Szczepionki i odporność
Szczepionki = odporność: Największy przekręt w historii medycyny!

Pomysł, że ilość przeciwciał oznacza odporność jest traktowana jako naukowy fakt, ponieważ jest to marketingowa podstawa sprzedaży szczepionek. Przemysł szczepionkowy promuje mit, iż przeciwciała są najważniejszą częścią układu odpornościowego, ponieważ szczepionki tworzą przeciwciała. Jednakże, gdy występuje naturalne zakażenie, powstawanie przeciwciał jest tylko jedną z wielu odpowiedzi układu immunologicznego.

Przeciwciała nie są jedynym sposobem, aby pozbyć się patogenów, które wtargnęły. Istnieje wiele innych immunologicznych mechanizmów obronnych (w tym modyfikatory odpowiedzi biologicznej, takie jak interferon, produkowane przez białe krwinki) oraz różni posłańcy biochemiczni (w tym hormony i neuroprzekaźniki). Wszystkie są zaangażowane w utrzymaniu silnej odporności fizycznej.

Substancje wydzielane w skórze i błonach śluzowych służą jako pierwsza linia obrony, a  białe krwinki, które niszczą ciała obce poprzez pochłanianie ich (fagocytoza) oraz inne funkcje, są drugą linią obrony.

Naukowcy koncentrują swoje badania na przeciwciałach, ponieważ są one znacznie łatwiejsze do zbadania i są bardziej ekscytujące, ponieważ krew może wytwarzać przeciwciała w odpowiedzi na każdą substancję. Jedyne, co musi się wydarzyć, to wstrzyknięcie substancji o nazwie „antygen” do krwiobiegu i krew wytwarza przeciwciała.  Najważniejszym powodem, dla którego przeciwciała zostały uznane za drogę do pomiaru odporności, jest to, że ludzie mogą sztucznie wytworzyć przeciwciała.  Nie ma korzyści handlowej z przyznania, iż fagocyty mają duże znaczenie dla odporności, gdyż fagocytów nie można naprodukować.

Dowody kliniczne na skuteczność szczepień to ich zdolność do stymulacji produkcji przeciwciał u odbiorcy. Jednak nie jest to pewne, czy taka produkcja przeciwciał stanowi o odporności. Na przykład, osoby które się urodziły z takim zaburzeniem o nazwie „agammaglobulin”, gdzie ich ciała nie są zdolne do produkcji przeciwciał, wcale nie chorują częściej, niż inni, a jak już im się to zdarzy, to wracają tak samo szybko do zdrowia, jak pozostali. Natomisat są też osoby z wieloma przeciwciałami, które mimo szczepienia, zapadają na te choroby. Badanie opublikowane przez British Medical Council w 1950 roku, w czasie epidemii tyfusu, stwierdziło, że nie ma związku pomiędzy ilością przeciwciał, a zachorowalnością. Naukowcy odkryli, że są ludzie bardzo odporni z niewielką liczbą przeciwciał oraz chorzy, z bardzo wysokim mianem przeciwciał. (Maj, 1950r. Raport nr 272)

Jesteśmy zaprogramowani, aby myśleć o immunizacji i szczepieniach, jako o synonimach. To nie przypadek. To wiąże się z dużymi zyskami. Pomysł, iż przeciwciała są wszystkim, co należy rozpatrywać w kwestii odporności, stał się tak zakorzeniony w myśleniu zwolenników szczepień, iż uznają oni słowa „przeciwciała” i „odporność”, jako wymienne.

Słowo „immunizacja” zamiast „szczepienia”, jest teraz powszechne w literaturze medycznej głównego nurtu, tworząc semantyczną rzeczywistość, która nie jest poparta dowodami.  Jest duża różnica między tymi słowami. Immunizacja oznacza uodpornienie danej osoby.  Natomiast szczepienie oznacza po prostu wprowadzenie do krwiobiegu zawiesiny, z atenuowanymi lub zabitymi drobnoustrojami, podawanej w celu wytworzenia się przeciwciał. Szczepienie nie gwarantuje odporności.

To wypaczone myślenie prowadzi do mentalnego zagugienia wśród biurokratów, którzy ślepo ufają ortodoksyjnej medycynie. Mit, że poziom przeciwciał odzwierciedla odporność, będzie zawsze akceptowany przez urzędników państwowych, którzy za pieniądze podatników kupują szczepionki od producentów!

Naturalna odporność jest bardzo złożonym zjawiskiem, w którym bierze udział wiele narządów i układów. Nie może być ona w pełni replikowana przez sztuczną stymulację wytwarzania przeciwciał, lecz rozwija się właśnie poprzez rzeczywisty kontakt lub zarażenie się chorobą. Błony śluzowe nosa pomagają ciału i systemowi immunologicznemu w przygotowaniu się do prawidłowej odpowiedzi. Podczas choroby, obca substancja zazwyczaj musi przejść przez wiele naturalnych systemów obrony immunologicznej organizmu, zanim dotrze do krwiobiegu. Podczas tego procesu, substancja powołuje wiele zdarzeń biologicznych, które są niezbędne w budowaniu prawdziwej naturalnej odporności po przechorowaniu tej rzeczywistej choroby.

Sztuczna odporność od szczepienia jest tymczasowa. To wyjaśnia, dlaczego niektóre osoby nadal rozwijają te choroby, przeciwko którym były zaszczepione. Jest to również powód, dla którego wprowadzono dawki przypominające.  Sztuczna odporność jest eksperymentem  naukowym o nieznanym czasie tej ochrony, podczas gdy naturalna odporność zazwyczaj prowadzi do ochrony na resztę życia. Zaszczepione osoby są narażone na choroby wieku dziecięcego, gdy osiągnął wiek dorosły.

Nasz układ odpornościowy rozwija się w wyniku ekspozycji na środowisko naturalne. Choroby zakaźne wieku dziecięcego są rzadko niebezpieczne i wręcz odgrywają istotną rolę w rozwoju silnego, zdrowego układu odpornościowego. Przechorowanie odry, czy świnki, nie tylko daje odporność na całe życie, ale także zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia raka piersi, raka prostaty i chorób zwyrodnieniowych w późniejszym czasie. Osoby, które nie przechorowały odry mają częściej choroby skóry, choroby zwyrodnieniowe kości i chrząstek, oraz niektóre nowotwory; podczas gdy nieprzechorowanie świnki jest związane z wyższym ryzykiem wystąpienia raka jajników.

Niebezpieczeństwa chorób wieku dziecięcego są mocno przesadzone, aby przestraszyć rodziców i zmusić do wątpliwej, ale jakże dochodowych procedury. Media używają  statystyk z krajów trzeciego świata, gdzie dzieci są niedożywione i żyją w skrajnej biedzie, co czyni je bardziej podatnymi na komplikacje po chorobie. Natomiast większość chorób wieku dziecięcego nie ma poważnych konsekwencji, zwłaszcza jeśli rodzice prawidłowo dbają o dziecko podczas choroby. Zostaliśmy uwarunkowani, aby obawiać się tych chorób, zamiast uczyć się, jak je leczyć. Gdy wiemy, jak sobie z nimi poradzić, nie ma potrzeby do strachu.

Innym elementem teorii szczepień jest tzw. „odporność stada”. Stwierdza się, że kiedy wystarczająca ilość ludzi w społeczności jest zaszczepiona, wszystkie osoby są chronione. Istnieje wiele udokumentowanych przypadków, które pokazują coś wręcz przeciwnego: w pełni zaszczepione populacje również nabywają te choroby. Na przykład, podczas epidemii ospy we Włoszech w roku 1887/89, ponad 47 000 osób zmarło. W tym czasie Włochy miały 98,5% wskaźnik wyszczepialności. 95% ma niby zapewnić „odporność stada”. Włoska epidemia była jedną z wielu, które wykazały, że ani szczepione, ani nieszczepione osoby nie były chronione.

Teoria o odporności stada powstała, kiedy zauważono, że ludzie, którzy naturalnie przechorowali te infekcje, nabyli odporność do końca życia i chronili w ten sposób innych.  Zwolennicy szczepionek szybko uczepili się tej koncepcji i zastosowali ją do odporności wywołanej szczepieniem. 40 lat temu nauczano, że szczepionka będzie działać przez całe życie. Ale okazało się, że odporność wywołana szczepionką trwa tylko przez stosunkowo krótki okres czasu, od 2 do 10 lat. Oznacza to, że co najmniej połowa populacji, nie ma już odporności wywołanej szczepieniem, przeciwko żadnej z tych chorób, gdyż zostali oni  zaszczepieni jako dzieci.  Czyli co najmniej 50% populacji nie była „chroniona” przez dziesiątki lat. To właśnie dlatego zaczęto proponować dawki przypominające dla większości szczepionek, nawet przeciwko chorobom  wieku dziecięcego, takim jak ospa wietrzna.

Bez tej mantry o odporności stada, urzędnicy zdrowia publicznego, nie są w stanie uzasadnić  przymusowych szczepień. Nie ma przekonujących dowodów naukowych na to, że masowe szczepieniom można przypisać eliminację jakiejkolwiek choroby zakaźnej. Kiedy szczepionki okazują się być niepowodzeniem, to establiszment medyczny rzuca się w wir wymówek, zamiast starać się zrozumieć prawdziwe znaczenie dostępnych danych.

Sięgając do historii szczepień, można odkryć, że jest to procedura, która opiera się na fałszu, okrucieństwie i przypuszczeniach. Historia szczepień jest przepełniona udokumentowanymi przypadkami oszustw, mających na celu ukazać szczepionki jako potężnych pogromców chorób. Nie ma żadnych dowodów na skuteczność szczepionek w zapobieganiu jakimkolwiek chorobom. Wręcz przeciwnie, jest wiele dowodów na to, że powodują one poważne skutki uboczne.

Aby podtrzymać mit, iż ryzyko wystąpienia działań niepożądanych po szczepieniu jest małe, władze medyczne mówią, że większość przypadków uszkodzeń poszczepiennych jest spowodowane przez coś innego. A naukowcy, którzy rzeczywiście chcą zbadać długoterminowe skutki szczepień, są natychmiast dyskredytowani i rujnowani. Miliony dzieci uczestniczy w ogromnym eksperymencie, a wciąż brak jest szczerych wysiłków podejmowanych przez środowisko medyczne, aby śledzić negatywne skutki uboczne lub określić, jakie są skutki długoterminowe.

Rodzice mają prawo otrzymać dokładne informacje na temat skuteczności szczepionek. Jednak nikt im tego nie mówi, gdyż większość lekarzy i pielęgniarek ogranicza się do wiedzy zdobytej na uczelniach medycznych, gdzie szczepionki są przedstawiane jako cud nowoczesnej medycyny, co jest potem powtarzane przez nich, jako bezsporny fakt. Więc  jak mogą rodzice określić, jaki jest bilans korzyści względem ryzyka, skoro nawet lekarze nie wiedzą, jakie substancje są wstrzykiwanie tym dzieciom i co one powodują?  Wielu z nich nie czytało nawet ulotek załączonych do szczepionek, które tak chętnie aplikują swoim małych pacjentom i nie są świadomi pełnej gamy chemikaliów, przechodzących przez tą igłę.

Lekarze nie mogą ich ostrzec o tym, czego sami nie wiedzą. Poza tym, mają mało czasu na dalsze kształcenie się oraz są w pewnym sensie zniewoleni przez system, który zniechęca ich do niezależnego pozyskiwania informacji i tworzenia własnych opinii. Jako studenci medycyny, nie mieli powodu, aby kwestionować materiału, który był im wykładany.

Szczepienie jest rytuałem, który odbywa się pod groźbą i często kierowane jest strachem, niż rzetelną wiedzą. Szczepienie ma wręcz religijny status i niektórzy ludzie uważają wszelką krytykę szczepień za świętokradztwo. Wielu ludzi uważa, że ci, którzy nie wierzą w szczepienia są nie tylko zagrożeniem dla społeczeństwa, ale również muszą być szaleni.

Jako rodzice, macie prawo wiedzieć oraz podejmować świadome decyzje o szczepieniach, a nie pod presją społeczną, czy ze strachu. Jednak większość rodziców jest zbyt zajętych, żeby się w to wgłębiać. Nie mają czasu, żeby spędzać setki godzin badając literaturę medyczną na temat problemów związanych ze szczepionkami. Dlatego tak łatwo ich zmanipulować do zaszczepienia, a potem, kiedy pojawiają się pierwsze reakcje niepożądane – lekarze umywają ręce i zganiają to na wadliwe geny. Obwinianie ofiary, czyli typowa taktyka medycznej społeczności.

Jedyne korzyści wynikające ze szczepienia dziecka to brak dręczenia rodziców przez władze medyczne oraz ignorantów, którzy oskarżają rodziców nieszczepionych dzieci o wyimaginowane zagrożenia, bazując na błędnej teorii o odporności stada.

( Fagocyty pochłaniają bakterie oraz wirusy i degradują je. Limfocyty T posiadają zdolność rozpoznawania antygenów i niszczenia obcych komórek, natomiast limfocyty B odpowiedzialne są za produkcję przeciwciał… Szczepienia skupiają się tylko na jednym aspekcie systemu odpornościowego, który wcale nie gwarantuje ochrony przed chorobami.

Limfocyty T wytwarzane w grasicy, są odpowiedzialne za odporność komórkową, tzn. komórka limfocytu T niszczy wroga (bakterie, wirusy). Natomiast limfocyty B powstają w szpiku kostnym i są odpowiedzialne za odporność humoralną, tzn. za wytwarzanie przeciwciał, które są produkowane przez pobudzone limfocyty B.

Fragment filmu Silent Epidemy / Cicha epidemia 3

Szczepionki i odporność

%d bloggers like this: