Lekarze i szefowie polskich szpitali już szacują, ile może ich kosztować decyzja GlaxoSmithKline. Gigant farmaceutyczny zdecydował, że nie będzie sponsorował wykładów i wyjazdów na konferencje naukowe – pisze „Gazeta Wyborcza”.

Brytyjski potentat na rynku farmaceutycznym – firma GlaxoSmithKline – ogłosił, że od 2016 r. na całym świecie przestanie płacić lekarzom za wyjazdy na konferencje naukowe oraz promocję leków. GlaxoSmithKline

Za rok przestanie też wynagradzać pracowników za wzrost sprzedaży i udziałów w rynku leków. Glaxo chce w ten sposób poprawić swój wizerunek po serii skandali korupcyjnych w USA, gdzie ukrywał uboczne skutki działania swoich preparatów, i w Chinach, gdzie wydał pół miliarda dolarów na wycieczki dla lekarzy, którzy przepisywali najwięcej jego drogich leków.

Eksperci podejrzewają, że niebawem w ślady brytyjskiego koncernu pójdą inne, także oskarżane o korumpowanie lekarzy, jak Merck, Novartis, Sanofi, AstraZeneca czy Roche. Dotąd firmy wydawały na promocję leków, m.in. wśród lekarzy, ponad dwa razy więcej niż na badania nad nowymi farmaceutykami.
Źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15168187,Po_serii_skandali_korupcyjnych_GlaxoSmithKline_przestanie.html

Lekarzom ani grosza

Po serii skandali korupcyjnych GlaxoSmithKline przestanie płacić lekarzom za wyjazdy na konferencje i promowanie leków. To pierwszy taki przypadek na świecie

Fundowanie lekarzom wyjazdów na konferencje naukowe to przyjęta w świecie praktyka; w Polsce do wyjątków należą ci, którzy jeżdżą na własny koszt. Z pomocy firm korzystają lekarze z małych przychodni i szefowie klinik uniwersyteckich. Ich pracodawców nie stać na płacenie za taki wyjazd, zwłaszcza za granicę, bo z hotelem i opłatą konferencyjną to koszt 3-10 tys. zł. Zwyczajowo płaci się też za promocyjne wykłady i sesje, ale trzeba wtedy ujawnić, kto jest sponsorem.

Ale GlaxoSmithKline, brytyjski koncern o rocznych obrotach ponad 26 mld funtów, walczy o poprawę zszarganej reputacji. W ostatnich latach wyszło na jaw wiele jego grzechów. Firma ukrywała, że jej lek na cukrzycę zwiększa ryzyko zawału serca. Lek na depresję dla dorosłych promowała także jako przeznaczony dla dzieci i młodzieży, choć zwiększał u nich ryzyko samobójstwa.

Przyznała się do przestępstw i w 2012 r. zapłaciła rekordowe 1 mld dol. kary i 2 mld dol. odszkodowań.

W tym roku o korumpowanie lekarzy oskarżył Glaxo rząd Chin. W zamian za przepisywanie drogich leków firma miała ich wysyłać na wycieczki za pośrednictwem 700 biur podróży, wydając 500 mln dol. Koncern się ugiął i obniżył ceny leków na chińskim rynku.

W Polsce największe problemy Glaxo to śledztwo łódzkiej prokuratury i proces w Warszawie. Pierwsza sprawa zaczęła się od listu byłego pracownika firmy. Napisał, że szefowa łódzkiego regionu kazała „zaktywizować lekarzy specjalistów”, by wypisywali więcej recept na leki vizendo i seretide (m.in. na astmę). Przedstawiciele koncernu mieli podpisywać z lekarzami umowy na szkolenie pacjentów i innych lekarzy z zasad brania tych leków. Szkolenia się nie odbyły, ale pieniądze (500 zł za wykład) lekarze dostali. Menedżerce z Łodzi i 12 lekarzom postawiono zarzuty korupcji, jeden z nich został już skazany.

Drugą sprawę opisaliśmy w „Dużym Formacie”. Kobieta, która straciła nogi pod kołami metra w Warszawie, pozwała koncern za to, że w polskiej ulotce leku requip (na parkinsona) nie podał, iż może on prowadzić do prób samobójczych. Ulotka w USA taką informację zawiera.

Teraz Glaxo chce się przedstawić jako lider przejrzystości. Od tego roku w USA wszystkie koncerny muszą ujawniać, ile płacą konkretnym lekarzom. Od 2016 r. podobny przepis ma obowiązywać w Europie (wprowadziła go już Holandia).

Ale Glaxo idzie dalej. Będzie nadal płacić lekarzom za badania kliniczne, bo są konieczne, by wprowadzać nowe leki na rynek. Nie będzie jednak fundować im wyjazdów na konferencje ani płacić za sesje czy pojedyncze wykłady. – Stanie się tak najpóźniej od 2016 r. Do tego czasu chcemy z lekarskimi towarzystwami naukowymi ustalić nowe formy współpracy – mówi Justyna Czarnoba, rzeczniczka polskiego oddziału firmy.

Już za rok wejdzie w życie inna rewolucyjna zmiana – Glaxo przestanie wynagradzać pracowników za wzrost sprzedaży danego leku czy udziału w rynku, będzie brać pod uwagę tylko ogólne wyniki finansowe oddziałów. Osoby, które pracują bezpośrednio z lekarzami przepisującymi recepty, mają być natomiast oceniane za wiedzę medyczną, kompetencje i przestrzeganie kodeksu dobrych zasad.

– Chcemy pokazać, że poważnie traktujemy dobro pacjenta, które powinno być zawsze na pierwszym miejscu, i że pracownicy nie mają żadnych zachęt do działań niezgodnych z wartościami firmy – mówi Czarnoba.

Glaxo już ogranicza sponsorowanie lekarskich wyjazdów i konferencji. W 2012 r. w Polsce opłacił wyjazdy kilku tysięcy lekarzy na konferencje krajowe, a 200 na zagraniczne. W tym roku – udział już tylko 100 lekarzy w konferencjach krajowych i 17 za granicą.

– Po wprowadzeniu w USA obowiązku ujawniania wszelkich honorariów dla lekarzy mamy kolejny krok ku większej przejrzystości. Ma poprawić wizerunek firmy, ale jest to też efekt cięcia kosztów. Może promowanie leków w starym stylu już się nie opłaca – mówi dr Paulina Polak z Instytutu Socjologii UJ, autorka książki „Nowe formy korupcji”.

Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, przewidują, że inne koncerny mogą pójść w ślady Glaxo.

Źródło: http://wyborcza.pl/1,76842,15161757,Lekarzom_ani_grosza.html?disableRedirects=true

%d bloggers like this: