czego zmierzamy mówiąc o tym wszystkim.

A więc po lewej stronie. To jest rodnik fluorowy neutralizowany przez antyoksydant, który oddaje swój elektron lub wodór, prawda? Po prawej stronie znajduje się nasz rodnik hydroksylowy. Wygląda nieco inaczej, ale pewnie poznajecie, że to jest tlen ze swoimi dwoma niepołączonymi elektronami, a to wodór ze swoim jednym elektronem. A zatem nadal brakuje mu wodoru, tego tutaj. Można zauważyć, że antyoksydant, który ma wolne te wszystkie elektrony, może oddać elektron tej cząsteczce i sprawić, że stanie się kompletną wodą. Teraz jest bezpieczny i może być wykorzystany w organizmie bez powodowania problemu. W ten sposób działają antyoksydanty.

Widzicie więc, że ta rzecz tutaj po lewej, która wygląda jakby miała ręce i nogi, to jest witamina C. Witamina C działa w organizmie pod dwiema różnymi postaciami.

Tu mamy wodór (1), który może być oddany jako antyoksydant i tutaj mamy wodór (2), który może być oddany i wykorzystany jako antyoksydant. Możecie też zauważyć askorbinian sodu. Jeśli tak jest i to faktycznie jest sód, wówczas będzie miał tylko jeden wodór do oddania. Następnie, po tym jak odda swoje wodory, staje się czymś co nazywamy kwasem dehydro-L-askorbinowym. Ten kwas nie musi kraść elektronów. Jest usatysfakcjonowany, a co więcej, może być teraz przetworzony. To jest jedna z pięknych rzeczy w witaminie C – to, że już dalej nie kradnie i dzieje się właśnie coś takiego.

Istnieją określone komórki w organizmie, które wolą zużytą witaminę C. Tę tutaj, prawda?

Niektóre komórki mózgu (1), czerwone krwinki (2), mitochondria (3), określone komórki kości i wątroby oraz wiele innych komórek istotnie woli wykorzystywać zużytą witaminę C. Dzieje się to w następujący sposób: to są mitochondria wewnątrz komórki (4). Tutaj powstaje energia. To jest cytoplazma, czyli miejsce, gdzie wszystkie inne rzeczy w komórce żyją, a to jest zewnętrzna błona komórki. Pamiętacie, jak mówiłam, że u chorych na cukrzycę występuje rywalizacja o cukier? To dlatego, że. To są transportery glukozy. A zatem transportery glukozy mogą sprowadzić glukozę albo też zużytą witaminę C. Jest tu więc kwas askorbinowy – świeży kwas askorbinowy pochodzący z witaminy C znajdującej się albo w żywności albo w suplemencie – a dalej
mamy reaktywne formy tlenu, takie jak rodnik hydroksylowy, który przed chwilą wam pokazałam i który potrzebuje elektronu. Witamina C oddaje elektron i staje się tym zużytym rodzajem lub kwasem dehydroaskorbinowym. Ten kwas może spotkać różny los. Może znaleźć się w komórce i zostać przetworzony w kwas askorbinowy. Tam też może działać i zająć się innymi reaktywnymi formami tlenu. Może także trafić do mitochondriów, ponieważ one również mają jeden z tych specjalnych transporterów, i zostać przetworzony w zwykły kwas askorbinowy. Tam może się zająć innym problemem. Okazuje się, że mitochondria biorą zużytą witaminę C i przechowują jej znaczne ilości, ponieważ wytwarzają dużo toksycznych reaktywnych form tlenu, na które trzeba zareagować natychmiast, bo inaczej zniszczą te mitochondria. Jedną z rzeczy, których nie jesteśmy pewni jest to, w jaki sposób witamina C jest stamtąd usuwana. Bywa, że witaminę C spotyka jeszcze inny los – może zostać utracona przy wydalaniu moczu po tym jak zmieni się w zużyty rodzaj. Powiedzmy, że zapadasz na bardzo ciężką chorobę, a te komórki tutaj po prostu nie mogą nadążyć za napływem dobrego, świeżego kwasu askorbinowego do zużytego. Wówczas zwyczajnie wysiusiasz to wszystko i witaminy C nie będzie. Ale to oznacza, że potrzebujesz dopływu nowej, świeżej witaminy C i dlatego właśnie, kiedy jesteś chory, musisz ją nadal przyjmować. Inny scenariusz jest taki, że może zostać zmieniona w kwas szczawiowy. Z tego powodu, jeśli witaminy C zgromadzi się w organizmie tak dużo, że nie będzie mogła być przetworzona, to może się skrystalizować i stać się problemem. Nie chcielibyśmy, by tak się stało.

W przypadku ciężarnych kobiet i niemowląt stężenie witaminy C w organizmie jest bardzo ważne. Jak możecie tu zobaczyć, poziom witaminy C na przykład w łożysku jest dwukrotnie większy niż we krwi matki. Poziom w pępowinie też jest dwukrotnie większy niż we krwi matki. Poziom u dziecka jest taki sam. Poziom w płynie owodniowym jest trzykrotnie większy niż we krwi matki. Dziecko właściwie pije płyn owodniowy, on wpływa i wypływa z tego, co przekształci się w płuca, i zasadniczo się w nim „marynuje”, ponieważ witamina C jest tak ważna dla podziału komórek, dla wzrostu, dla zdrowych kości i tak wielu procesów zachodzących w organizmie, że to rosnące dziecko weźmie ją od matki, nawet jeśli ona sama jej nie ma i nawet jeśli w rezultacie matka zachoruje na szkorbut. Najważniejsze jest, by wprowadzić witaminę C do macicy. Oprócz tego, w czasie porodu naturalnego i narodzin dziecka zużywane są ogromne ilości witaminy C, dużo większe niż podczas cięcia cesarskiego. To nie oznacza, że cięcie cesarskie jest dobre, chodzi po prostu o wskazanie, że jest różnica i że istnieje zapotrzebowanie na witaminę C w związku ze stresem związanym z przyjściem na świat i wydawaniem na świat dziecka. Kiedy dziecko wychodzi przez kanał rodny, jego główka jest zgnieciona i to jest dla niego bardzo stresujące. W stresie oksydacyjnym występuje wysoki poziom K, a więc podczas tego procesu, jeśli porówna się dziecko urodzone siłami natury z dzieckiem, które przyszło na świat w wyniku cięcia cesarskiego, a także matkę rodzącą naturalnie i operacyjnie, to można się przekonać, że poziom witaminy C we krwi matki, w płynie owodniowym oraz w plazmie dziecka jest około 20% wyższy w przypadku porodu naturalnego niż cięcia cesarskiego. A więc tyle właśnie antyoksydantów potrzeba w czasie porodu.

Widzimy tutaj poziomy stresu noworodka podczas porodu siłami natury. Możecie zobaczyć, że najwyższy znany mi poziom występuje u przychodzącego na świat noworodka – prawie 50 nanomoli na litr. Dobrym porównaniem jest tutaj choroba o nazwie guz chromochłonny. Miałam z tym do czynienia jako nefrolog, gdyż guz ten umiejscowiony jest na nadnerczu i może podnieść ciśnienie krwi oraz przyspieszyć szybkość tętna, a także stać się przyczyną udaru i zawału serca. Może być bardzo groźny dla życia i należy się nim zająć bardzo ostrożnie, natychmiast po zdiagnozowaniu. Tak więc noworodek podczas porodu ma nawet wyższy poziom katecholamin niż osoba cierpiąca na tę chorobę. Mężczyzna podczas wykonywania ćwiczeń, o tu na dole. Tu mamy kobietę podczas porodu. W swoim doskonałym artykule Lagerkrantz i Slotkin również zawarli informację, że poziom katecholamin u przychodzącego na świat dziecka jest nawet wyższy niż u dorosłego podczas zawału serca.

Ale dlaczego tak jest? To nie przypadek. Katecholaminy pełnią zasadnicze funkcje w organizmie noworodka, są konieczne. Dzięki nim dziecko w okresach czuwania może nawiązać więź z matką i kilka pierwszych razy napić się siary i przezroczystego płynu. Oczyszczają płuca i rozprężają oskrzela. Zastanówmy się nad tym. Kiedy jesteście zestresowani i macie wysoki poziom katecholamin, co dzieje się z waszymi ustami i błoną śluzową? Stają się bardzo suche. Jednak w przypadku noworodka to dobrze, tego właśnie chcemy. Dzięki temu płyn wydostaje się z płuc. Ponadto katecholaminy zwiększają poziom glukozy, ponieważ po całym tym stresie związanym z narodzinami, jeśli dziecko nie wypiło pierwszych kilku łyków siary, poziom glukozy w jego organizmie może spaść. Jednak katecholaminy pełnią jeszcze jedną funkcję, a mianowicie podnoszą poziom glukozy. Inną rzeczą jest to, że poziom nasycenia tlenem u noworodków ogólnie wynosi około 60%, podczas gdy wy wszyscy macie od 95 do 100% nasycenia tlenem. A zatem katecholaminy również pomagają komórkom radzić sobie z niskim poziomem tlenu do momentu aż się podwyższy. To jeden z kilku przypadków, kiedy wysoki poziom katecholamin jest nie tylko niezbędny, ale także dobrze tolerowany.

Cały szkopuł jednak w tym, że później poziom ten musi zostać obniżony. W mleku matki znajduje się antidotum w postaci beta-endorfin i innych składników o działaniu przeciwzapalnym, zaś krew z pępowiny i łożyska zawiera komórki macierzyste, które również działają przeciwzapalnie – to kolejny powód, dla którego nie należy zaciskać pępowiny po narodzinach dziecka. Niewielka ilość krwi wpływającej do dziecka i pozostawianie 40% jego krwi poprzez natychmiastowe zaciśnięcie pępowiny uniemożliwiają również złagodzenie stresu oksydacyjnego, zaś utrata krwi może być przyczyną stanów zapalnych. Stan zapalny występuje u każdego kto traci krew. A zatem jeżeli matka nie ma wystarczająco dużo witaminy C albo jeśli nastąpiło natychmiastowe zaciśnięcie pępowiny bądź podano leki lub jeśli system opieki zdrowotnej zaingerował w jakikolwiek inny z wielu sposobów, doprowadzając do wyczerpania zasobów antyoksydantów, dziecko potrafi wytworzyć swój własny antyoksydant.

Zgadnijcie jak. Czy ktoś chciałby zgadnąć co dzieje się z dzieckiem? Żółtaczka, zgadza się. Przypuszczalnie, zgodnie z tym co podaje literatura medyczna, żółtaczka jest obecnie normalnym stanem dla 60 do 70% procent noworodków. Jednak z jakiegoś powodu lekarze i wielu zwykłych ludzi sądzi, że to problem. A jednak literatura medyczna wykazuje, że bilirubina pełni funkcję ochronną, pochłaniając wolne rodniki, które powstały w czasie porodu i przejścia przez dziecko do oddychania tlenem. Antyoksydanty po porodzie pomagają złagodzić ogólny stan zapalny i utrzymać we właściwym miejscu tolerancję układu odpornościowego. To bardzo istotne w pierwszych dwóch latach życia.

Noworodek może uzyskać potrzebne mu antyoksydanty na wiele różnych sposobów. W tym badaniu porównano poziom witaminy C i witaminy E u dzieci, które nie miały wysokiego poziomu bilirubiny i u tych, u których poziom bilirubiny był wysoki. Badacze odkryli, że poziom witaminy C i witaminy E był znacznie wyższy u dzieci, które nie miały bilirubiny niż u dzieci, które miały wysoki poziom bilirubiny. Prawdopodobnie mamy tu do czynienia z takim zjawiskiem, że bilirubina może działać jako plan B, pochłaniając wolne rodniki wtedy, gdy w pożywieniu nie znajduje się wystarczająco dużo antyoksydantów. Stres oksydacyjny nie ustępuje i może się zwiększyć w wyniku interwencji medycznych, takich jak przecięcie pępowiny lub podawanie noworodkowi antybiotyków bądź preparatu do początkowego żywienia niemowląt. Taki efekt mogą przynieść zwłaszcza preparat do początkowego żywienia niemowląt i antybiotyki, ponieważ zmieniają florę bakteryjną jelit, a to ona między innymi chroni dziecko przed zapaleniem. Na podstawie tego badania nie wywnioskowano, że witamina C zapobiega żółtaczce. Stwierdzono jedynie, że istnieje związek między niskim poziomem witaminy C i E a wysokim poziomem bilirubiny.

Ale w kolejnym badaniu lekarze postawili już sobie to pytanie: co się dzieje, kiedy podajemy witaminę C ciężarnym kobietom?

To badanie przeprowadzone przez włoskich naukowców w 1957 roku, które ktoś dla mnie przetłumaczył. Lekarz wybrał 89 kobiet w pierwszym trymestrze ciąży i podawał doustnie 1 gram witaminy C co drugi dzień przez 6 miesięcy. Nie odkrył, że 60 do 70% dzieci ma żółtaczkę, jednak ustalił, że żółtaczka nie wystąpiła u 61% „jego” dzieci, łagodna żółtaczka wystąpiła u 24% dzieci, umiarkowana u 3%, natomiast co do 1% nie było pewności. Okazało się, że dzieci, które mają wystarczająco dużo witaminy C nie muszą mieć wysokich poziomów bilirubiny. Porównajmy te wyniki z danymi podawanymi dzisiaj przez system opieki zdrowotnej, czyli 60-70% noworodków z żółtaczką. Ponieważ bilirubina, tak jak witamina C i E, jest dawcą elektronu, łatwo zrozumieć w jaki sposób w razie potrzeby mogła zastąpić witaminę C i E.

A zatem kiedy lekarze uznają bilirubinę za jednoznacznie niebezpieczną i decydują, że muszą się pozbyć tego antyoksydantu, mogą spowodować więcej problemów, których matka być może nie dostrzega.

Naświetlanie dzieci światłem niebieskim obniża poziom witaminy C i glutationu oraz wywołuje dodatkowy stres oksydacyjny. Oprócz obniżania poziomu bilirubiny, która jak teraz już wiemy jest antyoksydantem, światło niebieskie obniża również poziom albuminy. Jednak dzieje się coś takiego, że bilirubina wiąże się z albuminą, kiedy jej poziom, poziom bilirubiny, jest wysoki i to uniemożliwia jej przedostanie się do mózgu, co stanowi prawdziwy powód, dla którego istnieje rzeczywista obawa co do bilirubiny. Witamina C jest niezbędna dzieciom i nam wszystkim nie tylko dlatego, że to silny antyoksydant i detoksykant, ale również dlatego, że stanowi podstawę zasadniczych, codziennych procesów.

Witamina C

Teraz będziemy mówić o strukturze i integralności tkanek, co naprawdę w dużym stopniu zależy od witaminy C. Nie możemy budować mocnych kości, jeśli nie mamy wystarczająco dużo witaminy C. Oczy są wypełnione kolagenem, podobnie jak wnętrze oczu. Oczy są bardzo zależne od witaminy C i w oczach występuje bardzo wysoki poziom witaminy C. Skóra może się rozpadać i stać się podatna na choroby wskutek niskiego poziomu witaminy C. Mięśnie, ścięgna i wiązadła także zależą od witaminy C, bo też są wypełnione kolagenem. To są naczynia krwionośne i możecie tu zauważyć różne okrągłe warstwy naczyń krwionośnych. Każda z tych warstw składa się z komórek, a te komórki są w pewnym sensie posklejane ze sobą czymś, co system opieki zdrowotnej nazywa substancją podstawową, a substancja ta jest zbudowana z kolagenu. A zatem jeżeli ktoś nie ma wystarczająco dużo witaminy C, wówczas, jak widzicie, warstwy te mogą się rozszczepiać. Może wystąpić stan zapalny i to co nazywamy miażdżycą tętnic, ale co w rzeczywistości jest próbą organizmu poradzenia [załatanie] sobie z tym problemem.

Witamina C

Powstawanie sieci kolagenowej przypomina wyplatanie makat. Rozpoczyna się od bardzo cienkich włókien, przypominających włókna drzewa, które zwija się ze sobą, aby powstała trójwarstwowa sklejka, czyli coś, co dobrze znacie, bo możecie to kupić w sklepie. W organizmie dochodzi do tego w ten sposób, że białka, które powstają w wyspecjalizowanych komórkach są ze sobą splatane, aby stworzyć pasmo takie jak to. Dla każdego OH i każdego skrętu, który tu widzicie, wykorzystywana jest jedna cząsteczka witaminy C. Możecie zatem wyobrazić sobie, że do tworzenia kolagenu i budowania kości potrzebne są ogromne ilości witaminy C.

Witamina C

Każde z tych mniejszych włókien, które pokazałam wam na poprzednim slajdzie, musi zostać włączone do tych większych włókien, które następnie tworzą sieć przypominającą rusztowanie, gdzie odkładają się minerały. Ten proces również wymaga witaminy C, ponieważ enzym uczestniczący w obu tych procesach zależy od witaminy C. A zatem komórki, które produkują kolagen potrzebują witaminy C tak jak wszystkie komórki, ale również po to, by umożliwić aktywność tym enzymom.

Witamina C

Następnie witamina K i D są wykorzystywane do sprowadzenia apatytów mineralnych. A więc kości to nie tylko wapń – potrzebują też fosforu, miedzi, cynku, magnezu, boru, krzemu oraz minerałów śladowych, ponieważ wszystkie te minerały wzmacniają sieć kolagenową. Kolagen utrzymuje elastyczność kości, minerały zaś są potrzebne, żeby kości były proste i mocne. Wszystko to ma duże znaczenie w przypadku dzieci. Mleko matki zawiera hormon wspomagający budowę kości o nazwie osteoprotageryna, przynoszący efekt w postaci dużo mocniejszych kości, które pozostają takie przez całe życie aż do wieku emerytalnego. Wapń w mleku matki jest również znacznie bardziej biodostępny niż w preparacie do początkowego żywienia niemowląt. A więc nie tylko witamina C, jest wiele innych składników przyczyniających się do zdrowia kości. Ale jeśli kości są zdrowe, reszta organizmu zazwyczaj bierze z nich przykład. Kiedy kości są chore, reszta organizmu ogólnie rzecz biorąc kradnie kościom wszystko co może po to, by przeżyć.

Witamina C

Są też inne przypadki, kiedy potrzebny jest wysoki poziom witaminy C. Oprócz codziennych procesów, do których może wystarczyć zdrowa żywność zawierająca witaminę C, zdarzają się pewne niemożliwe do przewidzenia sytuacje, w których konieczne są dużo większe dawki niż te, które można po prostu otrzymać z diety. W każdym przypadku sepsy i przytłaczającej infekcji, witamina C może działać bakteriobójczo, a przy tym daje białym krwinkom paliwo, którego potrzebują do wykonywania przypisanego im zadania. Niezbędne jest przyjmowanie witaminy C przez osoby chore na sepsę przebywające na oddziałach intensywnej terapii. W literaturze medycznej znajdziemy mnóstwo artykułów, które udowadniają nie tylko, że w przypadku traumy, operacji i oparzeń poziom witaminy C spada, a poziom histaminy się podnosi oraz następuje wyciekanie płynów, ale również, że podawanie witaminy C może te procesy odwrócić. Endotoksyna jest toksyną produkowaną przez bakterie zwykle w jelitach, ale także w innych miejscach. Kiedy to się stanie, do akcji wkracza wątroba. Aby poradzić sobie z tą sytuacją, wątroba potrzebuje witaminy C, przy czym witamina C bezpośrednio radzi sobie z endotoksyną.

Mówiłam o integralności naczyń krwionośnych i antyhistaminowym działaniu witaminy C, które jest powszechnie uznane w literaturze medycznej. Jeśli pytacie o moje zdanie, to według mnie nie można nie podawać witaminy C pacjentowi choremu na krztusiec. Witamina C w sposób zasadniczy zmienia stan rzeczy. Nie jest cudownym lekiem, nie powoduje, że krztusiec znika, nie zapobiega krztuścowi, ale zmienia go w chorobę, z którą można sobie poradzić w domu bez antybiotyków, bez lekarza i bez wpadania w panikę.

Mieszkańcy Nowej Zelandii od trzydziestu lat leczą krztusiec witaminą C, ja zaczęłam leczyć krztusiec witaminą C u nowonarodzonych dzieci i każdego pacjenta nawet w starszym wieku i mam samych zadowolonych pacjentów oraz szczęśliwych rodziców, których dzieci dzięki temu mają teraz zapewnione od 30 do 35 lat odporności, solidnej odporności. Reakcje poszczepienne to jeszcze jedno wskazanie do przyjmowania witaminy C, gdyż szczepionki zawierają toksyny, które muszą być zneutralizowane przez witaminę C. Toksyny wzniecają ognisko stresu oksydacyjnego, a w jego złagodzeniu może pomóc witamina C. Antyhistamina jest potrzebna również w okresie po reakcji witaminy C.

Witamina C

Zatem gdzie jest dowód na to, że witamina C działa w przypadku tak poważnej choroby jak sepsa? Możecie myśleć, że dowód nie istnieje, biorąc pod uwagę to co się dzieje dziś w szpitalach. Okazuje się, że niedawno przeprowadzono badanie, w którym uczestniczyły ciężko chore osoby z sepsą i rozmaitymi innymi chorobami. Byli wśród nich nawet pacjenci z niewydolnością nerek nabytą przed przyjęciem do szpitala oraz w trakcie hospitalizacji, pacjenci po operacjach, pacjenci z przeszczepionymi organami, pacjenci z niewydolnością wątroby, diabetycy, pacjenci z dną moczanową, chorzy na grypę. Wiem, że ten slajd nie jest najwspanialszy, ale da wam pojęcie. To jest lista wszystkich chorób, na które cierpieli ci pacjenci. Byli naprawdę ciężko chorzy, a przekrój ich chorób był naprawdę szeroki.

Witamina C

W tym badaniu zastosowano umiarkowanie duże dawki witaminy C. Ja zastosowałabym większe, ale te też były w porządku. Na niebiesko mamy zaznaczone placebo. Na zielono jest zaznaczona niska dawka kwasu askorbinowego, która wynosiła 50 miligramów na kilogram w okresie 24 godzin. Na czerwono zaznaczona jest dawka w wysokości 200 miligramów na kilogram w ciągu 24 godzin. Zatem około 14.000 miligramów zostało podanych dożylnie w dużej dawce. Po lewej stronie możecie zobaczyć białko C-reaktywne, czyli wskaźnik poziomu stanu zapalnego. W przypadku placebo można zauważyć, że poziomy białka C-reaktywnego pozostały wysokie, ale dla wysokich i niskich poziomów askorbinianu sodu były widocznie i znacząco, statystycznie wyraźnie niższe. Na końcu możecie zobaczyć, że wysokie poziomy askorbinianu sodu zdecydowanie zmieniły stan rzeczy. Dalej, po prawej stronie jest coś, co nazywa się skalą postępującej niewydolności narządowej lub skalą SOFA. Na podstawie tej skali, która wykorzystuje rozmaite parametry choroby, można przewidzieć wskaźnik śmiertelności. Wzrost w tej skali w ciągu pierwszych 48 godzin pobytu na oddziale intensywnej terapii oznacza przewidywany wskaźnik śmiertelności na poziomie co najmniej 50%. Jak widzicie, witamina C w przypadku tych pacjentów miała wysoce korzystne działanie. Wyższa dawka była bardziej skuteczna w obniżeniu wartości skali SOFA, czyli wskaźnika śmiertelności. Ale spójrzcie tutaj, spójrzcie na pacjentów, którzy otrzymali placebo. Skala SOFA nawet nie drgnęła. Popatrzcie jak bardzo efekty podania witaminy C różniły się od efektów podania placebo. Mówimy tutaj o oddziałach intensywnej terapii, a więc o życiu i śmierci. Dla pacjentów, którzy nie otrzymują witaminy C, ryzyko śmiertelności w ciągu pierwszych 48 godzin wynosi 50%. Nie zmienia się nawet jeśli nie dostaną witaminy C, ale popatrzcie tutaj, zobaczcie jaka jest różnica jeśli ją jednak otrzymają. Z tego wynika, że jeśli ci pacjenci otrzymaliby dożylnie witaminę C natychmiast po przyjęciu na oddział intensywnej terapii, to ryzyko zgonu byłoby znacząco niższe. Wyniki tego badania wskazują, że im dłuższa zwłoka w podaniu witaminy C, tym większa śmiertelność. Czy istnieje jakakolwiek dobra wymówka, która mogłaby służyć dziś lekarzom na usprawiedliwienie braku zainteresowania działaniem witaminy C w leczeniu sepsy czy jakiejkolwiek choroby? Uwierzcie mi, ja znajduję w literaturze medycznej same dowody wskazujące na to, że witamina C faktycznie działa. Dla mnie to niezrozumiałe, że terapia witaminą C nie jest pierwszoplanową metodą leczenia wszelkiego rodzaju ostrych urazów, wszelkiego rodzaju infekcji szpitalnych. To nie jest kwestia tego, że mamy za mało informacji. Jest tyle informacji wskazujących na korzystne działanie witaminy C, że ledwie mam czas, żeby je wszystkie przejrzeć.

Witamina C

Jeśli zastanawiacie się nad tym co jest normalne i co możecie wykorzystać w leczeniu, to przedstawię wam teraz podstawowe informacje dotyczące naturalnej witaminy C i jej przeciwieństwa, czyli syntetycznej witaminy C. Mówię o suplementach witaminy C, które powinni przyjmować chorzy, ale zawsze powinniśmy jeść dużo owoców i warzyw, które zawierają naturalną witaminę C, a także flawony, które jej towarzyszą. Nie ma dla tego naprawdę żadnego substytutu. A więc kiedy spożywasz naturalną żywność taką jak ta, otrzymujesz witaminę C oraz wszystkie kofaktory i flawony, które chronią witaminę C w twoim organizmie i robią inne, korzystne dla organizmu rzeczy. To nie oznacza, że witamina C… że kwas askorbinowy nie leczy szkorbutu. Jak by na to nie spojrzeć, kwas askorbinowy i askorbinian sodu stanowią aktywną porcję witaminy C. Dlatego właśnie witamina C działa w przypadkach szkorbutu czy sepsy.

Zatem jeśli spojrzycie na to. Wpisałam po prostu w Google hasło „żywność z wysoką zawartością witaminy C” i otrzymałam wiele różnych stron, na których występowała zgodność co do danych, które teraz przedstawię. Tylko jedna czerwona papryka zawiera 300 miligramów witaminy C. Trzy owoce Feijoa sellowiana…to jest gwoli ścisłości gujawa, ale ponieważ Feijoa sellowiana nazywana jest „ananasową gujawą” i mamy ich tu tak wiele, to je sprawdziłam, a zatem 3 owoce Feijoa sellowiana dostarczają 100 miligramów witaminy C. 80 miligramów otrzymujesz w szklance pokrojonego jarmużu. 140 miligramów znajdziesz w dwóch owocach kiwi, 82 miligramy w szklance pokrojonych brokułów, 133 miligramy w 100 gramach natki pietruszki, 11 miligramów w jednej truskawce, 70 miligramów w owocu cytrusowym, a w dwóch pomidorach około 60 miligramów.

Witamina C

Jeśli zastanawiamy się nad zastosowaniem syntetycznej witaminy C w leczeniu nieprzewidzianych, ostrych stanów chorobowych, istnieją rozmaite opcje. Kiedy przyjmujesz witaminę C dożylnie, otrzymujesz największe ilości do krwi – bez dwóch zdań, nie ma co do tego wątpliwości. Jednak większość tej witaminy C wydostaje się z twojego organizmu w ciągu sześciu godzin. Zatem jeśli chcesz mieć w ten sposób stały dopływ witaminy C, musisz być albo na stałe podłączony do kroplówki albo przyjmować dawki co 6 godzin. To nie jest praktyczne. Tak więc jeśli otrzymujesz witaminę C dożylnie i chcesz utrzymać jej stały poziom, niezbędne jest jednoczesne przyjmowanie witaminy C doustnie i dawkowanie jej przez cały dzień. Askorbianin sodu w proszku, o tutaj, jest niedrogi i bardzo skuteczny w codziennej suplementacji. Ja stosuję go właśnie w tym celu, ale też wtedy, kiedy czuję, że zbliża się jakakolwiek choroba i zwykle jestem w stanie powstrzymać jej rozwój w ciągu kilku godzin. W łyżeczce askorbinianu sodu jest około pięciu gramów witaminy C. Ja lubię tę markę, można zamówić produkt tej marki tutaj w Nowej Zelandii na stronie iHerb.com. Nie zawiera żadnych organizmów zmodyfikowanych genetycznie [GMO]. Liposomalna witamina C jest bardzo skuteczna i nie potrzeba żadnych specjalnych transporterów, aby dostała się do organizmu. Zatem jeśli masz naprawdę duży niedobór witaminy C i jesteś poważnie chory, istotne dla ciebie będzie, że ten rodzaj witaminy C dostaje się do organizmu naprawdę łatwo bez wykorzystywania energii i tych transporterów, które wam pokazywałam. Liposomalną witaminę C polecam dzieciom oraz w przypadku, kiedy tolerancja jelitowa stanowi duży problem. Jeżeli jednak mamy do czynienia z jakimikolwiek toksynami w jelitach, endotoksynami lub egzotoksynami, tak jak w przypadku krztuśca, zdecydowanie uważam, że należy przyjmować askorbinian sodu w proszku jednocześnie z liposomalną witaminą C w celu wzmocnienia nietolerancji jelitowej i doprowadzenia do co najmniej dwóch luźnych wypróżnień dziennie. Należy to robić, jeżeli nie ma przeciwwskazań, takich jak niedrożność jelit czy jakikolwiek inny problem, który możemy ocenić posługując się zdrowym rozsądkiem. Wystarczy połączyć te dwa źródła witaminy C, by uzyskać naprawdę dobry efekt. Znamy jeszcze jeden rodzaj witaminy C o nazwie palmitynian askorbylu, który jest rozpuszczalny w wodzie na jednym końcu cząsteczki i rozpuszczalny w tłuszczach na drugim końcu cząsteczki, więc teoretycznie powinien znacznie skuteczniej przenikać do organizmu. Ze względu na dość wysoką cenę, nie jest idealny dla osób przyjmujących duże dawki ani stale suplementujących witaminę C, ale jeśli chcesz, aby witamina C dotarła do różnych zakątków twojego organizmu, możesz uzupełnić dietę multiwitaminą C.

Witamina C

Być może słyszeliście to samo, co ja słyszałam przez całe moje życie zawodowe jako lekarz – że przyjmowanie większych dawek witamin daje tylko drogi mocz. Może i tak jest, ale daje również drogą krew i ten slajd to pokazuje. Powiedzmy, że przyjmujesz dawkę w wysokości 100 miligramów, z czego 80% jest biodostępne. To oznacza, że twój organizm wchłonie 80 miligramów. Jeżeli przejdziemy do 1250 miligramów – to, co mówi system opieki zdrowotnej to prawda, tylko 46% jest biodostępne – ale organizm wchłania 575 miligramów. A więc nawet pomimo tego, że organizm nie wchłania zbyt dużo, to przecież, relatywnie rzecz biorąc, więcej witaminy C i tak dostaje się do organizmu. Skoro tak, wszystko co organizm wchłonął może zostać przetworzone w tych komórkach, które wam pokazałam i zmienić się w większą dawkę. Okazuje się ponadto, że jelita osób, które stale przyjmują witaminę C, zazwyczaj przyzwyczajają się do niej, dzięki czemu można osiągnąć lepszą biodostępność.

Witamina C

Ten wykres pokazuje, że osoby z niedoborem witaminy C, a nawet osoby bez niedoboru, mogą uzyskać bardzo wysoki poziom witaminy C we krwi przyjmując ją doustnie. Narodowy Instytut Zdrowia twierdzi, że poziom od 70 do 80 to poziom umożliwiający nasycenie krwi. Jednak dr Hickey wykazał, że to nieprawda. Badaniu poddał dwie osoby, które stale przyjmowały witaminę C i poprosił je, aby powstrzymały się od jej przyjmowania przez 12 godzin. Dane dotyczące tych osób nie są tu przedstawione, ale ich poziomy, nawet po okresie postu i odstawienia witaminy C na 12 godzin, wahały się między 100 a 150. Zatem w przypadku osób, które stale przyjmują witaminę C, jej poziom we krwi zazwyczaj nie spada tak szybko, ponieważ w ich organizmie przechowywane są zapasy witaminy C, które mogą zostać uwolnione do krwi i wykorzystane. Narodowy Instytut Zdrowia utrzymuje też, że nie można osiągnąć poziomu powyżej 220 przyjmując witaminę C doustnie, jednak dr Hickey wykazał, że i to jest nieprawdą, kiedy podał tym dwóm badanym osobom doustnie 36 gramów liposomalnej witaminy C i w ten sposób podniósł ich poziom do prawie 400. Przekaz tego slajdu nie jest taki, żeby pójść do domu i przyjąć doustnie 36 gramów liposomalnej witaminy C – nawiasem mówiąc, te osoby nabawiły się biegunki – ale jeśli przyjmuje się witaminę C przez cały dzień, załóżmy, że jeśli jesteś naprawdę chory, przyjmujesz dwie saszetki co 2-3 godziny i dzięki temu utrzymujesz dobry poziom witaminy C we krwi, prawdopodobnie od 200 do 250. I znowu, tutaj możecie zobaczyć, że nawet po tej pierwszej dawce w wysokości 1250 miligramów, poziom witaminy C we krwi spadł po około czterech godzinach. A zatem jeżeli jesteś chory i chcesz się leczyć, a także zapewnić białym krwinkom paliwo, którego potrzebują, to nadal musisz przyjmować dawki przez cały dzień. Zamiast więc przyjmować olbrzymią dawkę, przyjmuj po prostu mniejsze dawki przez cały dzień, aby uzyskać bardziej stały i wyższy poziomy witaminy C we krwi.

W porządku, omawiając wcześniejszy slajd, mówiliśmy o poziomie 400 mikromoli na litr i o doustnym przyjmowaniu witaminy C.

Witamina C

Tutaj mówimy o podawaniu dożylnym i możecie zauważyć, że jest wielka różnica. Zatem 400 jest tu na dole, ale jeżeli przyjmiesz dawkę 100 gramów witaminy C dożylnie, możesz uzyskać poziom 15.380. 50 gramów podanych dożylnie da ci maksymalnie około 13.800. 10 gramów jest tu na dole – około 6.000. Ale możecie zauważyć, że w ciągu sześciu godzin większość witaminy C znajduje się poza organizmem. Zatem rzeczywiście otrzymujesz dużą porcję, która może być bardzo pomocna w przypadku poważnych chorób takich jak rak, ponieważ wyższe stężenie witaminy C w komórce jest bardziej zabójcze dla guza nowotworowego.

Witamina C

Nie umiem wam powiedzieć jakie dawki przyjmować per se, gdyż każda choroba w każdym organizmie jest inna, nasze potrzeby są różne i różne choroby wymagają różnych ilości witaminy C, ale mogę wam przedstawić moją ogólną opinię. Jeśli jesteś zdrowy, nie doświadczasz stresu, jesteś w minimalnym stopniu narażony na toksyny oraz spożywasz wiele organicznych, świeżych produktów, żaden suplement nie jest ci potrzebny. 

Czy ktoś tutaj zalicza się do tej kategorii? Ja tak, przez dwa tygodnie latem tego roku. To było w pewnym sensie przyjemne. Bez najmniejszego problemu możesz spożywać dziennie produkty żywnościowe zawierające od 200 do 1000 miligramów witaminy C. Możesz nawet spożywać dziennie produkty zawierające 2000 miligramów. Tak więc uzyskiwanie z pożywienia takiej ilości, jakiej potrzebujemy dla zapewnienia sobie zdrowia nie jest niemożliwe. Wciąż uważam, że to najlepszy sposób pozyskiwania witaminy C i należy z niego korzystać kiedy tylko się da. Jeżeli cierpisz na chroniczne choroby, ogólnie rzecz biorąc potrzebne będą większe dawki. Wysokość dawki zależy od tego jaka to choroba, jak długo trwa, jaka jest twoja tolerancja, a więc, znowu, nie mogę powiedzieć nic więcej ponad to, że większość osób z chronicznymi chorobami odnosi korzyść z przyjmowania witaminy C, jak również z właściwej, odżywczej diety. Inne wskazania do codziennego przyjmowania to: nadmierny stres oksydacyjny; zbyt duża ekspozycja na słońce lub promieniowanie – promieniowanie przenika do organizmu i wybija elektrony z ich miejsc wywołując reakcję łańcuchową w organizmie; duże zanieczyszczenie powietrza lub jakikolwiek inny rodzaj zanieczyszczenia; ekspozycja na wszelkiego rodzaju substancje chemiczne; alkohol; palenie tytoniu bądź zażywanie jakichkolwiek narkotyków, a nawet leków. Jeżeli któryś z tych czynników dotyczy ciebie, witamina C prawdopodobnie będzie dla ciebie korzystna. Osoby starsze mają zazwyczaj wyższy poziom stanu zapalnego oraz stresu oksydacyjnego i generalnie niższy poziom witaminy C we krwi, więc zalecam co najmniej 2 gramy dziennie. Osoby starsze. Nie proście mnie, bym zdefiniowała „osoby starsze”. Sądzę, że sama zbliżam się do tego wieku. Osoby często podróżujące, w czasie podróży, potrzebują zwykle większych dawek niż normalnie. 

Wiadomo, że jakość powietrza w samolotach jest okropna, nie spożywasz żywności, do której jesteś przyzwyczajony, nie masz pewności czy woda, którą pijesz jest czysta. Ja z całą pewnością potrzebuję większych dawek niż zwykle, kiedy podróżuję. Czasami potrafię przyjąć 30 gram askorbinianu sodu dziennie, gdy jestem w podróży, i nie wywołuje to absolutnie żadnych nieprzyjemnych skutków ubocznych i nie powoduje to kłopotów jelitowych.

Witamina C

Jeśli wybierzecie się do pierwszego lepszego sklepu ze zdrową żywnością albo do apteki, zobaczycie na półce najpowszechniej dostępny rodzaj witaminy C o nazwie Ester C – to askorbinian wapnia. Przedstawię teraz swoją opinię, ale też opinię innych ekspertów w tej dziedzinie, jak dr Thomas Levy, autor książki p.t. „Primal Panacea”, którą według mnie powinien przeczytać każdy, kto chciałby dowiedzieć się więcej o witaminie C.

Lektura tej książki to świetna rozrywka, łatwo się ją czyta i zawiera całe mnóstwo odniesień. Ale dr Levy jest autorem również innej książki p.t. „Death by Calcium”, w której opisuje problem związany z nadmierną ilością wapnia w organizmie. Askorbinian wapnia. Jeżeli przyjmiesz 4 gramy askorbinianu wapnia, uzyskasz około 400 miligramów witaminy C, a zatem jeśli potrzebujesz dużych dawek przez dłuższy czas, w twoim organizmie nagromadzi się wapń. Jeśli nie masz w domu nic oprócz askorbinianu wapnia, a właśnie zachorowałeś, to śmiało go zażyj. Przynajmniej przyjmiesz askorbinian, ale w ciągu 24 godzin wyślij kogoś po askorbinian sodu, który będzie dla ciebie lepszy. Problem z wapniem polega na tym, że jego nadmierna ilość może się przedostać do tkanek miękkich, serca i naczyń krwionośnych, co stanowi potencjalny problem. Być może wiecie, być może nie, że jeden z najpowszechniejszych i najbardziej skutecznych leków na obniżenie ciśnienia krwi nosi nazwę blokera kanału wapniowego. Powodem, dla którego jest tak skuteczny jest fakt, że większość ludzi ma nadmiar wapnia w organizmie. Inny problem z askorbinianem wapnia jest taki, że nie ma działania fizjologicznego. Aby witamina C wchłonęła się do jelit, transporter bierze 2 sody i 1 askorbinian. Nie bierze dwóch wapniów i jednego askorbinianu. A zatem, przyjmując askorbinian sodu, wprowadzasz do swojego organizmu to, co wnosił do niego transporter. Ludzie mówią: „Chcę askorbinian wapnia, bo to buforowana forma witaminy C”. No cóż, askorbinian sodu to również witamina C w postaci buforowanej. Jeśli spróbujesz trochę kwasu askorbinowego i porównasz go z askorbinianem sodu, szybko się przekonasz, że askorbinian sodu jest buforowaną formą witaminy C. Askorbinian wapnia produkuje się w stosunkowo wysokiej temperaturze, a w procesie produkcji wytwarza się pewna ilość zużytej witaminy C zwana kwasem dehydroaskorbinowym. Kwas ten może się zmienić w kwas szczawiowy, który następnie będzie musiał być przetworzony przez te komórki, które zwykle się tym zajmują.

Witamina C

Ten slajd przedstawia wyniki bardzo interesującego badania, w którym porównano ilość przyjmowanego białka z mleka w gramach ze wskaźnikiem śmiertelności mężczyzn w różnych krajach i tylko szybko zwróćmy uwagę, że wskaźnik śmiertelności jest najwyższy w krajach, gdzie mężczyźni przyjmują dużo białka lub wapnia z mleka.

Witamina C

Często słyszę pytanie, co w przypadku osób chorych na niedobór dehydrogenazy glukozo-6-fosforanowej, inaczej niedobór G6PD. To jest problem, ponieważ u osób chorych na tę rzadką chorobę, w wyniku przyjmowania bardzo dużych dawek witaminy C, może wystąpić hemoliza. Zdarza się jednak, że osoby z tą chorobą tolerują duże dawki witaminy C, jeżeli mają niedobór lub jeśli są chore – w tym drugim przypadku mogą tolerować do sześciu gramów witaminy C przyjmowanej doustnie. Nie ma zgłoszonych przypadków hemolizy u osób przyjmujących doustnie dawkę witaminy C mniejszą niż 6 gramów dziennie ani u zdrowych, dorosłych pacjentów bez względu na wielkość dawki. Inną rzeczą jest to, że kilkanaście powszechnie przepisywanych leków i niektóre produkty żywnościowe również mogą powodować hemolizę u ludzi z niedoborem G6PD. Napisałam obszerny artykuł, w którym postawiłam pytanie dlaczego nikt nie bada zastosowania witaminy C w leczeniu krztuśca. Pisałam też o niedoborze dehydrogenazy glukozo-6-fosforanowej i przedstawiłam tabelę zawierającą wszystkie produkty żywnościowe oraz leki powszechnie przepisywane w szpitalach, które również mogą spowodować hemolizę. Artykuł można znaleźć na tej stronie internetowej, a tu macie jego tytuł.

Witamina C

Ostatni slajd odnosi się do kamieni nerkowych. Jako specjalistka chorób nerek, często odpowiadam na pytania dotyczące tego problemu. Przeanalizowałam literaturę na ten temat. Kamienie nerkowe są okropne, to ostatnia rzecz, której byśmy sobie życzyli, więc bardzo poważnie traktuję ryzyko rozwinięcia się kamieni nerkowych u osób, którym zalecam przyjmowanie witaminy C. Tutaj możecie zobaczyć, że kamienie nerkowe są w stanie zablokować każdą część układu moczowego. Kamienie nerkowe znane jako kamienie odlewowe zajmują całą tę przestrzeń. Inne blokują cewkę moczową prowadzącą do pęcherza moczowego. Kamienie nerkowe wywołują bardzo silny ból. Kobiety, które urodziły dziecko siłami natury i miały bądź mają kamienie nerkowe twierdzą, że ból jest taki sam, choć kamienie nerkowe mogą w zasadzie powodować jeszcze większy ból. Są bardzo bolesne, powodują krew w moczu, mogą zamknąć nerki. Nie można do tego dopuścić, dlatego poważnie podchodzę do tej kwestii. Ale ten lekarz, dr Wandzilak, wykazał, że obawy związane z tworzeniem się kamieni nerkowych w wyniku przyjmowania witaminy C są bezpodstawne. W wielu dawniejszych artykułach medycznych mówi się o ryzyku zachorowania na kamicę szczawianowo-wapniową, gdyż tak jak mówiłam produkt rozpadu witaminy C staje się szczawianem. Ale obawy te były niczym nie podparte i nie było podstaw do bicia na alarm, ponieważ badano próbki moczu. W trakcie oceny tych próbek pod kątem obecności szczawianów, zmieniali witaminę C, która była w moczu w szczawiany. Dr Wandzilak zbadał osoby, które przyjmowały dawki do dziesięciu gramów witaminy C dziennie i odkrył, że w wyniku przyjmowania tych dawek nastąpił minimalny wzrost poziomu szczawianów, a tworzenie się kamieni nerkowych pozostało na tym samym poziomie. Przeprowadzono również dwa bardzo obszerne badania prospektywne na grupie osób urodzonych w tym samym czasie, które wykazały, że ryzyko kamieni nerkowych u mężczyzn było niższe u tych badanych, którzy przyjmowali jednogramowe dawki witaminy C dziennie i że ryzyko nie zwiększyło się w przypadku kobiet, które przyjmowały jednogramowe dawki dziennie. Można się spotkać z nielicznymi opisami przypadków w literaturze medycznej, w których wskazuje się na witaminę C retrospektywnie, co oznacza, że pacjent przychodzi do szpitala, jest odwodniony, ma niewydolność nerek i mówi lekarzowi, że przyjmował witaminę C, a lekarz natychmiast uznaje, że to ona spowodowała problem. Mamy opisy biopsji nerek, z których wynika, że w nerkach faktycznie były kryształy szczawianu wapnia. Rzecz w tym, że wyróżniamy oksalozę pierwotną oraz wtórną. Są choroby, w których w organizmie wytwarza się zbyt dużo szczawianów i jeśli się odwodnisz, wówczas to może być problem. Większość przeprowadzonych badań nie odnosi się do tej kwestii, ale ja sądzę, że ostrożność jest naprawdę uzasadniona, jeśli jesteś odwodniony i chcesz przyjąć dużo witaminy C. Zalecam, by pacjenci dbali o właściwe nawodnienie, kiedy przyjmują witaminę C, bo w ten sposób zapewniają sobie dobry przepływ moczu. W określonych sytuacjach, jak w przypadku tego badania dotyczącego sepsy, którego wyniki wam przedstawiłam, warto podawać witaminę C nawet jeśli nerki przestały działać, bo dzięki temu można uratować życie. Ale jeżeli nie jesteś w takiej sytuacji, nawodnij się najpierw, a potem przyjmij witaminę C. Jeżeli występuje jakikolwiek stopień niewydolności nerek, należy wziąć to pod uwagę, ponieważ funkcjonowanie nerek w stopniu mniejszym niż 20% może spowodować odkładanie się tych szczawianów w organizmie, a te z kolei mogą skrystalizować się na skórze i w innych organach, co z całą pewnością nie jest pożądane.

Witamina C

W tym momencie nasze małe zwierzątko kończy swój ostatni kawałek warzywa. Odpowiem na wszystkie pytania.



Witamina C – zalecenia dla naczelnych to 200 mg na 1 kg na dobę

Nutrient Requirements of Nonhuman Primates: Second Revised Edition – strona 193, tabelka 11-2

Witamina C

Witamina C i krztusiec: witamina C ma definitywny wpływ na skrócenie okresu objawów choroby, jeśli zostaną podane duże dawki na wczesnym etapie zachorowania.

Witamina C

Witamina C

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Pingback: Mleko Matki Vs. Mleko Modyfikowane – Porównanie Składu.

  2. Pingback: Witamina C - Stowarzyszenie STOPZET

  3. Pingback: Szczepionka przeciwko tężcowi – Skąd wiemy, że działa?

  4. Pingback: Witamina C: czy jest kluczowym czynnikiem w zdrowieniu? – napisy PL | bladymamut

  5. Pingback: Dr Suzanne Humphries - zdrowie i szczepionki

  6. Pingback: Witamina K po porodzie - szczepienia

  7. Pingback: Witamina C – Kompendium – dr Suzanne Humphries – Zielarstwo.org

  8. SZWAJCARIA
    dobrewiadomosci.net.pl/16337-szwajcarski-rzad-uznaje-homeopatie-rowna-medycynie-konwencjonalnej-wpisuje-prawo-korzystania-niej-konstytucji/