Dr. ZOFIA DASZYŃSKA – ZARYS EKONOMII SPOŁECZNEJ
http://winntbg.bg.agh.edu.pl/skrypty3/0353/

Fragment:

§ 25. W 1798 r. ukazało sie dzieło: Essey on the principle of population; którego autor Robert Maltus wypowiadał
obawę przeludnienia. Ze szkicu, jakiem były w pierwszem wydaniu „Zasady ludności” przekształciły sie wkrótce w ogro-
mną prace o kilkuset stronicach. Autor przy pomocy historyi, przykładów z dziedziny współczesnych stosunków gospo-
darczych, wreszcie na podstawie taktów z życia zwierząt dochodził do wniosku, że „ludność ma stałą dążność do pomna-
żania sie szybszego, niż wzrost środków utrzymania”. Prawo to opierało sie na uznaniu potężnego instynktu rozrodczego
wśród ludzi, którzy przecież jako istoty rozumne, pojąć powinni jakiemi klęskami zagraża zbyt szybki wzrost ludności,
oraz idące za nim przeludnienie. Gdyby zaś głos rozsądku nie był dość silnym, aby zapobiedz wydawaniu na świat istot,
dla których nie ma środków utrzymania, człowiek poczuje niszczącą siłe natury. Ponieważ ludność przerastać nie może
najniższej normy środków utrzymania, najsilniejszą przeszkodą w jej wzroście będzie trudność zdobycia żywności, wyrażająca sie jako nędza, albo obawa przed nią. W świecie współczesnym Maltusowi same warunki bytu zażegnywały tedy widmo przeludnienia.
Do czego jednak dojść by mogło, gdyby człowiek nie był skazany na ciągłą walkę o środki żywności, a wiec gdyby
masy ludności, dzięki odmiennemu podziałowi dóbr lub wyższej produkcyi, nie potrzebowały walczyć bezustannie z biedą?
Wśród istniejących społeczeństw przykładu dostarczają Stany Zjednoczone A. P., gdzie dzięki lepszym warunkom ekono-
micznym i moralnym ludność w ciągu ostatniego 1 i 1/2 stulecia podwajała się co lat 25, nie byłoby zaś niemożebnem zdwojenie
w ciągu lat 10 i 15-stu.

Aby nie powracać już do tego rachunku zauważmy, że twierdzenie takie jest goloslownem, gdyż pierwszy cenzus amerykański dokonany został w 1700 r., dzieło Maltusa zaś ukazało się w powiększonem wydaniu już w 1803 w, a więc obllczeń dokonać można było tylko za lat 13. Nie jest tu również braną pod uwagę emigracja, której cyfry notować poczęto od 1320 r.
Na podstawie tych dowolnych obliczeń Maltus stawia matematyczną formułę, jakoby ludność i środki żywności wzrastały tak, jak postęp arytmetyczny i geometryczny. Jeżeli więc przyjmujemy w danym okresie czasu ludność i środki utrzymania za jednostkę, to wzrost ich unaoczniać mają dwa szeregi:

12 3 4 5 6 7 . . . .
1 2 4 16 … . 843 . . .

Czyli, że rozdźwięk między zaludnieniem i utrzymaniem musi nieustannie wzrastać, a nędza i przeludnienie grożą społeczeństwu pozostawionemu własnym instynktom.

Maltus ostrzega przed wszelką bezpośrednią lub pośrednią zachętą do powiększania sic ludności, i radzi znieść prawa o ubogich, których w Anglii wspierały gminy, aby ci, „dla których przyroda nie położyła nakrycia u swego stołu”, nauczyli się znosić konsekwencye swego postępowania, służąc odstraszającym przykładem dla innych.

§ 26. Teorya Maltusa, uznawszy za zasadniczą właściwość natury ludzkiej dążności rozrodcze wypowiadała zdanie, że istnieje stosunek między zaludnieniem, a środkami utrzymania. Matematyczna formuła, zdawała się w ściśle naukowej formie
wyrażać niezbite prawo przyrody. W poprzednich paragrafach wykazywaliśmy już w jaki sposób życie społeczne wpływa
na działanie praw przyrody. Wola ludzka zaś bez zakazów i ograniczeń w rozwoju cywilizacyjnym znajduje powody dla
otamowania instynktów rozrodczych. Nie nędza i wynikające z niej klęski stanowią dla nich hamulec, ale dobrobyt, rozwój
indywidualizmu, dążności humanitarnych jak np. emancypacya kobiet, oraz podniesienie społecznego ich położenia.

Znany badacz trancuzki Piotr Leroy-Beaulieu, stanowczy przeciwnik teoryi Maltusa, stawia następujące prawo dla przyrostu ludności we współczesnym nam świecie:

„Jest on zupełnie różnym od zasady postawionej przez Maltusa: prawo ludnościowe naszych czasów wyraża się w dążności do pomniejszenia siły rozrodczej. Cywilizacya, doszedłszy do pewnego stopnia dobrobytu, pojęć i uczuć demokratycznych, dąży do powstrzymania wzrostu ludności. Tylko przez stopniowe zmniejszenie liczby zgonów utrzymać można wzrost ludności. Niebezpieczeństwo, grożące ludom cywilizowanym polega raczej na zmniejszaniu się liczby urodzeń, niż na przeludnieniu”. –
Traité théorique et pratique d’économie politique. Paryż 1896. t. IV. s. 613.

Teorya Maltusa według której przeludnienie byłoby przyczyną niesprawiedliwego podziału dóbr, nie stanowi jego oryginalnej własności. Nie mówiąc już o greckich filozofach, którzy zwracali uwagę, że nie należy dopuszczać szybszego powiększania się ludności, niż środków utrzymania, teoryę tę spotykamy w XVI. stuleciu u wiocha Giovanni Botem, w sto lat później u Antonio Genovesi i Giammatia Ortes. Ostatni oblicza nawet wzrost ludności według geometrycznego postępu. Podobne zdania wypowiadają współcześni Maitusowi Anglicy Sir Walter Raleigh, Sir Matthew Hale, Sir Josiah Child, Benjamin Franklin, James Stewart i inni.

Być może, że za twórcę teoryi uważać należy nie tego, co po raz pierwszy wypowiedział myśl zasadniczą, lecz tego, co ją we wszystkich szczegółach i konsekwencjach opracował pomimo to Maltus długotrwale laury swoje przypisać musi więcej szczęśliwemu momentowi, w którym ukazała się jego książka, niż własnej zasłudze. Poprzednicy bowiem, zwłaszcza Stewart (w 1767 r.) i Franklin (w 1751 r.) stworzyli również całkowite teorye, wyprowadzając z nich naukowe wnioski. Maltus przecież do czysto naukowych rezul-
tatów dodał jeszcze prawidła postępowania dla społeczeństwa, o ile zechce ono uniknąć przeludnienia i jego następstw, a teoryą swoją związał z całym mechanizmem społecznym, jako prawo natury, działające z żelazną konsekwencyą nie kiedyś, w dalekiej przyszłości, ale dziś, bezpośrednio. Widmo przeludnienia i związanej z niem nędzy prześladuje aż dotąd umysły prostaczków, którzy szarą dolę swoją tłumaczą zbyt wielką liczbą ludzi na świecie.

Teorya Maltusa przyjęła się tem łacniej, i przetrwała dłużej dzięki.:
1.   ekonomicznemu przeobrażeniu przemysłów drobnych w fabryczny, przyczem dziesiątki tysięcy ludzi zostało bez chleba. Wytworzyło to stosunki, których przyczynę koniecznie należało odnaleźć.
2.   Szybki przyrost ludności w naszem stuleciu zdawał się potwierdzać teorye, jakkolwiek ludność nigdy i nigdzie nie podwoiła sie w ciągu lat 25, a tem mniej w ciągu lat 15 lub 10.

Stosunki ludniościowe Galicyi pozornie potwierdzają prawo Maltusa. Jakkolwiek środki utrzymania obliczone nie są, a więc nie można zestawić z niemi przyrostu ludności, wiadomem jest, że ludność ta wzrasta w ostatniem dziesięcioleciu np. szybciej, niż w którymkolwiek z krajów austyackich. Jednocześnie zaś pojawia się nędza, proletaryzowanie ludności przemysłowe) i rolnej, oraz emigracja. Są to przecież tylko zjawiska współistniejące, które nie stoją ze sobą w przyczynowym związku.
Ludność Galicyi wynosiła w 1810 r. 8,086.226 a w 1890 „ 6,607.816 mieszkańców.

Podwoiła się tedy w ciągu 80, a nie 25 lat.
Roczny przyrost stanowił w latach:
1830—1860 r. . . . 0 5 %
1850—1869 r . . . 1%
1869—1880 r . . . 0.78%
1880—1890 r . . . 1.08%

Nie możemy szybkiego przyrostu ludności uważać za przyczynę galicyjskiej nędzy, bo na jej wytłumaczenie jest dosyć innych warunków, raczej odwrotnie nędzę galicyjską i ciemnotę uważać należy za jedną z pobudek szybkiego mnożenia się ludności. Nie działa tu żadna z przyczyn otamowujących: społecznych i psychicznych, a prawodawstwo ani zwyczaj nie zabrania dzielić własności rolnej między dzieci, wskutek tego też rodziny rosną, a własność się proszkuje.

%d bloggers like this: